Pierwsza odsłona należała do kieleckiego zespołu. Gospodarze od początku groźnie atakowali — najpierw bramkarz gości, Marcel Łubik, interweniował po strzale Martina Remacle’a, a chwilę później Mariusz Stępiński trafił w słupek. W 24. minucie piłkę wybitą przez krakowian przejął debiutujący w polskiej lidze Ondrej Lingr, który kapitalnym uderzeniem zza pola karnego otworzył wynik. Kielczanie przed przerwą mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, jednak Łubik wygrał pojedynki sam na sam z Morganem Fassbenderem oraz Mariuszem Stępińskim.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W drugiej połowie Wisła przejęła inicjatywę i zdominowała grę, stwarzając groźne sytuacje, m.in. sytuację niewykorzystaną przez Jakuba Krzyżanowskiego. Ambitna gra krakowian przyniosła skutek w doliczonym czasie gry, kiedy kapitan Wisły — Alan Uryga — strzałem głową pokonał bramkarza Korony.
Czytaj nas częściej w Google
Trener Wisły po meczu docenił postawę swoich zawodników. — Gratulacje dla zespołu za grę do końca, za wiarę w to, co robiliśmy — rozpoczął Jop, który przyznał, że pierwsza połowa była trudna dla jego drużyny.
— Na pewno 45 min z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Myślę, że najgroźniejsza na boisku była faza przejściowa. Kilkakrotnie zbyt łatwo traciliśmy też piłkę — dodał i podkreślił, że właśnie szybkie przejścia z obrony do ataku są znakiem rozpoznawczym kielczan.
W drugiej odsłonie krakowianie zagrali jednak znacznie odważniej. — Mieliśmy inicjatywę, mieliśmy przewagę. Z trudnego terenu wywozimy jeden punkt — podsumował Jop
Szkoleniowiec wyróżnił także strzelca gola. — Alan od początku tego sezonu gra bardzo solidnie, a oprócz asyst, które zaliczył w poprzednich meczach, dołożył bardzo ważną, cenną bramkę dającą nam jeden punkt — chwalił kapitana zespołu szkoleniowiec.
Jacek Zieliński wściekły. „Jesteśmy źli”
Trener Korony był w zupełnie innym nastroju. — Jesteśmy po prostu na siebie źli, bo daliśmy sobie wydrzeć to ciężko wypracowane zwycięstwo w ostatnich sekundach i to bardzo boli — komentuje rozgoryczony Zieliński.
Zwrócił jednak uwagę na klasę rywala. — Graliśmy z naprawdę dobrym zespołem. Wisła jest w dobrej dyspozycji. Postawiła bardzo trudne warunki — przyznał Zieliński. — Wyrównane, dobre, z dużą liczbą sytuacji z jednej i z drugiej strony, z otwartą grą — ocenił spotkanie.
Zieliński chwali strzelca bramki dla Korony. — Ondrej dał nam jakość. Jego „power” i energia były widoczne w jego poczynaniach. Do tego doszła piękna bramka — komplementował Czecha.
Dobrą zmianę w 58. minucie dał również Michael Ameyaw, który podpisał kontrakt dzień przed meczem. — Tego od niego oczekiwaliśmy. Dużo pojedynków jeden na jeden, dużo akcji brał na siebie — opisał.
Wskazał też na zmęczenie zespołu spowodowane krótką przerwą po środowym meczu w Łodzi oraz na uraz kolana Marcela Pięczka, z powodu którego zawodnik nie wystąpił w sobotnim spotkaniu.
W następnej kolejce Wisła Kraków podejmie Jagiellonię Białystok, a Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław (PAP).
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa