
NSZZ Solidarność zaapelowała do klientów o pomoc w dokumentowaniu przypadków otwierania sklepów w niedziele objęte zakazem handlu. Takim dowodem ma być paragon. Chcą zebrać dokumenty potwierdzające naruszanie przepisów i skierować sprawę do Prokuratora Generalnego. Związkowcy zapowiadają też, że „zajmą się” sklepami sieci Żabka. Pytanie, co na to klienci. Czy będą chcieli „donosić” na sklepy, w których robią zakupy w niedziele?
nie, jest dobrze, jak jest, i nie trzeba tego zmieniać
18%
tak, jestem za zniesieniem zakazów w handlu
67%
tak, ale oczekuję tylko zwiększenia liczby niedziel, a nie zniesienia wszystkich ograniczeń
15%
Jak przekonuje Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ Solidarność, coraz więcej sieci ma wykorzystywać wyjątki od ustawy lub świadomie otwierać placówki mimo zakazu. Dlatego zaapelował do klientów o pomoc w dokumentowaniu przypadków otwierania sklepów w niedziele objęte zakazem handlu. Związek chce, aby konsumenci przesyłali zdjęcia paragonów z placówek, które mimo ograniczeń prowadzą sprzedaż. Zebrane materiały mają posłużyć jako dowody przy składaniu zawiadomienia do organów państwa.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(755)
– Prosimy klientów, związkowców, ale też wszystkich Polaków o pomoc w dostarczaniu nam dokumentów łamania ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta. Coraz więcej sieci łamie w tej chwili tę ustawę – apeluje Alfred Bujara.
Przypomnijmy, że ograniczenia w handlu w niedziele wynikają z ustawy obowiązującej od marca 2018 roku. To właśnie NSZZ Solidarność była jednym z inicjatorów ograniczenia handlu. Potem wiele razy walczyła z pomysłami na obejście tej ustawy, bo sklepy stawały się punktami pocztowymi, wypożyczalniami sprzętu sportowego czy bibliotekami.
Ustawa wciąż przewiduje wiele wyjątków, które pozwalają prowadzić działalność określonym placówkom i w określonych sytuacjach. Alfred Bujara przekonuje, że niektóre sieci mogą wykorzystywać te przepisy w sposób niezgodny z intencją ustawodawcy.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(54)
Dziś, jak twierdzi Alfred Bujara, część przedsiębiorców już nie szuka nawet obejścia ustawy, narusza ją świadomie, a sankcje traktuje jako koszt działalności. A wszystko dlatego, że w praktyce kary nie są dla nich wystarczająco odstraszające.
Za niestosowanie się do przepisów grożą kary – od tysiąca do nawet 100 tys. zł. Zwykle jednak kończy się na niższych stawkach. Przewodniczący Bujara ostrzega jednak, że kary mogą być zdecydowanie dotkliwsze.
– Sądy mogą orzec karę dla takiego przedsiębiorcy, który notorycznie łamie ustawę, a więc który co niedzielę się otwiera; mogą orzec karę do miliona złotych lub na 15 lat pozbawić dany podmiot prowadzenia działalności – mówi Alfred Bujar i dodaje, że problem ma mieć charakter ogólnopolski, dlatego działania nie powinny ograniczać się do pojedynczych placówek czy lokalnych interwencji.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(217)
Według związku, z 15 orzeczeń wydanych przez Sąd Najwyższy wynika, że otwieranie sklepów w niedzielę pod pretekstem, że są wypożyczalniami książek lub sprzętu sportowego, stanowi złamanie prawa, a to oznacza, że postępowania nie powinny być umarzane.
W ocenie NSZZ Solidarność narzędzia prawne już istnieją, ale potrzebna jest większa aktywność instytucji publicznych.
– Instrumenty są, tylko musi być wola państwa, organów państwa. Tutaj mam na myśli Państwową Inspekcję Pracy, jak również prokuraturę – mówi Alfred Bujara.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(87)
Przewodniczący zapowiedział również, że w przyszłości związek przyjrzy się także Żabkom.
– Żabkami też się zajmiemy, bo tutaj się kłania przede wszystkim ustawa o franczyzie – zadeklarował Bujara.
W połowie sierpnia odbyło się spotkanie władz związku z Głównym Inspektorem Pracy. Po tym spotkaniu przewodniczący Bujara przekazał, że zgodnie z deklaracją GIP, sklepy, które notorycznie łamią zapisy ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, zostaną ponownie skontrolowane.
Ile niedziel handlowych mamy jeszcze w 2026 roku?
- 6 grudnia,
- 13 grudnia,
- 20 grudnia.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(54)
W pozostałe niedziele obowiązuje zakaz. Są oczywiście wyjątki. W każdą niedzielę mogą być czynne sklepy, w których obsługuje sam właściciel, ale… może korzystać z pomocy. Tu ustawodawca wyraźnie wskazał, kto należy do tego grona. Pomocy w sprzedaży w niedziele mogą udzielać: małżonek, dzieci własne, dzieci małżonka, dzieci przysposobione, rodzice, macocha, ojczym, rodzeństwo, wnuki, a także dziadkowie. Istnieje jednak kluczowe zastrzeżenie: osoby te nie mogą być pracownikami lub zatrudnionymi w placówce handlowej u przedsiębiorcy, który korzysta z ich nieodpłatnej pomocy.Gdzie zakaz handlu w święta i w niedziele nie obowiązuje
- w sklepach, w których obsługuje sam właściciel,
- na stacjach benzynowych,
- w kwiaciarniach,
- w aptekach i punktach aptecznych,
- w piekarniach, cukierniach i lodziarniach,
- w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami,
- w punktach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów,
- w placówkach pocztowych (z uwzględnieniem nowelizacji przepisów),
- w sklepach internetowych, a także na dworcach.