Informacja pojawiła się w Wirtualnej Polsce około godziny 21:10. Portal, powołując się na ustalenia swoich dziennikarzy oraz TVN24, napisał, że Jarosław S., marszałek województwa lubelskiego z ramienia PiS, został zatrzymany przez służby.
Według WP zatrzymanie miała potwierdzić prokuratura. Wskazano, że to jedno z najpoważniejszych wydarzeń w dotychczasowej karierze politycznej Stawiarskiego.
Sprawa ma dotyczyć śledztwa prowadzonego przez katowicką delegaturę Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w sprawie Zondacrypto.
W tle 800 tysięcy złotych
Według ustaleń WP i TVN24 Stawiarski miał naciskać na Przemysława Krala, byłego szefa giełdy kryptowalut, aby ten wypłacił mu 800 tys. zł z upadającej giełdy.
Wcześniej sam marszałek mówił mediom, że pieniądze zainwestował, został oszukany i nie odzyskał środków. Zaprzeczał również relacjom dotyczącym jego rzekomej interwencji u Krala.
Jeszcze dziś rano temat wyglądał zupełnie inaczej. Media informowały przede wszystkim o tym, że prokuratura interesuje się inwestycjami Stawiarskiego w kryptowaluty i miała badać jego kontakty z Kralem.
Jest jednak coś, co kompletnie nie pasuje do obrazu zatrzymania
I właśnie tutaj pojawia się najbardziej zaskakujący element całej historii.
W momencie, gdy informacja o rzekomym zatrzymaniu marszałka zaczęła obiegać media, Jarosław Stawiarski znajdował się na Arenie Lublin, na trybunach podczas meczu Motoru Lublin.
