
Autostrada pod Przemyślem ma bardzo małe natężenie ruchu. Zdjęcie ilustracyjne
PV productions / Shutterstock
Jeden z odcinków autostrady A4 należy do najmniej uczęszczanych tras szybkiego ruchu w Polsce. Według danych GDDKiA przejeżdża tam zaledwie około 2,5 tys. pojazdów na dobę. Czyni to tę autostradę jednym z najbardziej pustych fragmentów krajowej sieci.
Średnio 2,5 tys. pojazdów przejeżdża na dobę autostradą A4 pod Przemyślem. To poziom porównywalny z drogami lokalnymi, mimo że autostrada miała być ważnym szlakiem w stronę Ukrainy.
Podobnie wygląda sytuacja na S22 i S19, gdzie ruch wynosi 1,3-1,5 tys. aut dziennie. Wpływ mają wybór przejść granicznych, geopolityka i ograniczony ruch międzynarodowy.
Dla porównania, wokół Warszawy ruch przekracza 100-200 tys. pojazdów dziennie, a w rejonie Katowic, Krakowa i Trójmiasta – sięga 100 tys. pojazdów na dobę.
Choć autostrady projektuje się z myślą o dużym ruchu i sprawnym tranzycie, wschodni odcinek A4 w rejonie Przemyśla należy dziś do najmniej obciążonych tras w Polsce. Jak pisze portal Interia Motoryzacja, z najnowszego Generalnego Pomiaru Ruchu wynika, że przejeżdża tam średnio ok. 2,5 tys. pojazdów na dobę, czyli tyle, ile na niektórych drogach lokalnych. To wynik, który od lat utrzymuje się na podobnym poziomie i wyraźnie kontrastuje z natężeniem ruchu w centralnej i zachodniej części kraju.
Autostrada, która miała być ważnym szlakiem na Ukrainę
W momencie budowy zakładano, że A4 stanie się kluczowym korytarzem komunikacyjnym w stronę granicy z Ukrainą. Jednak ruch na tym odcinku od początku był znacznie niższy od oczekiwań. Jednym z głównych powodów jest sposób, w jaki kierowcy wybierają przejścia graniczne.
Wciąż to Medyka pozostaje znacznie popularniejsza niż Korczowa, a po ukraińskiej stronie prowadzi dalej drogą uznawaną za korzystniejszą w kierunku Lwowa. Nawet zmiany wywołane wojną nie odwróciły tego trendu – zauważa Interia Motoryzacja.
Nie tylko A4. Wschód Polski to więcej szybkich dróg bez ruchu
Niski ruch na A4 nie jest wyjątkiem. Podobnie wygląda sytuacja na innych drogach szybkiego ruchu przy wschodniej granicy. Na S22, prowadzącej w stronę Rosji, notuje się ok. 1290 pojazdów dziennie, a na S19 przy granicy z Białorusią – ok. 1,5 tys., czyli połowę tego, co jeszcze w 2020 r.
Kontrast w stosunku do dużych miast na zachodzie kraju
W porównaniu z najbardziej uczęszczanymi drogami w kraju różnice są ogromne. W rejonie największych aglomeracji natężenie ruchu osiąga wartości, które trudno porównać ze wschodnimi odcinkami. Na trasach wokół Warszawy liczba pojazdów przekracza 100 tys. dziennie, a na najbardziej obciążonych fragmentach zbliża się nawet do 200 tys..
Podobne wyniki notuje się w okolicach Katowic, Krakowa czy na obwodnicy Trójmiasta, gdzie ruch dochodzi do 100 tys. pojazdów na dobę.
Dlaczego odcinek na wchodzie świeci pustkami? Jak pisze portal, eksperci wskazują na kilka czynników:
specyfikę ruchu przygranicznego, który na wschodzie jest znacznie mniejszy niż na zachodzie,
preferencje kierowców, którzy wybierają Medykę zamiast Korczowej,
układ dróg po stronie ukraińskiej,
ograniczony ruch międzynarodowy poza Schengen,
brak dużych ośrodków miejskich w bezpośrednim sąsiedztwie trasy.
W efekcie autostrada, która miała pełnić ważną funkcję tranzytową, stała się jednym z najmniej wykorzystywanych odcinków w kraju.

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa regulamin.


