Z trudem opowiadał, co się wydarzyło na przejściu kolejowym niedaleko ul. Wiejskiej w Oleśnicy. Na niestrzeżonym przejściu, z rzadka uczęszczanym, zginęły matka i córka. Zostały śmiertelnie potrącone przez pociąg jadący do Wrocławia.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Oleśnica. Śmierć na przejściu kolejowym. Zginęły matka i córka

Piątkowe popołudnie, 4 września, na obrzeżach Oleśnicy. Codziennie przejeżdża tam kilkanaście pociągów. Nim wybije godz. 15 na przejściu kolejowym, nieopodal osiedla Lucień, zaroi się od służb. Przybędą z ratunkiem, lecz nie będzie już kogo ratować.

Na z rzadka uczęszczanym, niestrzeżonym przejściu nieopodal ul. Wiejskiej dojdzie do tragedii. Nie ustrzeżą przed nią specjalne bariery, które mają zatrzymywać przed nagłym wejściem na tory. Przed jadący pociąg wbiegnie 9-latka i jej 45-letnia matka. Na reakcję będzie już za późno.

Na niestrzeżonym przejściu jest zawsze najniebezpieczniej. Nic nas nie ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, nic nas nie chroni

– podkreśla w rozmowie z „Faktem” nadkom. Wojciech Jabłoński.

Relacja maszynisty. „Matka chciała uchronić dziecko”

Tego dnia, wedle relacji dolnośląskiej policji, matka próbowała uchronić swoje dziecko przed najgorszym. Z relacji maszynisty wyłania się straszny obraz tego, co się wydarzyło na torach.

Najprawdopodobniej doszło do nieszczęśliwego wypadku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziewczynka wbiegła na tory pod nadjeżdżający pociąg, a kobieta ruszyła za nią, próbowała ją złapać

– przekazuje nam oficer dolnośląskiej policji.

Zrozpaczona 45-latka w ostatnim odruchu próbowała ratować własne dziecko i ściągnąć je z torów. Doszło do potrącenia przez pociąg. Śmiertelnego.

Wiadomo, że maszynista był trzeźwy. Niedługo po wypadku został przesłuchany. Jak przyznaje w rozmowie z „Faktem” nadkom. Wojciech Jabłoński, mężczyzna był w szoku.

Wyjaśnieniem przyczyn i okoliczności tragicznego wypadku zajmują policjanci pod nadzorem prokuratury. – Czynności na miejscu zdarzenia zostały zakończone. Jeśli zajdzie tak potrzeba, to funkcjonariusze mogą tam wrócić – wskazuje oficer dolnośląskiej policji.

Śledczy biorą pod uwagę wiele hipotez. Zabezpieczane są nagrania, przesłuchiwani świadkowie. – Niewykluczone, że do końca nigdy się nie dowiemy, dlaczego matka z dzieckiem znaleźli się na torach – przyznaje nadkom. Wojciech Jabłoński.

Codziennie pokonywali tę trasę. Straszna śmierć dziadka i wnuczki. To miało ich zatrzymać

Straszna śmierć dziadka i wnuczki. Śledczy ujawniają

(Źródło: Fakt.pl)