Cytujemy Tuska i wyjaśniamy, co chciał przekazać Nawrockiemu, Kaczyńskiemu, Ziobrze i Mentzenowi. Bazujemy na wiedzy ze światka politycznego i od ludzi zbliżonych do śledztwa w sprawie Zondy.
O co dokładnie chodzi w aferze Zondacrypto [WYJAŚNIAMY]
Tusk w Sejmie: „Prym wiedzie tutaj Rosja, co do tego nie ma żadnych wątpliwości”
Zaistniała konieczność przedstawienia organom władzy publicznej informacji ze śledztwa prowadzonego przez śląski wydział zamiejscowy do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, które to wiadomości są niezmiernie istotne ze względu na bezpieczeństwo i ważny interes państwa oraz jego prawidłowe funkcjonowanie. Mając na uwadze bezpieczeństwo obywateli, przedstawiam informację z protokołu wyżej wymienionej sprawy. (…) Chyba nikt na tej sali nie może mieć wątpliwości co do tego, że istnieje ważny interes publiczny. Takim jest bez wątpienia kolejne głosowanie, kolejna próba zablokowania ustawy, która w kwestii kryptowalut ma chronić bezpieczeństwo państwa i bezpieczeństwo obywateli, a także, co za chwilę się okaże, ma także przerwać łańcuch bezpośrednich powiązań pomiędzy przestępcami, mafią, piramidami finansowymi a ludźmi władzy, poprzedniej władzy z waszego obozu politycznego. Jak państwo pamiętacie, na tajnym posiedzeniu Sejmu przedstawiłem sporo faktów. Na PiS-ie i Konfederacji nie zrobiły one wystarczającego wrażenia. Te fakty i te informacje także zostały przedstawione panu prezydentowi. Ponownie głosowaliśmy nad wetem prezydenta w tej sprawie. Wy ponownie podtrzymaliście weto, chroniąc tych, którzy są głównymi aktorami tej coraz bardziej ponurej afery, zwanej aferą Zondacrypto. (…) Rynek kryptowalut, w tym działalność ludzi zaangażowanych w proceder zwany Zondacrypto, to metoda, która bardzo ułatwia — mówię tutaj o finansowaniu różnych działań poprzez użycie kryptowalut — działanie obcych służb, w tym przede wszystkim rosyjskich służb. Mamy to udowodnione, przedstawione to było obu izbom. I mówię o raporcie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o informacji Agencji Wywiadu, z których wynika jednoznacznie, że kryptowaluty, szczególnie wtedy, kiedy nie są uregulowane, kiedy nie mamy jako państwo możliwości ingerowania i prześwietlania tych operacji, są wykorzystywane jako główne źródło finansowania także akcji sabotażu, akcji wywiadowczych. I że prym wiedzie tutaj Rosja, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wyjaśniają:Zarzut dotyczący związków Zondycrypto z Rosją Tusk sformułował po raz pierwszy na zamkniętym posiedzeniu Sejmu 5 grudnia 2025 r. — wtedy Sejm głosował nad odrzuceniem pierwszego weta Nawrockiego.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Premier powoływał się na materiały ABW, ale nic więcej nie wyjaśnił. Dlatego politycy PiS i związane z prawicą media atakowały Tuska, przekonując, że to jego wymysł obliczony na skompromitowanie Nawrockiego i prawicy, sprzeciwiających się ustawie regulującej kryptorynek.
Nawrocki mówił potem, że przed wetem nie dostał żadnych niepokojących informacji ze służb. Materiały w tej sprawie rząd dostarczył podczas prac nad drugą kryptoustawą, która była lekko zmodyfikowaną wersją pierwszego projektu. Mimo to także tym razem Nawrocki zastosował weto.
Najbardziej zdumiewające jest to, że dziś to wspierające Nawrockiego media — które dziesiątkami milionów zasilał Kral — lansują wersję o tym, że w Zondzie były ruskie pieniądze. Chodzi zwłaszcza o Telewizję Republika i jej wodza Tomasza Sakiewicza.
Zondacrypto / zondacrypto
Przemysław Kral
Co najmniej od połowy 2025 r. przedstawiciele Republiki prowadzili zaawansowane negocjacje z Kralem w sprawie sprzedaży pokaźnego pakietu akcji telewizji. Sakiewicz chciał pozbyć się 20 proc. akcji za 16 mln zł. 2 grudnia 2025 r. dyrektor generalny Telewizji Republika przysłał do prawnika Krala podpisany przez Sakiewicza list intencyjny w tej sprawie.
Prawa ręka Sakiewicza, szef wydawców Republiki Jarosław Olechowski, twierdzi dziś, że to wszystko nieprawda, bo negocjacje zostały wstrzymane już w październiku 2025 r. A zostały wstrzymane, bo do redakcji TV Republika dotarły „z wiarygodnych źródeł” informacje, „wskazujące na powiązania Krala z »Rosjanami z Petersburga«”. Dalej Olechowski: „Z relacji, jakie otrzymaliśmy, wynikało, że chodzi o rosyjską mafię. W tamtym czasie należąca do Krala firma Zondacrypto była jednym z największych reklamodawców Republiki. Kral zgłosił też chęć zainwestowania w akcje stacji (chciał kupić niewielki pakiet udziałów). Jednak z uwagi na wymienione sygnały — płynące także od naszych amerykańskich przyjaciół — prezes Tomasz Sakiewicz zdecydował o wstrzymaniu wszelkich rozmów dotyczących ewentualnej inwestycji Krala w Telewizję Republika”.
To kłamstwo. No bo jak to się stało, że mimo sygnałów o możliwym zaangażowaniu rosyjskiej mafii w Zondę, które dotarły do Republiki w październiku 2025 r., Sakiewicz leci 25 listopada 2025 r. do Monako i spędza dobę w opłaconym przez Krala hotelu, negocjując sprzedaż akcji. A kilka dni później dyrektor generalny stacji wysyła prawnikowi szefa Zondacrypto podpisany przez Sakiewicza wspomniany list intencyjny datowany na 2 grudnia.
Co więcej, gdy 5 grudnia Tusk mówił w Sejmie o Ruskich w Zondzie, należący do Sakiewicza portal Niezależna.pl dowodził m.in., że Zondacrypto „odparła zarzuty o domniemane powiązania z rosyjskimi interesami i wskazała, że zgodnie z regulacjami, którym podlega na mocy prawa, nie może przyjmować klientów z rosyjskimi paszportami”. Sam Sakiewicz także drwił z Tuska: „Kryptopremier zrobił z siebie prawdziwego idiotę…”
A zatem w grudniu 2025 r. Sakiewicz i jego ludzie publicznie bronili Zondy przed zarzutami o związki z Rosją, a dziś twierdzą, że wiedzieli o tych związkach od października 2025 r. Żelazna logika, nieprawdaż?
Tusk w Sejmie: „Prezesie Kaczyński! Zabrnąłeś naprawdę wyjątkowo daleko w bagno”
Po tym, co do tej pory już wiemy i czego dowiadujemy się w trakcie śledztwa, nie mam żadnej wątpliwości, że głosowanie przeciwko tej ustawie [o kryptowalutach], takie głosowanie, w jakim uczestniczyliście dwa razy, czyli przeciwko tej ustawie, jest de facto samobójstwem politycznym. Cała Polska już wie, kogo chronicie, a zaraz dowie się dlaczego. Elementarny instynkt powinien wam kazać zagłosować za tą ustawą. Nie tylko dlatego, że taki jest oczywisty interes Rzeczypospolitej i jej obywateli, ale także dlatego, że to jest już dla was kwestia być albo nie być. Ale wy cały czas trwacie w uporze, bo wszystko wskazuje na to, że trzymają was za gardło bardzo źli ludzie. Panie prezesie Kaczyński! Gardziłeś kiedyś takimi ludźmi i takimi postawami. Zabrnąłeś naprawdę wyjątkowo daleko w bagno, w jakie wprowadzili ciebie i twoją partię polityczną źli ludzie i ci ludzie, którzy ciebie otaczają. Dzisiaj nie może już dziwić, a zaraz państwo się dowiecie dlaczego, i nikogo już nie zdziwi ta ścisła więź między panem Kralem, Zondacrypto, mafią, która wokół tego przedsięwzięcia się kręciła, a PiS-em, Konfederacją i wysokimi urzędnikami państwowymi. (…) To szokująca infiltracja środowisk politycznych. Infiltracja przez ludzi zaangażowanych w ten proceder i działania państwa, takie jak nieustanne umarzanie przez prokuraturę za rządów Zbigniewa Ziobry śledztwa w sprawie zaginięcia pana Suszka, prawdopodobnie zamordowanego, w sprawie Zondacrypto czy jej poprzedniczki [giełdy BitBay – przyp. SW]. Trzy razy prokuratura umarzała śledztwo w tej sprawie mimo wniosku Komitetu Nadzoru Finansowego.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wyjaśniają:Jednym z argumentów PiS jest to, że za rządów KO sprawy przeciwko Zondzie były umarzane przez prokuraturę. Rzeczywiście, były dwie takie sprawy — w 2024 i 2025 r. Tyle że to argument obosieczny, bo za rządów PiS prokuratura Ziobry intensywnie walczyła, żeby nie wszcząć śledztwa z doniesienia KNF — o tym mówi Tusk. Śledztwo dotyczyło świadczenia usług płatniczych przez BitBay (poprzedniczkę Zondacrypto) bez wymaganego zezwolenia KNF. Wszczęte w 2018 r. było rzeczywiście trzy razy umarzane przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach — prawomocnie w maju 2023 r., czyli za czasów Ziobry. Wspomniane śledztwa umorzone za rządów KO były odpryskami tej pierwszej, trzy razy umarzanej sprawy.Ale Tusk, atakując Ziobrę, nie jest precyzyjny. Śledztwo w sprawie zaginięcia Suszka nie było umarzane, choć faktem jest, że toczyło się niespiesznie od 2022 r. Dość powiedzieć, że ostatnie areszty w śledztwie w sprawie Zondy dotyczą właśnie osób zamieszanych w zaginięcie Suszka.Jaromira W. to była żona Mariana W. ps. „Maniek”, głównego podejrzanego w sprawie zaginięcia Suszka. Z kolei Anna P. jest prawą ręka „Mańka” w prowadzonych przez niego na szeroką skalę biznesach paliwowych. Suszek zaginął w bazie paliwowej w Czeladzi, należącej do „Mańka” 10 marca 2022 r. Tak się składa, że zniknął monitoring z tego dnia. Prokuratura podejrzewa, że to Anna P. wykasowała nagrania z kamer.
Policja Śląska / Policja Śląska
Sylwester Suszek
Zdumiewające jest to, że te zatrzymania nie zostały dokonane tuż po porwaniu Suszka, wszak prokuratura bazuje na ustaleniach śledztwa sprzed kilku lat. To dowód, że w śledztwach dotyczących Zondy nie działo się dobrze. Według informacji twórców „Stanu Wyjątkowego” konsekwencją mogą być dymisje na szczytach Prokuratury Krajowej.Tusk w Sejmie: „Jakim cudem gangster od Zondy otrzymał za rządów PiS list żelazny?”
Jeśli nie jesteście trzymani za gardło przez tych ludzi, to zagłosujcie za tą ustawą. To, że ludzie Zondacrypto, z tego środowiska wpływali od dłuższego czasu czy próbowali wpływać na działania waszego rządu, nie ulega wątpliwości. Jedno z pierwszych spotkań w tej sprawie, 28 kwietnia 2018 r., miało miejsce w Ministerstwie Finansów. Na spotkanie w Ministerstwie Finansów przybyli panowie Sylwester Suszek, zaginiony, prawdopodobnie zamordowany przez swoich następców, Rafał Zaorski — dzisiaj sąd potwierdził zasadność aresztowania tego tzw. inwestora, oraz Krzysztof Piecha, autor koncepcji Konfederacji, jeśli chodzi o ustawę dotyczącą kryptowalut. Nie ma jasności, z kim w Ministerstwie Finansów spotykali się ci panowie, chociaż spotkanie trwało długo, a zaproszenie było wystosowane na wiceministra finansów pana Gruzę, dzisiaj doradcę prezydenta Nawrockiego. Do dzisiaj także zastanawiamy się, jakim cudem jedna z najbardziej kluczowych postaci, jeśli chodzi o ten proceder, być może także taką typową gangsterkę, bez żadnych wyraźnych powodów otrzymała także list żelazny. Tak, także za czasów waszych rządów.

PAP/Art Service / PAP
Rafał Zaorski doprowadzany do delegatury Prokuratury Krajowej w Katowicach, 2 września 2026 r.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wyjaśniają:Były wiceminister finansów w rządach PiS Paweł Gruza pojawia się w plotkach jako człowiek zamieszany w kryptoaferę. Z kolei spekulant giełdowy, lubujący się w sławie Rafał Zaorski właśnie trafił do aresztu. Wiele wskazuje na to, że Zaorski okradł Suszka. Zachowały się nagrania dokonane przez Suszka, na których kłóci się z Zaorskim o pieniądze. „Wisisz mi tyle kasy, że to jest, k…, nie do opisania” — mówi na taśmach Suszek. Wedle prokuratury chodzi o 1,7 mln zł.
Wojtek Jargiło / PAP
Paweł Gruza podczas III Samorządowego Kongresu Trójmorza w Centrum Spotkania Kultur i Lubelskim Centrum Konferencyjnym, 16 maja 2025 r.
Człowiekiem, który za rządów PiS dostał list żelazny, jest wspomniany „Maniek”, typowany na zleceniodawcę zabójstwa Suszka. Ale chodzi o list żelazny w innej sprawie — przekrętów paliwowych. Prokuratura zarzucała „Mańkowi” kierowanie międzynarodową grupą zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami. Według aktu oskarżenia chodzi o wystawianie fikcyjnych faktur VAT sięgających ok. 1,3 mld zł. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu dopiero w grudniu 2025 r. „Maniek” jest za granicą — nie wiadomo, gdzie.„Maniek” to kluczowa postać w sprawie Zondy, jeden z jej gangsterskich ojców i jej prawdziwy szef. Decydując się na współpracę z prokuraturą, Kral wcale nie kierował się chęcią uniknięcia odpowiedzialności za upadek Zondy. Nie chodziło mu także o zemstę na politykach prawicy.
Zdjęcia własne
Marian W. pseud. „Maniek” podczas wspólnej biesiady z Przemysławem Kralem
Kral wystąpił o status małego świadka koronnego tylko z jednego powodu — bał się owych gangsterskich założycieli Zondy. Dopóki prał ich pieniądze i zarabiał dla nich kasę dzięki ludziom inwestującym w kryptowaluty, nic mu nie groziło. Ale po bankructwie Zondy przestał być potrzebny. Ba, zaczął być zbędnym balastem, bo za dużo wiedział. Bał się tych, którzy kierowaną przez niego formalnie giełdę najpierw sfinansowali: przedstawicieli gangsterskiego półświatka z Krakowa i Śląska. Nie chciał podzielić losu Sylwestra Suszka. Tylko dlatego zgłosił się do prokuratury — żeby w zamian za obnażenie gangsterów, uzyskać ochronę państwa. Jego polityczne zeznania to tylko jeden z elementów śledztwa. Choć to jednocześnie element niebywale istotny, który pokazuje styk mafii i polityki.Swoją drogą, w sobotę zatrzymany został inny gangster, który stał za Zondą — Roman Ż., pseudonim „Rudy”. To znany na Śląsku, pochodzący z Bytomia przestępca związany z wyłudzaniem zwrotów podatku VAT. Choć pomysł „kopania” kryptowalut — czyli prowadzenia skomplikowanych operacji przy wykorzystaniu komputerów o bardzo dużej mocy obliczeniowej — a następnie powołania do życia giełdy służącej obracaniu kryptowalutami narodził się w głowach Suszka i jego przyjaciół, to finansowanie tych przedsięwzięć zapewnił na samym początku właśnie „Rudy”. Potraktował ich niczym start-up, w który zainwestował.Suszek prawdopodobnie zginął, gdy doszło do sporu o pieniądze między nim a gangsterami. To było już po tym, gdy przestępcy pozbawili Suszka stanowiska szefa kryptogiełdy, umieszczając tam Krala, wówczas jego prawnika.
Według naszych informacji dziś zarówno Kral, jak i członkowie jego rodziny są pod ochroną.
Tusk w Sejmie: „Ziobro obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom”
Oto dwa cytaty z protokołu przekazanego mi przez prokuratora generalnego. Są to zeznania głównego zeznającego [chodzi o Krala]. Państwo wiecie, o kim mówię. Zeznający w tej sprawie to jest znajomy waszych posłów i waszych polityków, jak wiecie. Kolega z Monako i z Ibizy [Kral na stałe mieszkał w Monako, a na Ibizie spotkał się m.in. z posłem PiS Michałem Moskalem, byłym asystentem Jarosława Kaczyńskiego – przyp. SW]. Otóż z protokołu zacytuję tylko zdanie. Chodzi o człowieka pośredniczącego w rozmowach między Zbigniewem Ziobrą a osobą, która szefowała w tym czasie przedsięwzięciu Zondacrypto. Ta osoba twierdzi [Kral tak relacjonuje, co mu mówił ów pośrednik, którym był dawny agent CBA Artur Chodziński – przyp. SW]: „Zbyszek zapoznał się z aktami (…) To jest skandal. Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom i żebym się nie martwił”. Ta osoba zeznała także, że rekompensata za tę usługę będzie wypłacona panu ministrowi Ziobrze za pośrednictwem fundacji, którą zakładał brat pana Ziobry, a była to fundacja Suwerennej Polski [chodzi o Instytut Polski Suwerennej, którym kieruje Ziobro – przyp. SW]. Płatnik, który zabiegał o ukręcenie łba sprawom, które go dotyczą, główna postać w aferze Zondacrypto [czyli Kral – przyp. SW], stwierdza: „Umówiliśmy się na łączną kwotę 2 mln zł. Wypłaciłem 500 tys. zł ze swojego rachunku bankowego. Dalsze wpłaty były niemożliwe, ponieważ bank zadawał setki pytań i finalnie wypowiedział mi umowę rachunku bankowego. Ziobro przestraszył się i podobno chciał zwracać pieniądze, ale w ostatnim czasie sam publicznie przyznał, że wypłacił sobie z fundacji te pieniądze i przeznaczył na swoje potrzeby”. To zeznanie kończy się takimi słowami: „Natomiast główną rolę w tym procederze odegrała Patrycja Kotecka. To jest oczywista korzyść majątkowa. Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem”.

Tomasz Gzell / PAP
Jarosław Kaczyński i Michał Moskal podczas oświadczenia dla mediów m.in. w sprawie projektu ustawy Prawa i Sprawiedliwości o ochronie zwierząt, 8 września 2020 r.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wyjaśniają:Ziobro przyjął od Krala 450 tys. zł na swoją fundację. Twierdzi, że ofertę finansowego wsparcia przez Krala miał mu przedstawić były agent CBA Artur Chodziński. To zaufany człowiek PiS — prowadził ważne śledztwa wymierzone w polityków KO, w tym Romana Giertycha. Szczegóły transakcji z Kralem dopinała Patrycja Kotecka, żona Ziobry.
Ziobro przekonuje, że Chodziński zapewniał go, iż wsparcie będzie całkowicie bezinteresowne.

https://www.linkedin.com/in/artur-chodzi%C5%84ski
Artur Chodziński podczas spotkania z parą prezydencką, listopad 2025 r
Ziobro twierdzi też, że nie wiedział o prokuratorskich postępowaniach, które dotyczyły Krala i Zondacrypto. Chodziński przekonuje jednak, że mówił mu o problemach Krala z prawem.Tak się składa, że część śledztw sięga czasów, gdy Ziobro był prokuratorem generalnym. Za wspomniane trzykrotne umorzenie śledztwa z doniesienia KNF odpowiada Prokuratura Regionalna w Katowicach z czasów, gdy kierował nią jeden z najbardziej zaufanych ludzi Ziobry — prokurator Tomasz Janeczek. Już po przegranych wyborach w 2023 r., a przed oddaniem władzy przez PiS, Ziobro awansował Janeczka na zastępcę prokuratora generalnego. I formalnie do dziś Janeczek nim jest — czyli zastępuje Waldemara Żurka. To dlatego, że PiS zabezpieczyło zastępców prokuratora generalnego tak, że nie da się ich odwołać bez zgody prezydenta, mimo że prezydent nie miał żadnego wpływu na ich powołanie.
Andrzej Grygiel / PAP
Zbigniew Ziobro i Tomasz Janeczek na konferencji prasowej w sprawie katastrofy budowlanej w Katowicach, 30 stycznia 2006 r.
Ziobro ukrywa się w Stanach Zjednoczonych, bo jest ścigany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Wiadomo, że, już przebywając za granicą, pożyczył ze swej fundacji 57 tys. zł. W ten sposób Ziobro finansował swą ucieczkę z pieniędzy Krala.
Ziobro może mówić co chce — kasa od Krala wygląda jak łapówka. I tak to Kral przedstawia w swych zeznaniach. „Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem” — to nie jest kasa bezinteresowna i to nie jest kasa, którą płaci niewiniątko.
Jeszcze jedno — Ziobro twierdzi, że był zmuszony wziąć kasę od Krala, żeby mieć z czego finansować obronę prawną swych ludzi, którzy jego zdaniem, są uciskani przez Tuska.
Utyskuje, że nie dostał na to pieniędzy z PiS, a jednocześnie Jarosław Kaczyński nie zgodził się na zorganizowanie zbiórki na ten cel. „Mieliśmy przygotowany dobry plan pozyskiwania środków pod szyldem fundacji z zaangażowaniem bardzo silnych, naszych mediów społecznościowych. Niestety w partii zapadła decyzja, że nie możemy jako fundacja prowadzić takiej działalności. Długo starałem się zmienić zdanie kierownictwa PiS, ale bezskutecznie. Po odmowie, poważnie rozważałem sprzedaż nieruchomości w Jeruzalu [chodzi o jeden z domów Ziobry i Koteckiej] i w ten sposób sfinansować działalność fundacji, ale przekonano mnie żebym od tego pomysłu odstąpił”.

PAP/Art Service / PAP
Zbigniew Ziobro z żoną Patrycją Kotecką przed sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach, 18 lipca 2020 r.
Na ten atak Kaczyński odpowiada w sposób, który pokazuje, że położył na Ziobrze krzyżyk. „To był na pewno jego błąd” — mówi.
Szanowni Państwo, 4 września skończyła się kariera polityczna Zbigniewa Ziobry. A właściwie — runęła na pysk wraz z jego mitycznym wizerunkiem bezkompromisowego, nieprzekupnego szeryfa.
Szef Zondacrypto płacił 15 tys. euro miesięcznie byłemu agentowi CBA. „Szukał kontaktu z Przemysławem Czarnkiem”
Przeczytaj tekst dziennikarza Onetu Jacka Harłukowicza!
Tusk w Sejmie: „X obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi ułaskawienie”
To jest ostatnie zdanie, które zacytuję z protokołu zeznań: „Najważniejsze w tej współpracy było to, że pan X” — publicznie znana osoba, ze względu na dobro śledztwa, zgodnie z sugestią prokuratora, nie wymieniam tego nazwiska — „obiecywał mi, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie, gdybym został skazany w tej sprawie. Ta obietnica ułaskawienia, to było za te wszystkie płatności, to jest CPAC, reklamy i kongres organizowany w Stanach Zjednoczonych”. To jest drobny fragment. Niedługo Polska i wy także dowiecie się, ile więcej materiałów w tej kwestii obciąża bezpośrednio was. (…) Macie szansę urwać się ze smyczy mafii, która najwyraźniej trzyma was wciąż za gardło. Zobaczymy, czy stać was na to.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wyjaśniają:Weto nie zostało odrzucone — po raz trzeci prawica poparła prezydenta i zablokowała rządowe przepisy w sprawie kryptowalut. Rzecz jasna Tusk wiedział, że tak będzie. Jego wystąpienie miało zupełnie inny cel — to było jasne ostrzeżenie w kierunku prezydenta.
Zondacrypto nieformalnie finansowała kampanię Karola Nawrockiego. Kral zapłacił za organizację międzynarodowej konferencji CPAC w Jasionce pod Rzeszowem. Impreza odbyła się zaledwie kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, a na scenie — obok Nawrockiego — pojawili się m.in. ustępujący prezydent Andrzej Duda, były premier Mateusz Morawiecki oraz prominentni politycy z USA, w tym Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego w administracji Donalda Trumpa.

GRZEGORZ WAJDA / East News
Karol Nawrocki na wydarzeniu CPAC Poland 2025, 27 września 2025 r.
Formalnie organizatorem wydarzenia była Republika Tomasza Sakiewicza i to ona wzięła kasę od Krala na ten kampanijny kongres. W ten sposób finansowanie wydarzenia, które stało się istotnym elementem promocji Nawrockiego, znalazło się poza oficjalnym rozliczeniem wyborczym. To było obejście przepisów ustawy o finansowaniu kampanii wyborczych.
Dziś w politycznym światku trwa typowanie, kim jest ów tajemniczy „X” z wystąpienia Tuska, który obiecywał Kralowi ułaskawienie od Nawrockiego. Na pewno nie jest to Chodziński — po pierwsze poznał Krala już po wyborach prezydenckich, po wtóre nie ma aż takich układów z Nawrockim. Może to Sakiewicz? Pasują wszystkie elementy. Po pierwsze, CPAC. Po wtóre — wspomniane przez Tuska „reklamy” (do Republiki trafiło zdecydowanie najwięcej pieniędzy za promowanie Zondacrypto — w ostatnim roku działalności giełdy aż 37 mln zł z całego jej budżetu reklamowego wartego 53 mln zł).
GRZEGORZ WAJDA / East News
Tomasz Sakiewicz i Karol Nawrocki na wydarzeniu CPAC Poland 2025, 27 maja 2025 r.
Bardzo ważny jest ów trzeci element, który ma łączyć „X” z Nawrockim — chodzi o kongres organizowany w Stanach Zjednoczonych. Tak się składa, że podczas pierwszej prezydenckiej wizyty Nawrockiego w USA na początku września 2025 r. towarzyszyli mu przedstawiciele Republiki na czele z Sakiewiczem. Ale nie relacjonowali waszyngtońskich podbojów Nawrockiego, tylko z miejsca udali się na Polish-American Strategic Industries Summit — konferencję poświęconą kryptowalutom, którą finansowała Zonda, starająca się wówczas o wejście na amerykański rynek. Wedle ówczesnej relacji Republiki kongres ten „towarzyszył wizycie prezydenta RP Karola Nawrockiego”.
Nawrocki nie wie dokładnie, co w kampanii wyczyniał Sakiewicz z Kralem. A jest tego bardzo dużo — Sakiewicz może w sprawie Zondy usłyszeć zarzuty. On sam czuje pismo nosem, dlatego prewencyjnie przygotowuje swych widzów do obrony siebie jako gospodarza „domu wolnego słowa”, gnębionego przez reżim Tuska. Dlatego Republika przekonuje swych widzów, że Kral był agentem podstawionym przez KO i specsłużby, który miał zaszkodzić telewizji. Zaś wszystkie jego zeznania i potwierdzające je dokumenty to kłamstwa i fałszerstwa Tuska.
Swoją drogą, według naszych informacji, po upadku Zondy Republika przestała regularnie płacić swoim pracownikom, także kluczowym prezenterom i reporterom. Pieniądze wciąż płyną tylko do „familii”, czyli Sakiewicza, małżeństwa Rachoniów i Olechowskiego.
Jak nic, wina Tuska.