To mógł być bardzo gorzki tydzień dla kibiców Legii Warszawa. Najpierw Motor Lublin wyeliminował ją z Pucharu Polski już na etapie pierwszej rundy (0:3), a następnie Lublinianie mogli powtórzyć ten wyczyn i wygrać mecz ligowy. W sobotni wieczór aż do doliczonego czasu gry drugiej połowy prowadzili 2:1, ale za sprawą Jakuba Żewłakowa goście odrobili straty z nawiązką. Wywieźli z Lubelszczyzny zwycięstwo. Głos po meczu zabrał Marek Papszun.

Zobacz wideo Giganci chcieli u siebie Marka Citko: Pytały o mnie Liverpool, Arsenal, Inter i Milan

Papszun zabrał głos. Tak skomentował mecz z Motorem

– Daliśmy plamę w poprzednim meczu. Chcieliśmy dziś ją zmazać. Mając takich kibiców naszym obowiązkiem jest walka do końca. Ambicji i charakteru nie może brakować – powiedział szkoleniowiec, którego po spotkaniu – na portalu X – zacytował serwis Legionisci.com.

Papszun podkreślił znaczenie zmian dokonanych przez niego na przestrzeni trwania spotkania. Bohater starcia, 19-letni Jakub Żewłakow, pojawił się na murawie w 71. minucie meczu, zmieniając Mateusza Szczepaniaka. Wraz z nim na boisku zameldował się Łukasz Zjawiński. Wcześniej do gry weszli Henrique Arreiol i Rafał Adamski, a w końcówce meczu Arkadiusz Reca.

– Zmiany wniosły ożywienie i jakość. Kuba Żewłakow strzelił dwie pierwsze bramki w Legii – to wróży na przyszłość dobrze. To utalentowany chłopak – dodał Papszun.

Trener Legii odniósł się też do komentarzy mediów i kibiców po jego ostatniej wypowiedzi po klęsce 0:3 z Motorem w Pucharze Polski. „Trudno od niektórych z nich wymagać, aby dzisiaj dźwigali ten ciężar. Gdy ktoś przychodzi z 3-4 ligi, to czasem popełnia błędy” – mówił wtedy Papszun.

– Chłopaki robią postęp. Oczywiście, też mają słabsze mecze i popełniają błędy, jak Deziel w meczu z Motorem. I nie można powiedzieć, że zawodnik jest z 4. ligi, bo zaraz jest larum, że to są wymówki. Dziś każde słowo trzeba ważyć. Powiesz coś w dobrej wierze, chcesz coś wytłumaczyć, to zaraz jest to przeinaczone, nadinterpretowane, zmanipulowane. Ciężko dziś się komunikuje z opinią publiczną. Nastawienie jest tak agresywne na to, żeby wyciągnąć coś z kontekstu i było to chwytliwe. Mam wrażenie, że przestaje się liczyć piłka nożna i mówienie o niej, tylko czekanie, co ten Papszun powie, żeby się klikało, szło w eter i można było jeszcze przekręcić czy zinterpretować na swój sposób. Nie tędy droga – stwierdził trener Legii.

Legia przełamała impas. Wygrała pierwszy raz od sierpniowej konfrontacji z Radomiakiem Radom (5:0) i dzięki temu – przynajmniej do niedzielnego meczu Lecha z Rakowem (6 września, 17:30) pozostanie liderem Ekstraklasy. W następnej kolejce Warszawianie zagrają u siebie z Widzewem Łódź. To starcie zaplanowano na 13 września na 17:30.