Podczas gdy większość miast skrupulatnie usuwa zieleń wyrastającą między brukiem, w Balingen pojawiła się inicjatywa, która idzie pod prąd utartym schematom. — Dlaczego właściwie likwidujemy zieleń na podwórzu? — pyta Jung, przewodniczący Freiraum.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zamiast walczyć z roślinami, postanowił pozwolić im rosnąć. Efekt? Dziedziniec za lokalnym salonem fryzjerskim przy Kameralamtstraße w Balingen bujnie porasta zielenią, ku zadowoleniu właściciela. Dla niego miejskie „chwasty” to nie tylko kwestia estetyki, ale także polityczny manifest.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Każda szczelina się liczy, każda porośnięta przestrzeń pomaga walczyć ze zmianami klimatu

— podkreśla Bernhard Jung

Jung nie poprzestaje na słowach — sprawdza wpływ zieleni na temperaturę w mieście. Gdy słońce mocno praży, asfalt potrafi rozgrzać się nawet do 40 st. C. W miejscach, gdzie rosną rośliny, temperatura jest aż o dziesięć stopni niższa.

Im więcej zieleni, tym mniej miasto się nagrzewa

— podkreśla Jung.

Stowarzyszenie Freiraum nie ogranicza się do własnego podwórka. Akcja skierowana jest do wszystkich mieszkańców Balingen — i nie tylko. Każdy może pozwolić, by rośliny swobodnie rozrastały się między brukiem.

Polecamy: