Dramatyczne chwile rozegrały się w czwartek, 3 września, na leśnej drodze w Siedmicy pod Jaworem (woj. dolnośląskie). Była godz. 19.00, gdy 47-latek jechał lasem na rowerze razem ze swoją partnerką. W pewnym momencie bardzo źle się poczuł. — Mężczyzna zdążył powiedzieć kobiecie, że prawdopodobnie ma zawał serca. Po chwili upadł i wtedy wszystko się zaczęło — mówi w rozmowie z „Faktem” oficer dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo47-latek zasłabł w lesie. Przypadkowy rowerzysta rozpoczął reanimację.
Czytaj nas częściej w Google
Pomoc przyszła z najmniej spodziewanej strony. Tą samą drogą przejeżdżał inny rowerzysta. Zobaczył leżącego mężczyznę i ruszył mu na pomoc.
— Ten ok. 35-letni rowerzysta, widząc leżącego mężczyznę, zatrzymał się i do momentu przybycia straży pożarnej udzielał pomocy poszkodowanemu 47-latkowi. Cały czas prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową — opowiada „Faktowi” oficer dyżurny na stanowisku kierowania PSP w Jaworzu.
Jak podkreśla strażak, właśnie ten przypadkowy świadek zdarzenia okazał się najważniejszym ogniwem tzw. łańcucha przeżycia. Jego natychmiastowa pomoc dała 47-latkowi realną szansę na przeżycie.
Godzinna walka o życie 47-latka w środku lasu
Kiedy na miejsce dotarły służby, akcja ratunkowa już trwała. Problemem był teren. Cała akcja miała miejsce ok. dwóch kilometrów w głąb lasu, na drodze pożarowej.
Do Siedmicy wysłano ratowników medycznych z Jawora, strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Jaworze i druhów z OSP Paszowice.
Przez blisko godzinę ratownicy i strażacy prowadzili intensywne działania. Wykorzystali między innymi defibrylator, leki i specjalistyczny sprzęt medyczny, by ratować poszkodowanego 47-latka.
Szczęśliwy finał akcji ratunkowej w Siedmicy. Serce 47-latka znów zaczęło bić
Dzięki wspólnemu wysiłkowi ratownicy przywrócili funkcje życiowe 47-latkowi. Następnie mężczyznę przetransportowano z lasu przy użyciu specjalnej przyczepki ratowniczej do miejsca, gdzie czekała karetka pogotowia. Stamtąd został przewieziony do szpitala.
Strażacy nie mają wątpliwości: bez szybkiej reakcji przypadkowego rowerzysty finał tej historii mógł być zupełnie inny.
Skromny bohater nie szuka rozgłosu. Ale strażacy podkreślają, że to właśnie jego decyzja, by zatrzymać się i ruszyć na pomoc obcemu człowiekowi, sprawiła, że 47-latek dostał drugą szansę.
Zobaczyli go na skrzyżowaniu. Ranny leżał na jezdni. Z jego głowy lała się krew.Marynarz walczył o życie na pokładzie „Orion Fortune”. Dramatyczna akcja u polskich wybrzeży1/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243036644133005.jpg
Walka ożycie 47-latka w lesie w Siedmicy. Nim przyjechały służby pomógł przypadkowy rowerzysta. To on jest bohaterem.
2/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243035479182269.jpg
47-latakowi udało się przywrócić czynności życiowe po godzinie reanimacji.
3/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243035489664492.jpg
Akcja ratownicza w Siedmicy.
4/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243035487681654.jpg
47-latek został przetransportowany karetką do szpitala.
5/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243035494514920.jpg
Ponad godzinę walczono o życie 47-latka, który miał zawał serca.
6/6
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze
639243035502215854.jpg
Akcja ratunkowa była prowadzona głęboko w lesie. To tam mężczyzna nagle zasłabł i spadł z roweru.