Pierwsza połowa była wyrównana, ale nie przyniosła goli. Po przerwie przewaga poznaniaków nie podlegała już dyskusji. Lech atakował zdecydowanie częściej, oddawał więcej strzałów, a na gola trzeba było czekać do 71. minuty, kiedy z 16 metrów trafił rezerwowy Leo Bengtsson. Nerwowo zrobiło się w doliczonym czasie gry, gdy odważniej zaatakowali goście, ale bez efektu.

Mimo meczu zaległego Lech Poznań jest liderem tabeli Ekstraklasy.