Śląsk Wrocław pozostaje bez zwycięstwa na wyjeździe.

fot. slaskwroclaw.pl / Adriana Ficek

W meczu 7. kolejki Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław przegrali na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 1:2.

W Jagiellonii, która w miniony czwartek przegrała w Poznaniu zaległy mecz z Lechem 1:2, przede wszystkim zabrakło z powodu kontuzji strzelca bramki, stopera Yukiego Kobayashiego. Nie wyszedł w pierwszym składzie Jesus Imaz, który z powodu urazu opuścił mecz z Lechem.

W Śląsku, który mecz ligowy przed tygodniem zremisował w Warszawie z Legią, w miejsce sprzedanego do Twente Enschede Michała Rosiaka zagrał szwedzki pomocnik Timossi Andersson.

Mecz zaczął się od niezłej sytuacji dla Śląska; zza linii pola karnego uderzył Marc Llinares, ale nieznacznie nad poprzeczką. Potem kibice zobaczyli całą serię prostych błędów i niecelnych podań Białostoczan, ale z każdą minutą mieli oni większą kontrolę nad grą.

W 10. min dobrą okazję miał Nik Prelec, jednak płaski strzał Słoweńca lewą nogą minimalnie minął słupek bramki Śląska. Prowadzenie Jagiellonia objęła po klasycznej kontrze. Śląsk miał rzut rożny, dośrodkowanie wybili obrońcy gospodarzy, Sergio Lozano zagrał prostopadle do Kajetana Szmyta, który piłkę przejął już na połowie boiska, nie dał się dogonić obrońcom i technicznym strzałem strzelił gola.

W 22. min Ousmane Sow wyłożył piłkę Prelecowi, który – na wślizgu – trafił w nią nieczysto i przestrzelił. Kilka minut później Śląsk wreszcie sprawdził formę Sławomira Abramowicza. Bramkarz gospodarzy bronił strzały z dystansu Anderssona, Malaliego Dembele i Piotra Samca-Talara – ten ostatni z rzutu wolnego.

Białostoczanie mogli podwyższyć prowadzenie w 35. min; Anders Klynge uderzył bardzo mocno, ale piłka trafiła w poprzeczkę. W 41. min Jagiellonia jednak dopięła swego – dobrze dysponowany Sow z prawego skrzydła zbiegł do środka i technicznym strzałem lewą nogą, od słupka, umieścił piłkę w bramce Śląska.
Tuż przed przerwą goście mieli swoją sytuację, lecz Dembele z bliska uderzył głową niecelnie.

Na drugą połowę Jagiellonia wyszła z planem, by niekoniecznie atakować, ale przede wszystkim kontrolować sytuację i korzystny wynik. I aż do ostatniego kwadransa spotkania te założenia Białostoczanie realizowali. W 77. min – w niegroźnej sytuacji w swoim polu karnym – Guilherme Montoia sfaulował – o czym sędzia Paweł Malec zdecydował po analizie VAR – Jehora Macenkę, a Samiec-Talar wykorzystał rzut karny.

Śląsk zaatakował dążąc do remisu, Jagiellonia pod presją nie była w stanie utrzymać piłki i skupiała się na obronie. W 89. min Abramowicz uratował swój zespół, broniąc uderzenie z bliska nowego napastnika gości Ieltsina Camoesa.

Śląsk grał w końcówce bez swego kapitana i lidera Samca-Talara, który doznał kontuzji ręki i zszedł z boiska z podejrzeniem złamania nadgarstka; jego rolę przejął wielokrotny reprezentant Polski Karol Linetty, który grał w drugiej połowie meczu.

W końcówce meczu, uciekając się czasami do prostych wybić piłki, Jagiellonia zdołała korzystny wynik utrzymać.

Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 2:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Kajetan Szmyt (19), 2:0 Ousmane Sow (41), 2:1 Piotr Samiec-Talar (81-karny)

Żółte kartki – Jagiellonia Białystok: Guilherme Montoia. Śląsk Wrocław: Alex Timossi Andersson

Sędzia: Paweł Malec (Łódź)

Widzów: 16 673

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Guilherme Montoia, Cezary Polak (71. Bartłomiej Wdowik) – Ousmane Sow (51. Rodrigo Conceicao), Taras Romanczuk, Anders Klynge (90+3. Eryk Kozłowski), Kajetan Szmyt – Sergio Lozano (71. Jesus Imaz), Nik Prelec (90+3. Apostolos Konstantopoulos)

Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki – Jehor Macenko, Lamine Ba, Mariusz Malec – Alex Timossi Andersson, Eniss Shabani (70. Jorge Yriarte), Piotr Samiec-Talar (87. Adrian Żulewski), Grzegorz Tomasiewicz (46. Karol Linetty), Marc Llinares – Przemysław Banaszak (46. Luka Marjanac), Malaly Dembele (61. Ieltsin Camoes)