W lipcu z Baltic Power po raz pierwszy dostarczono energię do krajowej sieci energetycznej. Projekt jednak jeszcze nie jest ukończony. Jak usłyszeliśmy na miejscu, obecnie stoi już 67 turbin — a w planach jest ich tymczasem łącznie 76. Kilka turbin przeszło już wszystkie niezbędne testy.

Gdy farma zostanie ukończona, to — jak zapewniają przedstawiciele projektu — będzie w stanie pokryć nawet 3 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną, co odpowiada potrzebom ponad 1,5 mln gospodarstw domowych.

Las wiatraków na Bałtyku

Las wiatraków na Bałtyku

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Przedstawiciele Baltic Power lubią obrazowe porównania. Mówią więc na przykład, że cała powierzchnia farmy (ok. 130 km kw.) odpowiada terytorium miasta Gdyni. Wysokość turbin (wraz z fundamentami) przekracza z kolei w najwyższym punkcie 260 m — a to więcej niż ma Pałac Kultury i Nauki.

Eksperci dodają, że tylko jedna turbina o mocy 15 MW potrzebuje zaledwie 1 min pracy, by wyprodukować energię na 100 km jazdy miejskiego autobusu.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Zobacz także: Wjechałem na 130-metrową turbinę. Już wiem, jak powstaje energia z wiatru

Wiatraki Baltic Power

Wiatraki Baltic Power

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Gigastatek i „statki-taksówki”

Małgorzata Żurawińska, kierowniczka ds. technicznych turbin wiatrowych Baltic Power, opowiada Business Insiderowi Polska, że postawienie każdej turbiny jest „wielkim wyzwaniem” — bo skala projektu jest znacznie większa od tego, co do tej pory powstawało w Europie. Wieże turbin, jak wyjaśnia, są instalowane przez wielki statek jack-up (czyli samopodnośny), który ma ok. 200 m długości. Statek może pomieścić cztery „sety” — czyli cztery wieże, cztery gondole oraz dwanaście łopat.

Statek typu jack-up

Statek typu jack-up

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Tak instalowane są wiatraki

Tak instalowane są wiatraki

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Każda łopata ma długość 116 m. Są oczywiście też inne statki, które są zaangażowane w projekt. Na przykład „statek-hotel robotniczy” albo „statki-taksówki”, które wożą pracowników na farmę z portu w Łebie. Przy projekcie pracowało łącznie przynajmniej kilka tysięcy osób. Przy projekcie wykorzystywano też inne porty — Gdynię, Świnoujście i Ronne na Bornholmie.

Cała farma ma zostać oddana do użytkowania w czwartym kwartale 2026 r. Kluczowe prace przy projekcie wykonano w ciągu ostatnich trzech lat.

Energię produkowaną przez turbiny będą odbierać dwie morskie stacje elektroenergetyczne zlokalizowane ok. 20 km od brzegu, które połączą się z lądem poprzez cztery kable eksportowe. Kable — jak opisują nam przedstawiciele projektu — muszą być odpowiednio duże, mają więc średnicę „przeciętnego talerza do pizzy”.

Kable zostaną połączone z lądową stacją elektroenergetyczną w gminie Choczewo. Stamtąd energia trafi do stacji operatora krajowej sieci przesyłowej.

Widok na Baltic Power

Widok na Baltic Power

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Wiatraki na farmie

Wiatraki na farmie

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Widok na wiatraki farmy Orlenu i Northland Power

Widok na wiatraki farmy Orlenu i Northland Power

|
Mateusz Madejski / Business Insider

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska