Lechici po golu Szweda Leona Bengtssona pokonali ostatni w tabeli Raków Częstochowa 1:0 i pozostają na pozycji lidera.
— Piąta wygrana z rzędu — to jest coś, co się często nie zdarza w Ekstraklasie, bo to jest trudna i silna liga. Jestem zadowolony z drugiej połowy, nieco mniej z pierwszej części meczu. Po przerwie zaczęliśmy kreować dużo więcej sytuacji i myślę, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo — powiedział Duńczyk na konferencji prasowej.
Czytaj nas częściej w Google
Do przerwy Lech grał bezbarwnie, podobnie jak w czwartkowym meczu z Jagiellonią. Frederiksen przyznaje, że trudno to uznać za regułę.
— Mecze w tym tygodniu miały taki wspólny mianownik. Po tym trudnym spotkaniu w czwartek nasz silnik w niedzielę rozkręcał się powoli. Wiem, że wejściu w odpowiedni rytm służy rozgrzewka, ale my akurat potrzebowaliśmy czasu w trakcie gry — zaznaczył.
Dziennikarze pytają szkoleniowca o zmianę Yannicka Agnero, którego zastąpił Mikael Ishak chwilę po tym, jak Agnero zmarnował stuprocentową okazję. Frederiksen zapewnia, że ta roszada była zaplanowana wcześniej.
— Wiem, że mogło to tak wyglądać, ale był plan, że Yannick zagra 45 min i w przerwie „Mika” wejdzie za niego. Stało się jednak trochę inaczej, ale to nie była moja reakcja na to, że zmarnował znakomitą okazję. To było bardzo rozczarowujące, ale Yannick zagrał dobre spotkanie. Inni zawodnicy też mieli świetne sytuacje, których nie wykorzystali, tak po prostu bywa w futbolu — wyjaśnił.
Dawid Szulczek, od niespełna tygodnia pierwszy trener Rakowa Częstochowa, przyznaje, że terminarz nie sprzyja jego drużynie.
— W trzech ostatnich meczach zmierzyliśmy się z zespołami, które w poprzednim sezonie zdobyły medale. Teraz zagraliśmy z mistrzem Polski, który w ostatnich dwóch latach zanotował ogromny progres. Lech, szczególnie po przerwie, pokazał, że odjeżdża innym drużynom w Ekstraklasie. My mieliśmy dobre momenty w tym meczu, ale zdecydowanie było ich za mało. Rywal był lepszą drużyną — skomentował.
Szulczek liczy, że jego podopieczni wkrótce wrócą do poziomu z ubiegłego sezonu.
— Kibicujemy też młodym chłopakom, którzy niedawno dołączyli do klubu, choćby Adam Basse. Mimo słabych wyników spodziewam się, że wielu naszych piłkarzy dostanie powołania do reprezentacji młodzieżowych — zaznaczył
Pytany o swoją przyszłość w Rakowie przyznał, że nie ma na to wpływu.
— Ja zajmuję się procesem treningowym, a to akurat wykracza poza to. Raków jest klubem świetnie zorganizowanym, wiele rzeczy funkcjonuje bardzo dobrze. Jesteśmy na etapie transformacji, takiej zmiany pokoleniowej. Jak pokazuje historia, wszystkie czołowe zespoły też to przechodziły, łącznie z Lechem, który kilka lat temu również miał słabszy sezon — podsumował opiekun częstochowskiej drużyny.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa