Trudno było wymarzyć sobie lepsze uczczenie wielkiego jubileuszu Stadionu Śląskiego w Chorzowie niż mecz legend reprezentacji Polski i Anglii, co było pięknym nawiązaniem do niezapomnianej rywalizacji z 1973 r., kiedy Biało-Czerwoni triumfowali 2:0 po bramkach Roberta Gadochy oraz Włodzimierza Lubańskiego. To Wyspiarze wymyślili wtedy przydomek Kocioł Czarownic, który miał mieć wydźwięk pejoratywny, jednak zapisał się w historii polskiej piłki jako charakterystyka stadionu z siłą trybun nieporównywalną do żadnego innego. Zanim na boisko wybiegli piłkarze powołani na sobotni mecz, specjalnie uhonorowani zostali bohaterowie największych wydarzeń naszej reprezentacyjnej piłki.
Remis w meczu legend Polski i Anglii
Andrzej Strejlau, który przy okazji sobotniego meczu pełnił rolę selekcjonera reprezentacji Polski, po pierwszej bramce swojego zespołu mógł mieć poczucie swoistego deja vu. W 1993 r. na tym samym stadionie prowadzeni przez niego Biało-Czerwoni również prowadzili bowiem z Anglikami w dwudziestą rocznicę legendarnego występu pod wodzą Kazimierza Górskiego, jednak wtedy musieli zadowolić się remisem 1:1 w spotkaniu w kwalifikacji mistrzostw świata.
Czytaj nas częściej w Google
W sobotę scenariusz był jednak zdecydowanie bardziej pozytywny, bo gospodarze po przerwie prowadzili już nawet różnicą czterech bramek, a ostatecznie triumfowali 4:2 po dwóch pięknych ciosach ekipy dowodzonej przez Petera Shiltona w końcówce.
Strejlau, który w roli selekcjonera zastąpił niedostępnego ze względów zdrowotnych Antoniego Piechniczka, po raz czwarty w karierze zagrał przeciwko Anglikom w Polsce i ciągle jest niepokonany — poza wspomnianym meczem, było jeszcze 0:0 na Śląskim cztery lata wcześniej, a także 1:1 w Poznaniu w 1991 r. W rywalizacji uświetniającej 70. urodziny Kotła Czarownic okazję do przypomnienia się kibicom miały różne pokolenia gwiazd polskiej piłki.
Łukasz Piszczek, czy Maciej Makuszewski wciąż występują w niższych klasach rozgrywkowych, z kolei Grzegorz Mielcarski i Dariusz Dziekanowski udowodnili, że pomimo upływu lat, nie stracili umiejętności, którymi imponowali w czasach występów z orzełkiem na piersi. Ciekawym widokiem była również obecność w jednej drużynie Sławomira Peszki i Michała Pazdana, czyli odpowiednio dyrektora sportowego Wieczystej Kraków oraz jej byłego obrońcy, który po tegorocznym awansie do PKO BP Ekstraklasy dowiedział się, że nie będzie już potrzebny w zespole ze stolicy Małopolski.

Marcin Bulanda / PressFocus / newspix.pl
Mecz Polska – Anglia (4:2) uświetnił 70. urodziny Stadionu Śląskiego
Stadion Śląski tętni życiem
Około dwudziestotysięczna publiczność zgromadzona na Superauto.pl Stadionie Śląskim w sobotnie popołudnie przekonała się, że zgodnie z hasłami przygotowanymi przez organizatorów, legenda ciągle żyje i ma się dobrze. Po wielu zakrętach, również w swojej najnowszej historii, Kocioł Czarownic na dobre wrócił na mapę ważnych lokalizacji polskiej piłki i sprawdza się także jako miejsce wydarzeń multimedialnych.
Ostatni gwizdek sędziego Damiana Sylwestrzaka w meczu Polska — Anglia był znakiem do rozpoczęcia części widowiskowej, a na koncerty zaprosił między innymi zespół Wilki, a także Kortez. Przeszkodą nie była nawet pogarszająca się pogoda w Chorzowie, wszak taka okazja do świętowania urodzin legendy nie zdarza się często. Jeszcze kilkanaście lat temu, w trakcie przedłużającej się przebudowy, przyszłość stadionu stała przecież pod wielkim znakiem zapytania.
Teraz Kocioł Czarownic jest areną wydarzeń zarówno piłkarskich, jak i lekkoatletycznych, o czym była okazja przekonać się raptem w drugiej połowie sierpnia, w trakcie memoriału Kamili Skolimowskiej pod egidą Diamentowej Ligi. Komplety publiczności gromadzą również kolejne organizowane mecze pierwszej reprezentacji Polski, a regularne impulsy zapewniają również ligowe występy Ruchu Chorzów, który z konieczności zaczął gospodarzyć na Śląskim jesienią 2023 r.
Właśnie za sprawą Niebieskich legendarny stadion nie jest jedynie miejscem zapisanym w przeszłości, tylko areną bardzo teraźniejszych wyzwań i walki o odzyskanie dawnego blasku. Powrót do rzeczywistości będzie szybki, bo już w poniedziałkowy wieczór Ruch właśnie na Stadionie Śląskim podejmie Unię Skierniewice w ramach 7. kolejki I ligi (początek o godz. 19:00).