KGHM Polska Miedź ma powody do dumy — stał się największym producentem srebra na świecie. Polski gigant wyprzedził dotychczasowego globalnego lidera — meksykańsko-brytyjskie konsorcjum Fresnillo. Produkcja srebra w nomen omen miedziowym gigancie osiągnęła w minionym kwartale poziom 383,1 t. W przeliczeniu daje to imponujące 12,3 mln uncji trojańskich tego kruszcu. Zdecydowana większość tej produkcji — bo aż 375,9 t (ponad 12,08 mln uncji) — pochodzi z krajowych oddziałów spółki, a pozostała część z zagranicy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak wynika z zestawienia przygotowanego przez serwis Miner Deck, w tym samym okresie Fresnillo wyprodukowało 10,90 mln uncji srebra. Trzecią pozycję zajął Newmont, z wynikiem 7 mln uncji. Na dalszych miejscach w najnowszym kwartalnym rankingu uplasowały się odpowiednio Pan American Silver (6,47 mln uncji) oraz Southern Copper (5,76 mln uncji).

Ten kruszec przebija złoto. Polska jest potęgą w jego wydobyciu

KGHM Polska Miedź srebrnym gigantem

Z rankingu „World Silver Survey 2026”, podsumowującego ubiegły rok, wynika, że gigant z Dolnego Śląska zajął pierwsze miejsce w kategorii „największych kopalń srebra na świecie” oraz drugie miejsce (tuż za Fresnillo) pod względem globalnej wielkości produkcji. W całym 2025 r. polska spółka dostarczyła na rynek 1347 ton srebra. Był to jeszcze lepszy rok niż 2024 r., w którym produkcja wyniosła 1341 ton (47,3 mln uncji). Nad miedziowym gigantem zbierają się jednak ciemniejsze chmury.

— Intuicyjnie wzrost napięcia, jakie obecnie obserwujemy na Bliskim Wschodzie, powinien pomagać metalom szlachetnym. Złoto i srebro są przecież tradycyjnie traktowane przez inwestorów jako bezpieczna przystań w okresach niepewności. Tym razem dzieje się jednak inaczej. W ciągu ostatniego tygodnia srebro spadło o około 7 proc., dokładnie tyle samo potaniało złoto — mówi „Faktowi” Paweł Majtkowski, analityk rynku z eToro, dodając jednocześnie, że w przypadku srebra nie zmienia to jeszcze obrazu całego ostatniego roku, bo metal pozostaje około 55 proc. droższy niż rok temu, a w skali miesiąca nadal zyskuje około 9 proc.

Ekspert wyjaśnia, że powodem jest specyfika obecnej eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie. Konflikt USA — Iran zwiększa obawy o dostawy surowców energetycznych i podnosi ceny ropy. Baryłka ropy Brent kosztuje dziś prawie 95 dol. A droższa ropa może ponownie rozpędzić inflację. Inwestorzy zaczynają więc brać pod uwagę scenariusz, w którym FED i inne najważniejsze banki centralne będą musiały dłużej utrzymywać wysokie stopy procentowe, a nawet ponownie je podnosić. Takie oczekiwania podbijają również rentowności obligacji.

— Złoto i srebro nie płacą odsetek, dlatego gdy rośnie oprocentowanie obligacji, ich relatywna atrakcyjność dla inwestorów spada. W przypadku srebra dochodzi do tego jeszcze jego przemysłowy charakter, a droższa energia i ryzyko słabszego wzrostu gospodarczego mogą oznaczać również słabszy popyt ze strony przemysłu. Dlatego nie każda wojna musi oznaczać wzrost cen srebra. W tym przypadku rynek bardziej obawia się konsekwencji drogiej ropy, wyższej inflacji i wysokich stóp procentowych niż szuka bezpiecznej przystani — wyjaśnia Paweł Majtkowski.

Co dalej z rekordowymi zyskami?

Ceny srebra mają duże znaczenie dla akcjonariuszy KGHM. Taniejące srebro może więc przełożyć się na spadek wyników spółki w obecnym i kolejnych kwartałach. Wiele zależy jednak od cen srebra w dłuższym terminie, a nie tylko od bieżących wahań.

— Prognozy dla srebra na najbliższe miesiące są obecnie bardzo rozbieżne, bo w dużym stopniu zależą właśnie od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Dalsza eskalacja konfliktu może utrzymywać wysokie ceny ropy, podbijać inflację i zwiększać ryzyko podwyżek stóp przez FED. Prawdopodobieństwo podwyżki stóp w USA do końca roku pozostaje wysokie. W takim scenariuszu wysokie rentowności obligacji nadal ciążyłyby niepłacącemu odsetek srebru i możliwy byłby powrót ceny w okolice 55—60 dolarów — prognozuje Majtkowski, zastrzegając jednocześnie: — Jeśli jednak dojdzie do deeskalacji, ropa zacznie tanieć, a obawy o inflację i podwyżki stóp osłabną, srebro może ponownie ruszyć w kierunku 70 dolarów i wyżej.

Sytuacja na rynku metali i zyski KGHM Polska Miedź mają niebagatelny wpływ na dochody państwa. Najważniejszym i najbardziej specyficznym obciążeniem fiskalnym płaconym przez koncern jest podatek od wydobycia niektórych kopalin (tzw. podatek miedziowy), którego spółka jest jedynym płatnikiem w Polsce. W raporcie rocznym za 2025 r. danina ta obciążyła Grupę KGHM rekordową kwotą niemal 4,7 mld zł (wzrost z 3,865 mld zł w 2024 r.) z powodu wysokich cen miedzi i srebra na rynkach światowych. To nie wszystko — jako jeden z największych podmiotów gospodarczych w kraju KGHM plasuje się w ścisłej czołówce płatników podatku CIT w Polsce, odprowadzając z tego tytułu do budżetu państwa ponad 1—1,5 mld zł rocznie (w zależności od wypracowanego w danym roku zysku netto). Obok podatku od kopalin i dochodowego, koncern odprowadza również standardowe podatki majątkowe i pracownicze, zasilające budżet państwa oraz samorządy.

Podatek w dół. Ulgę ma odczuć cała gospodarka

Uboczny produkt źródłem gigantycznych zysków

W przeciwieństwie do miedzi, srebro w KGHM powstaje jako produkt uboczny. Główna produkcja odbywa się w Hucie Miedzi Głogów, gdzie Wydział Metali Szlachetnych odzyskuje kruszec z tzw. „czarnego błota”, czyli szlamu anodowego, który stanowi odpad w procesie elektrorafinacji miedzi.

Srebro opuszcza hutę w dwóch głównych formach: granulatu — o czystości 99,99 proc., dostarczanego głównie do zakładów jubilerskich oraz odbiorców przemysłowych produkujących specjalistyczne stopy metali — oraz tzw. gąsek srebra, czyli sztabek trafiających przede wszystkim do instytucji finansowych i inwestorów. KGHM sprzedaje również mniejsze sztabki — od jednej uncji do 1000 gramów.

Wojna może odciąć cię od pieniędzy. Eksperci wskazują, co zrobić wcześniej