Po wyczerpującym, obfitującym w nerwowe tie-breaki pojedynku z Marie Bouzkovą, priorytety w obozie Igi Świątek uległy bardzo wyraźnej zmianie. Sama zawodniczka na pomeczowej konferencji prasowej wprost przyznała, że po tak wymagającym wysiłku absolutnie najważniejsza jest dla niej regeneracja. Sztab szkoleniowy wziął te słowa głęboko do serca i zareagował błyskawicznie. Z punktu widzenia polskich kibiców po niedzielnym treningu najważniejsze jest coś innego.
Dotychczasowe treningi pomiędzy spotkaniami na nowojorskich kortach trwały zazwyczaj pełne półtorej godziny. Tym razem było inaczej. Iga Świątek spakowała rakiety i opuściła plac gry po godzinie. Qinwen Zheng, najbliższa rywalka Polki, gra tenis niezwykle fizyczny, więc zachowanie świeżości będzie w tym spotkaniu odgrywać absolutnie kluczową rolę.
Szalona konsekwencja do detali
Skoro czasu było znacząco mniej, nie można było pozwolić sobie na rozprężenie. Hiszpański trener doskonale wiedział, nad czym chce w niedzielę pracować. Obserwując ich sesję z poziomu trybun, widziałem, że około 90 procent całego treningu zostało poświęcone niemal wyłącznie na jeden element: forhend.
Francisco Roig po raz kolejny udowodnił, że jest wręcz fanatykiem technicznych detali. Jego uwagę przykuwało przede wszystkim odpowiednie zamknięcie ruchu forhendowego. Hiszpan raz za razem przerywał ćwiczenie, zwracając ósmej rakiecie świata baczną uwagę na ułożenie jej nogi zakrocznej. Pilnował, aby w fazie końcowej uderzenia cały ciężar ciała i balans były idealnie przeniesione do przodu, zapobiegając uciekaniu i odchylaniu się sylwetki do tyłu w momencie samego kontaktu z piłką. To właśnie te mikroskopijne detale mają zapewnić Polce dominację w szybkich, siłowych wymianach.
Zabawa i znajome twarze
Mimo tytanicznej pracy atmosfera na korcie była daleka od napiętej, wręcz przeciwnie. Obóz Igi funkcjonuje obecnie w bardzo zdrowych proporcjach. Był czas na ostrą, wysoce skoncentrowaną pracę, ale szkoleniowiec zadbał również o niezbędne chwile rozluźnienia.

Marcin Cholewiński / newspix.pl
Iga Świątek i Francisco Roig

Marcin Cholewiński / newspix.pl
Iga Świątek i Francisco Roig
W pewnym momencie doszło zresztą do zabawnej sceny, która wywołała lawinę śmiechu u wszystkich zgromadzonych wokół Polki osób. Francisco Roig po nieudanym zagraniu przy siatce Polki próbował znienacka ją dogonić i złapać. Świątek zręcznie mu się wymknęła, a cały ten krótki, niespodziewany pościg po korcie zamienił się w żart. Taki luz i swoboda w zespole przed meczem czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego to dla kibiców znakomity prognostyk.

Marcin Cholewiński / newspix.pl
Tomasz Wiktorowski i Naomi Osaka
Co ciekawe, Polka nie była jedyną wielką gwiazdą, która przyciągała tego dnia spojrzenia widzów na bocznych obiektach. Sceneria wokół treningu Igi Świątek kolejny raz miała swój dodatkowy, bardzo bliski nam podtekst. Na sąsiednim korcie swoją formę szlifowała bowiem Naomi Osaka. Japonce niezmiennie towarzyszył Tomasz Wiktorowski.