Żółto-Czerwoni na początku okna przygotowali bombę i wzmocnili środek pola (transfery Patrika Hellebranda i Kamila Jakubczyka). Kłuł w oczy jednak deficyt w bocznych strefach ofensywy. Dawid Błanik i Wiktor Długosz często są kontuzjowani (ten pierwszy nadal dochodzi do siebie, zagrał tylko w 1. kolejce, opuścił już sześć spotkań). Kruchą odporność ma także Stjepan Davidović, ale Chorwat, nawet gdy jest zdrowy, po prostu zawodzi. Dlatego fani domagali się wzmocnień i je mają. I co najważniejsze, nie trzeba czekać kilka miesięcy na aklimatyzację „świeżaków”.

Mowa bowiem o doświadczonych, poważnych graczach. Czech Ondřej Lingr ma spore doświadczenie z gry w europejskich pucharach, występował m.in. w Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy w barwach Feyenoordu Rotterdam czy Slavii Praga. Bardzo dobrze przygotowany fizycznie, wybiegany, zanotował przepięknego gola w debiucie w Ekstraklasie po strzale z dystansu — zadebiutował niczym Danny Trejo w lutym 2024 r., gdy Meksykanin fantastycznym uderzeniem z woleja zapewnił Żółto-Czerwonym zwycięstwo w rywalizacji z ŁKS Łódź (2:1).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jacek Zieliński dał także ekspresowo szansę najnowszemu nabytkowi — Michael Ameyaw podpisał umowę w piątek, a już w sobotę hasał w drugiej połowie na lewym skrzydle w zespole Żółto-Czerwonych.

— Przyjście Ameyawa również pokazuje, jak rozwija się Korona. Jej kibice czekali na transfery, a dostali świetnego zawodnika, kilka dni wcześniej do Kielc trafił Lingr. Jestem zaskoczony tym, że Raków zdecydował się na taki ruch. Pewnie jest w tym jakieś drugie dno, bo Ameyaw to wartościowy zawodnik. Jeżeli Żółto-Czerwoni dobrze się nim zaopiekują, to zarobek na tym piłkarzu będzie spory, a nawet bardzo duży. Korona pokazała też, że z jednej strony ma pieniądze, ale z drugiej również plan. Jest to projekt budowany od kilku ładnych lat, a drużynę cały czas prowadzi trener Zieliński. Od Korony trzeba w tej kampanii wymagać — podkreśla w rozmowie z nami Kamil Kosowski, legenda krakowskiej Wisły.

Ameyaw, Lingr oraz pozyskany w lipcu Morgan Fassbender to zarazem poważna konkurencja — dlatego gdy Błanik, jeden z liderów, wróci po urazie, będzie musiał walczyć o miejsce w podstawowym składzie. Długosz na razie łata lukę na prawej obronie, dopiero co wrócił Hubert Zwoźny. Sytuacja zmieniła się diametralnie. Oczekiwania też oczywiście rosną. Podział punktów przyjęto z rozgoryczeniem.

Ondrej Lingr strzelił w sobotę przepięknego gola w rywalizacji z Wisłą Kraków (1:1)

Fot. Tomasz Karczewski / Arena Akcji/NEWSPIX.PL / newspix.pl

Ondrej Lingr strzelił w sobotę przepięknego gola w rywalizacji z Wisłą Kraków (1:1)

— Nie wydaje mi się, żeby sezon, w którym Korona skończy poza europejskimi pucharami, można było uznać za udany. Są tam postawione konkretne cele. Oczywiście jeszcze głośno się o nich nie mówi, ale za chwilę to się zacznie. Drużyna jest oparta między innymi na Hellebrandzie. Teraz pojawił się Ameyaw, który również będzie musiał powalczyć o miejsce w składzie. Na pewno nikt nie odda mu go za darmo. Fajnie dzieje się w Kielcach. Dobrze również, że kolejny zespół dołącza do walki o europejskie puchary — dodaje Kosowski. Zespół Zielińskiego często próbował znaleźć sposób na gości z kontrataków, szczególnie po stałych fragmentach gry drużyny Wisły. Zabrakło jednak skuteczności.

Gwiazdor bez formy

Bohaterem Białej Gwiazdy został Alan Uryga, który w doliczonym czasie gry wyrównał, zabrał marzenia gospodarzom o zwycięstwie i jednocześnie zdobył pierwszą bramkę w barwach krakowskiego zespołu w Ekstraklasie. Bardzo dobry występ zaliczył Marcel Łubik, który zatrzymał kilku piłkarzy z Kielc przed zdobyciem bramki — m.in. Mariusza Stępińskiego, który miał fantastyczną okazję. Wiślackich fanów martwi forma Angela Rodado, jednego z liderów i absolutnej gwiazdy Betclic 1. Ligi ostatnich lat. Hiszpan po operacji barku i przymusowej przerwie nie wrócił jeszcze do odpowiedniej dyspozycji, a przed sezonem nikt by chyba nie pomyślał, że już po powrocie Rodado liderem w ataku będzie Jordi Sanchez.

Biała Gwiazda po dwóch wymagających wyjazdach (we wtorek uległa Odrze Opole 1:2 i odpadła z STS Pucharu Polski) rozegra teraz dwa trudne spotkania na własnym stadionie — w kolejną podróż wybierze się dopiero po długiej przerwie reprezentacyjnej. W najbliższym meczu drużyna Mariusza Jopa zmierzy się z Jagiellonią Białystok (piątek, 11 września, godz. 20.30), a tydzień później o tej samej godzinie ze Śląskiem Wrocław. W październiku Wisłę czekają arcyważne rywalizacje, będące jednocześnie sporymi wyzwaniami — z Legią Warszawa, Widzewem Łódź, Rakowem Częstochowa i Lechem Poznań.