Lublinianie, którzy na swoim torze znani są ze świetnych początków spotkań, tym razem bardzo źle zaczęli. Fatalnie wychodzili ze startu i przegrali podwójnie nawet bieg młodzieżowy. Best Auto Arena w Lublinie zamarła, bo po pierwszej serii na tablicy wyników mieliśmy już rezultat 7:17!

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Finalnie gospodarze wstali z kolan, walczyli na maksimum aktualnych możliwości. Motor wyszedł nawet na prowadzenie po podwójnym zwycięstwie pary Kacper Woryna — Bartosz Jaworski w biegu 12. Jednak w końcówce znowu odezwały się tegoroczne demony Motoru, który w 13. wyścigu, mając na torze nawet 6-krotnego indywidualnego mistrza świata — Bartosza Zmarzlika, znowu przegrał podwójnie i nie zdołał już odrobić straty.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Pres Toruń wygrał w Lublinie pierwszy raz od 1995 r. wynikiem 48:42 i jest na autostradzie do wielkiego finału PGE Ekstraligi. Bezpośrednio po meczu swoimi spostrzeżeniami podzielił się z nami Jacek Ziółkowski, menedżer Orlen Oil Motoru Lublin.

— Nikt z nas nie spodziewał się takiego początku spotkania. Ostatni raz tak słaby początek zaliczyliśmy chyba w 2019 r. z Unią Leszno. Tej straty nie udało nam się już odrobić. Wyszliśmy na moment na prowadzenie, ale goście byli zbyt równym zespołem, żeby to zwycięstwo odnieść. Nie ma sensu zwalać winy na tor, był równy dla wszystkich. Przegrywaliśmy z kretesem moment startowy, przegrywaliśmy też dojazd do łuku. Przy takiej klasy przeciwniku ciężko później na trasie odwracać losy biegów — ocenił na gorąco.

Co się stało z Martinem Vaculikiem?

Patrząc na przebieg spotkania, nietrudno odnieść wrażenie, że zabrakło punktów Martina Vaculika i Fredrika Lindgrena. Słowak przed tygodniem świetnie pojechał w Grudziądzu. Zdobył tam 10 punktów i walnie przyczynił się do awansu do fazy play-off. Jednak w spotkaniu z Toruniem uciułał ledwo dwa punkty i bonus.

Lindgren z kolei nieźle zaczął spotkanie. Później jednak przywiózł aż trzy zera z rzędu! Finalnie weterani żużlowych torów zdobyli ledwie sześć punktów plus bonus!

— Myślę, że wszyscy spodziewaliśmy się po Martinie więcej nie tylko dzisiaj, ale w całym sezonie. Na ten moment jednak trudno już coś wymyślić. Musimy dojechać sezon do końca, zdobyć medal i spróbować po sezonie wydobyć z zawodników to, co najlepsze. Nie wiem na ile podpisany ma kontrakt Martin, nie wiem jakie są plany klubu wobec niego i nie mieliśmy wątpliwości, że w biegu numer 14 powinien wystąpić Lindgren, a nie właśnie Vaculik. Finalnie jedziemy w tym sezonie zespołowo trochę gorzej niż w latach poprzednich, ale wierzę w tych chłopaków. Jeszcze 4 lata temu potrafiliśmy wygrać w Toruniu. Trzeba walczyć do końca. Nadal możemy skończyć sezon z medalem, nie poddajemy się — zakończył Jacek Ziółkowski.