Oleh Iwaszczenko podkreśla w rozmowie z Ukrinform, że Rosja jest aktualnie w trudnej sytuacji gospodarczej. Ma problem z rekrutacją ludzi do pracy, wzrostem deficytu budżetu federalnego oraz pogarszaniem się sytuacji w systemie bankowym. — Jednocześnie wciąż dysponuje wystarczającymi zasobami, by prowadzić wojnę z Ukrainą. Nie wykluczamy, że ten zasób będzie wystarczający zarówno na 2027, jak i 2028 rok — mówi szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR).

Zobacz także: Budżet wojenny Putina rośnie szybciej niż planowano. To nowy rekord

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Szef wywiadu Ukrainy: model rekrutacji w Rosji w dużej mierze się wyczerpał

Tym, co wspiera machinę wojenną Rosji, jest m.in. jej ukryta współpraca z państwami, które omijają sankcje i dostarczają Kremlowi niezbędnych narzędzi do rozwijania produkcji broni i innych gałęzi przemysłu zbrojeniowego. Oleh Iwaszczenko nie wskazał wprost konkretnych krajów, ale powiedział: — Wiemy, z których krajów Federacja Rosyjska otrzymuje komponenty elektroniczne, obrabiarki i specjalne chemikalia. Wiele firm przynosi Rosji to, co działa dla jej machiny wojennej i przeciwko nam — podkreślił.

Wskazał też czynnik, który z kolei działa na niekorzyść Rosji, obok problemów gospodarczych. To rosnące niezadowolenie Rosjan z trwającej wojny, które może w efekcie doprowadzić do protestów, a na pewno utrudnia rekrutację do armii.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Zobacz także: Rosja tnie wydatki i szykuje zwolnienia. Wojna coraz mocniej drenuje budżet

— Spodziewamy się wzrostu niezadowolenia. Trudno powiedzieć, czy powstanie wystarczająco silny potencjał protestacyjny. Ale ponad 60 proc. ludzi już jest przeciwnych wojnie — mówi Iwaszczenko w rozmowie z Ukrinform. I dodaje: — Można powiedzieć, że model rekrutacji kontraktowej w Rosji w dużej mierze się wyczerpał. Widzimy, że budżety regionalne w Rosji nie są w stanie nadal finansować płatności za rekrutację do kontraktów. Jednocześnie rosną straty rosyjskich żołnierzy. Średnia stopa strat rosyjskich dziennie wynosi od 1200 do 1400 osób, czasem nawet 1500. Mówimy tu o zabitych i ciężko rannych.

Szef wywiadu informuje, że Rosja coraz częściej jest zmuszona do korzystania z pomocy innych krajów. — Rosjanie korzystają z obcokrajowców z ponad 40 krajów, w tym z Azji Centralnej, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Są głównie wykorzystywani w jednostkach szturmowych — mówi, wyjaśniając, że często cudzoziemcy trafiają do rosyjskiej armii w wyniku oszustwa. — Jadą do Rosji, by szukać zarobków, podpisują kontrakty, czasem nawet nie wiedząc, co dokładnie podpisują — dodaje Iwaszczenko.