Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie zarejestrowała w poniedziałek Michała Klimka (Konfederacja Korony Polskiej) jako kandydata w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa.
Jak wynika z informacji Interii, na ostatecznej liście kandydatów na prezydenta Krakowa zabraknie Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji oraz Mariana Banasia, byłego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Obaj mieli nie zebrać wymaganych trzech tysięcy poprawnych podpisów poparcia. Odpowiednią liczbę podpisów miały natomiast uzyskać Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy.
Po południu komisja potwierdziła, że odmówiła rejestracji kandydatury Mariana Banasia z powodu zbyt małej liczby ważnych podpisów poparcia.
– Komisja nadal weryfikuje podpisy złożone przez troje kandydatów: Bartosza Bocheńczaka (Konfederacja), Darię Gosek-Popiołek (Lewica) oraz Sławomira Pietrzyka (SDPL). Decyzje będą podjęte we wtorek – przekazał szef Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl.
Bartosz Bocheńczak bez wymaganych podpisów. „Kompromitacja Konfederacji”
O niewystraczającej liczbie podpisów poinformował później sam Bartosz Bocheńczak. „Moja kandydatura na Prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana. Zabrakło ważnych podpisów” – potwierdził we wpisie na portalu X.
„Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się” – stwierdził polityk Konfederacji.
ZOBACZ: Elon Musk pogratulował zwycięstwa AfD. „Dobra robota”
„System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem. Powinniśmy byli poświęcić temu więcej uwagi. Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem” – dodał. W swoim wpisie polityk przeprosił również wszystkich wolontariuszy, którzy zbierali podpisy za jego kandydaturą, Krakowian, którzy się podpisali oraz współpracowników. „Zawiodłem Wasze zaufanie i mam tego pełną świadomość” – napisał.
Jednocześnie poinfnormował, że we wtorek ma odbyć się ponowne liczenie podpisów. „Może coś się jeszcze zmieni” – stwierdził.
O problemach ze zgłoszeniem kandydatury Bocheńczaka Interia informowała już w piątek. Z nieoficjalnych ustaleń portalu wynikało wówczas, że po sprawdzeniu list przez komisję wyborczą za ważne uznano 2950 podpisów, a więc o 50 mniej niż wymaga prawo.
Do sprawy odniósł się dziennikarz Interii i Polsat News Marcin Fijołek. „Jeśli żadne odwołania nic nie dadzą i się to potwierdzi, to jest to kompromitacja Konfederacji i wtopa, której echo będzie wracać długo” – napisał w mediach społecznościowych.
Kandydat Konfederacji nie wystartuje w Krakowie. Mentzen wyciąga konsekwencje
Głos zabrał również jeden z liderów ogrupowania Sławomir Mentzen. „Podobnie jak i wielu naszych działaczy, wolontariuszy, sympatyków i wyborców, czuję się bardzo zawiedziony brakiem rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka w Krakowie” – oświadczył.
Jak wyjaśnił przyczyną braku rejestracji miało być to, że spośród około 5000 zebranych podpisów, ponad 2000 były błędnych. Podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania.
Jednocześnie stwierdził, że „przepisy są absurdalne”. „Wymaga się od sztabów przyniesienia podpisów spełniających wymagania, nie dając sztabom narzędzi do weryfikacji ich poprawności. Nie zmienia to faktu, że można było proces zbierania podpisów zorganizować lepiej, czego dowodem jest to, że innym kandydatom udało się jednak zarejestrować” – podkreślił.
ZOBACZ: Nawrocki na jasnogórskich dożynkach. Stwierdził, że za późno został prezydentem
„Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji. Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego” – poinformował.
Zawieszone mają zostać również wszystkie osoby pełniące funkcje w krakowskich strukturach, a ich sprawy trafią do Sądu Partyjnego, który ma ustalić indywidualną odpowiedzialność za „tę katastrofę”.
„Bardzo mi przykro, że wielomiesięczny wysiłek działaczy, wolontariuszy, sympatyków, a także samego Bartosza Bocheńczaka, został w ten sposób widowiskowo zmarnowany” – podsumował Mentzen.
Wybory prezydenta Krakowa. Komisja sprawdzała podpisy 12 kandydatów
Zgodnie z kalendarzem wyborczym komitety miały czas do czwartku do godz. 16 na dostarczenie do Miejskiej Komisji Wyborczej list zawierających co najmniej trzy tysiące ważnych podpisów mieszkańców Krakowa. Weryfikacja dokumentów rozpoczęła się bezpośrednio po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń. Łącznie podpisy zebrane przez swoich kandydatów przekazało 12 komitetów.
Jeszcze przed zakończeniem całego procesu weryfikacji zarejestrowanych zostało czworo kandydatów: Michał Drewnicki z PiS, Monika Piątkowska popierana przez KO i PSL, Jan Hoffman – jeden z inicjatorów majowego referendum – oraz Aleksandra Owca z Partii Razem.
ZOBACZ: Wybory prezydenta Krakowa. Jest decyzja premiera
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa są konsekwencją majowego referendum, w którym mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego przed końcem kadencji. Głosowanie odbyło się 24 maja 2026 r. Po odwołaniu prezydenta premier powierzył tymczasowe kierowanie miastem Stanisławowi Kracikowi, a termin wyborów wyznaczono na 27 września 2026 r.
