Iga Świątek, przed rozpoczęciem US Open, była w gronie kandydatek do wygrania całego turnieju. Polka przystąpiła do rywalizacji w Nowym Jorku z nadzieją na wielkoszlemowe zwycięstwo, a jej wcześniejsze występy na amerykańskich kortach twardych potwierdziły, że stać ją na walkę o wysokie cele.

Droga Świątek do IV rundy prowadziła przez trzy zwycięstwa. Najpierw pokonała Xiyu Wang 6:2, 6:3, następnie Nadię Podoroską 6:3, 6:2, a w III rundzie wygrała z Marią Bouzkovą po dwóch tie-breakach – 7:6, 7:6.

W poniedziałek, w IV rundzie, Polka zmierzyła się z Qinwen Zheng. Było to już dziewiąte spotkanie obu tenisistek i mocniejsza 7:5, 6:3 okazała się Chinka. To ona awansowała do ćwierćfinału.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!

Polka zarobiła w Nowym Jorku 480 tysięcy dolarów za wejście do IV rundy, a to w przeliczeniu około 1,8 miliona złotych. Awans do ćwierćfinału oznacza dla Zheng 780 tysięcy dolarów nagrody.

Na tym jednak możliwości Chinki się nie kończą. Awans do półfinału US Open jest wart 1,45 miliona dolarów, a finalistka otrzyma 2,8 miliona dolarów. Zwyciężczyni turnieju zgarnie natomiast rekordowe 5,5 miliona dolarów.

US Open ma rekordową łączną pulę nagród, która wynosi 108 milionów dolarów. Tegoroczna edycja turnieju jest więc nie tylko okazją do walki o tytuł, ale także o jedne z najwyższych premii w historii tenisa.