pap_20260211_198

Siemoniak: raz jeden prezydent poprosił mnie

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka

Karol Nawrocki otrzymuje wszelkie informacje, tak jak poprzedni prezydenci – zapewniał w „Faktach po Faktach” w TVN24 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Mówił, że „raz jeden” podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent „poprosił” o większy materiał w jednej ze spraw.

Tomasz Siemoniak został zapytany w poniedziałkowym wydaniu „Faktów po Faktach” w TVN24 o zarzuty ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, że informacje ze służb specjalnych dostaje wybiórczo. – Wiele informacji niestety ze służb, z niektórych służb, nie ze wszystkich, to mówię wprost, dostaję wybiórczo – mówił pod koniec sierpnia na briefingu w Juracie Nawrocki. Dodał, że nie dostaje informacji, które trafiają do Rady Ministrów, jeśli nie zażąda ich „w sposób zdecydowany”.

– To nie jest prawda – odparł minister koordynator służb specjalnych. – Otrzymuje wszelkie informacje, tak jak poprzedni prezydenci – oświadczył. – Widzę, jakie informacje dostaje prezydent, jego urzędnicy, ministrowie, szef BBN-u. Otrzymują też znacznie więcej informacji, bo prezydent dostaje, podobnie jak premier, te najistotniejsze – zaznaczył Siemoniak.

Jak mówił, „nie słyszał ani od szefa BBN-u (…) ani od żadnego innego urzędnika prezydenta, że jest coś wybiórczo, coś jest nie tak, czegoś nie otrzymał”.

– Raz jeden prezydent w czasie RBN [Rady Bezpieczeństwa Narodowego – red.] lutowej poprosił mnie o to, że potrzebuje większego materiału w jednej ze spraw, sprzed jego prezydentury – zaznaczył Siemoniak. Nie chciał powiedzieć, o jaką sprawę chodzi. – Chodzi o to, że poprosił i taki materiał otrzymał – podkreślił minister.

Tomasz Siemoniak w "Faktach po Faktach"

Tomasz Siemoniak w „Faktach po Faktach”

Źródło zdjęcia: TVN24

Siemoniak: mamy do czynienia z awersją Nawrockiego do służb

Zdaniem Siemoniaka „mamy do czynienia z jakąś awersją prezydenta do służb”. Zauważył, że co jakiś czas jest „kompletnie niezasłużona krytyka, uderzająca w funkcjonariuszy, żołnierzy uczciwie służących różnym władzom, przygotowujących materiały”.

– Ręczę, niczym się nie różni dopływ informacji do prezydenta Nawrockiego od tego, który był do prezydenta Dudy, prezydenta Komorowskiego i ich poprzedników – zapewniał.

Siemoniak: od maja leżą wnioski o awanse szefów służb specjalnych

Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę na kwestię awansów na stopnie generalskie szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu i Służby Wywiadu Wojskowego. – Od maja leżą wnioski absolutnie zasłużone i nic się nie dzieje. Nie rozumiem tego, bo jest to ważny segment państwa. Kierują tymi służbami osoby apolityczne – powiedział.

Siemoniak o spotkaniach ze swoimi odpowiednikami w USA

Minister koordynator służb specjalnych był też pytany o jego plany w związku z zaplanowanym na wieczór lotem do Waszyngtonu.

– Nie chcę potwierdzać konkretnych spotkań, natomiast rzeczywiście spotkam się ze swoimi odpowiednikami. Z tymi, którzy kierują amerykańskimi służbami, odpowiadają za bezpieczeństwo i na pewno te tematy związane z bezpieczeństwem Polski, możliwą eskalacją konfliktów wobec Polski i też ostatnimi rozmowami czy szefa (CIA) Ratcliffe’a, czy panów Witkoffa i Kushnera będą na stole – powiedział.

Siemoniak o aferze Zondacrypto i narracji PiS

Gość TVN24 komentował też aferę Zondacrypto. Prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska zwróciła uwagę, że PiS twierdzi, że to afera rządu Donalda Tuska.

Gość „Faktów po Faktach” odpowiedział, że „to bzdura”. – Kto wziął pieniądze od właściciela Zondacrypto? Zbigniew Ziobro. Kto organizował imprezy polityczne sponsorowane przez Zondacrypto? Skąd się wywodził nieszczęsny, w areszcie siedzący teraz, prezes PKOl? Przecież to był nominat Jacka Sasina, nominat PiS-u. Więc nie da się tego kota tak odwrócić ogonem i powiedzieć, że to jest wina rządu – mówił.

Jak ocenił, „jest sprawą niesłychaną, że wiceprezes PiS-u, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, na swoją fundację bierze pieniądze od firmy, która ma proweniencję, jaką ma”. – Tutaj mogą na głowie stawać politycy PiS-u. To jest afera Ziobry, Morawieckiego, wszystkich polityków PiS-u, którzy, pozwolili na taką sytuację – mówił Siemoniak.

– Jakoś od tego Ziobry się nie odcinają. Słyszałem prezesa Kaczyńskiego, który próbował to relatywizować. Jakoś nie widać tutaj odwrotu. Przecież od kogoś takiego powinien się odciąć – dodał.

– To jest prawo i sprawiedliwość, że polityk dostaje 450 tysięcy złotych od właściciela firmy takiej czy innej? Gdzie my jesteśmy? Wyobrażam sobie, co by było, gdybyśmy byliśmy w opozycji i ktoś z polityków Platformy Obywatelskiej coś takiego by zrobił. Przecież PiS by oszalał. Byłyby aresztowania, kajdanki, działania – powiedział Siemoniak.

OGLĄDAJ: Siemoniak: Sukces AfD to przejaw kryzysu sprawczości władzy w Niemczech

pc