Czy to możliwe, by Polacy we włoskim mieście wyparli z pierwszego miejsca nawet rodzimych turystów z Włoch? Jak wskazują dane pozyskane z Urzędu Miasta, tak właśnie stało się w Bari. Podczas „złotego weekendu”, między 13 a 16 sierpnia, perła Adriatyku była zatłoczona jak nigdy dotąd, a Polacy stanowili aż 16,48 proc. wszystkich gości. „Bari jest niemal prowincją Warszawy” – pisze Corriere dela Sera, a jako jeden z powodów takiego zjawiska wskazuje szeroką dostępność tanich lotów łączących stolicę regionu Apulia z polskimi miastami.
Bari hitem wśród Polaków
Sierpniowy długi weekend okazał się dla Bari wyjątkowo udany pod względem turystycznym. Jak podaje „Corriere della Sera”, między 13 a 16 sierpnia liczba udzielonych noclegów wzrosła o 13,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Większy ruch przełożył się również na wpływy z podatku turystycznego, które przekroczyły 88 tys. euro. Jeszcze rok wcześniej w tym samym okresie wynosiły około 76 tys. euro.
Największym zaskoczeniem okazała się jednak struktura narodowości zagranicznych gości. Polacy stanowili 16,48 proc. wszystkich turystów, wyprzedzając Włochów, których udział wyniósł 16,01 proc. Rok wcześniej sytuacja była odwrotna – na pierwszym miejscu znajdowali się Włosi z wynikiem 19,83 proc., a Polacy zajmowali drugą pozycję. Za nimi w tegorocznym zestawieniu znaleźli się m.in. Francuzi, Węgrzy i Niemcy (odpowiednio po ok. 9, 6 i 4 proc. udziału).
Tanie loty z Warszawy, Krakowa i Katowic
Okazuje się, że powody takiego zjawiska są dość pragmatyczne. Choć między Polską a Bari nie brakuje powiązań historycznych (w Bazylice w Bari pochowana jest Bona Sforza, królowa Polski), do tej prowincji Włoch po prostu bardzo łatwo jest dolecieć. Niskie ceny połączeń z wielu miast w całej Polsce oraz piękna pogoda na miejscu sprawiają, że Bari jest oczywistym kierunkiem na city break czy dłuższe wakacje.
Na Polakach Bari jednak nie poprzestaje „Nasza ścieżka do 2027 roku jest już zaplanowana: chcemy uruchomić kolejne połączenie z Ameryką Północną i jedno z Dalekim Wschodem, rozszerzając nasze rynki” – mówi radny ds. Turystyki Pietro Petruzzelli dla Corriere dela Sera.
Czytaj też:
Nie tylko Niemcy i Czesi. Największy hotel Polski podsumował pierwsze wakacje Czytaj też:
Polacy mieli zrezygnować z tego kraju. W te wakacje był wielkim wygranym