O tym, jak popularna to atrakcja, przekonuję się, zanim jeszcze przekroczę jej próg. W autobusie, który dowozi turystów z centrum Innsbrucka do odległego o około 20 kilometrów Wattens – pełno. Rozmowy po niemiecku, ale też angielsku, francusku, jakieś słowa po polsku. Wiek pasażerów – od przedszkolaka do emeryta. Już po zwiedzaniu sprawdzę statystyki: rocznie Kryształowe Światy stworzone przez markę Swarovski odwiedza około 600 tysięcy osób.

Odwiedzających wita olbrzym. Warto poznać związaną z nim opowieśćArchiwum autora
Tych, którzy znajdą się w tej grupie, na wejściu wita… olbrzym. Landartowa rzeźba w kształcie ludzkiego popiersia, uformowana na stoku łagodnego pagórka. Z ust giganta do niewielkiego jeziora spływa wodospad (ciekawostka: obiekt przez magazyn Architectural Digest został uznany za jedną z najbardziej spektakularnych fontann na świecie). Nad taflą zbiornika, tam, gdzie zbudowano niewielki pomost, ustawia się kolejka. Każdy chce zrobić pamiątkowe zdjęcie. Nic dziwnego, bo widok jest co najmniej intrygujący i – oczywiście – bardzo instagramowy. Dodatkowo to też jedno z ostatnich miejsc, w którym można złapać promienie słońca. Ostatnia chwila przed wejściem do podziemnego labiryntu komnat, w którym znajduje się właściwa część ekspozycji.
Podziemny labirynt
Stworzyć poświęconą kryształom wystawę, która z jednej strony opowie o ich specyfice i zastosowaniu, a z drugiej nie będzie akademickim wykładem dla koneserów – brzmi jak nie lada wyzwanie. Twórcy Kristallwelten postanowili mu sprostać, stawiając na połączenie edukacji z emocjami. W Wattens zaprojektowano muzeum w modnej dziś, immersyjnej formule, pozwalającej odwiedzającym nie tyle na intelektualne zgłębianie, co na odczuwanie prezentowanych zagadnień. W podziemnym labiryncie Swarovskiego to wrażenia biorą górę nad rozumem.

Każda z komnat poświęcona jest innemu tematowicanva66352Archiwum autora
Jakie konkretnie? Przede wszystkim zachwyt, oszołomienie, czasem zdziwienie. Podziemną trasę tworzy kilkanaście pomieszczeń, z których każde poświęcone jest innemu tematowi. Podczas trwającego około dwóch godzin spaceru odwiedzający trafiają na hollywoodzką scenę, do zimowej krainy, na meksykańską fiestę, do miasta przyszłości i do wnętrza kryształowej kopuły. Motywem przewodnim, łączącym wszystkie części ekspozycji, jest kontrast – głęboka czerń pomieszczeń, rozświetlana blaskiem odbijanym od powierzchni kryształów.
Do tworzenia komnat zaproszono szereg artystów i projektantów, m.in. Chiharu Shiotę, Rafaela Lozano-Hemmera, Iris van Herpen i Manisha Arorę. Ich projekty pomyślane są tak, by oddziaływać nie tylko na wzrok, ale też na pozostałe zmysły. Dla przykładu, we wspomnianej zimowej komnacie (w jej centrum znajduje się kryształowe drzewo, oryginalnie stworzone przez Torda Boontje i Alexandra McQueena dla przestrzeni Victoria & Albert Museum) temperatura wynosi minus 10 stopni Celsjusza. Na meksykańskiej fieście zaś rozbrzmiewa energetyczna muzyka.

Ekspozycja działa nie tylko na wzrok, ale też na inne zmysłyArchiwum autora
Na dźwiękach bazuje też pomieszczenie, w którym odwiedzający mogą dowiedzieć się, jak brzmi kryształ. Przy czym nie chodzi tutaj o charakterystyczny brzęk, a o kolaż dźwiękowych wspomnień trzech tysięcy pracowników marki, opowiadanych w 50 językach. W sali kończącej wystawę odwiedzający wędrują zaś przez ciemną, usianą tysiącami kryształowych punktów przestrzeń, w tle słysząc bicie własnego serca.

Elementem budującym atmosferę muzeum jest kontrast ciemności i blaskuArchiwum autora
Choć elementy wrażeniowe stanowią tutaj zdecydowaną dominantę, spragnieni bardziej muzealnych doświadczeń w kryształowym świecie również powinni znaleźć coś dla siebie. W jednej z sal można zobaczyć stroje gwiazd, stworzone z użyciem kryształów Swarovskiego. W szklanych gablotach wyeksponowano m.in. replikę sukienki Marilyn Monroe, którą miała na sobie podczas przyjęcia urodzinowego prezydenta Johna F. Kennedy’ego w 1962 roku, rękawiczkę Lady Gagi z planu „American Horror Story” czy replikę kryształowych butów Marleny Dietrich z 1932 roku. Zobaczymy też m.in. Centenar – największy na świecie kryształ opracowany ludzką ręką – oraz pojedyncze dzieła artystów takich jak Salvador Dalí, Andy Warhol, Niki de Saint Phalle czy Keith Haring. Miłośników nauki i eksperymentów zainteresuje zaś pewnie sala, w której można przekonać się, w jaki sposób światło zmienia nasze postrzeganie kolorów i przestrzeni. Na trasie zwiedzania znalazła się też oczywiście przestrzeń, w której wyeksponowano najciekawsze czy najbardziej znaczące biżuteryjne realizacje marki.
Kraina osobliwości
Po wyjściu z tego podziemnego świata (a wyjście to wiedzie przez gigantyczny sklep firmowy), można by zadać sobie pytanie, dlaczego właściwie firma zdecydowała się na umieszczenie swojego muzeum w – jak to określają influencerzy odwiedzający Kristallwelten – samym środku niczego? Co mają kryształy do niewielkiego, tyrolskiego Wattens? Łącznikiem między tymi dwoma elementami jest osoba samego założyciela marki, Daniela Swarovskiego.
Daniel Swarovski urodził się w Czechach w 1862 roku. Dorastał w małej wiosce w Górach Izerskich, w regionie słynącym z produkcji szkła i sztucznej biżuterii. Obróbki szkła nauczył się od ojca. Jak podaje Wikipedia, rodzina utrzymywała się wtedy z wykonywania kryształów, którymi ozdabiano grzebienie i broszki. Na tym etapie historii warto dodać krótkie wyjaśnienie: to, co zwykle określamy mianem „kryształu”, nie jest minerałem, bezbarwną, przezroczystą odmianą kwarcu, ale szkłem z dodatkiem tlenku ołowiu. Kieliszki, wazony i ozdoby, stojące w większości naszych domów, to wyroby wykonane właśnie ze szkła ołowiowego. Gdyby ktoś chciał być precyzyjny na określenie minerału może używać nazwy „kryształ górski”, a opisując przedmiot ze szkła z tlenkiem ołowiu mówić, że został on wykonany ze „szkła kryształowego”.
Wracając do Daniela Swarovskiego – ten w 1883 roku odwiedził Międzynarodową Wystawę Elektryczności w Wiedniu, na której oglądał m.in. wynalazki Edisona i Siemensa. Jak podaje Wikipedia, obiekty te zainspirowały go do stworzenia elektrycznej maszyny do szlifowania kryształu, umożliwiającej jego perfekcyjną obróbkę. Wynalazek, a także wyprowadzka rodziny do miejscowości Wattens w austriackim Tyrolu i założenie tam w 1895 roku firmy, stały się początkiem budowy światowego imperium.

Kristallwelten stworzono w setną rocznicę powstania markiArchiwum autora
Kristallwelten w Wattens utworzono w 1995 roku, w setną rocznicę tych wydarzeń. Jego nietypowa koncepcja, zakładająca ulokowanie ekspozycji w podziemnych komnatach, nawiązuje do lokalnego dziedzictwa. Konkretnie – do historii zamku Ambras w Innsbrucku, w którym Ferdynand II Habsburg, zgodnie z ówczesną, właściwą dla późnego renesansu i baroku modą, zgromadził niebagatelną kolekcję dzieł sztuki, etnograficznych pamiątek, bibelotów i osobliwości. Jego wunderkamera miała łączyć naukę ze sztuką, zachwyt ze zdziwieniem, ukazując świat w całej jego różnorodności.
Za oryginalną koncepcję Kristallwelten odpowiada artysta André Heller. Wspomniany landartowy olbrzym również jest jego pomysłem. Jak czytamy na stronie Austria.info, jest to fikcyjna, mityczna postać, która „wędrowała po świecie, by gromadzić skarby wiedzy i sztuki. Osiedlił się w Wattens, a swoje cuda przechowuje w podziemnych komnatach”. Znajomość tej historii, połączona z uruchomieniem wyobraźni, z pewnością dodaje uroku wizycie.
Kłębowiska kryształowych chmur
Po wyjściu z podziemi, zamiast od razu kierować się do wyjścia, lepiej chwilę pospacerować po okolicy. Nad komnatami rozciąga się bowiem sympatycznie zaaranżowany park, w którym kryształy również są motywem przewodnim.

Jezioro i kryształowe chmury to jedna z największych atrakcji parkuArchiwum autora
Główną atrakcję założenia stanowi jezioro, nad którego taflą kłębią się chmury, utworzone z 800 tysięcy maleńkich kryształów. Na brzegu akwenu zbudowano amfiteatralne siedziska, z których podziwiać można nie tylko piętrzące się w oddali alpejskie szczyty, ale też widowisko rozgrywające się na wyciągnięcie ręki – co kilkanaście minut nad taflą można obejrzeć akrobatyczne pokazy.
Na terenie znajduje się również zielony labirynt, alpejski ogród, punkt widokowy oraz ciekawy zbiór współczesnych rzeźb. Jest też oczywiście restauracja i kilka kawiarni. Wszystko utrzymane w eleganckim, ale lekkim, piknikowym stylu.

Na terenie parku znajduje się m.in. labiryntArchiwum autora
Choć tak zaaranżowana przestrzeń może być atrakcją samą w sobie, na terenie parku organizowane są sezonowe wydarzenia. Gdy odwiedzałam Kryształowy Świat w sierpniu, trwał akurat letni program „Bonjour Paris!”. Miniaturka wieży Eiffla, wszechobecna akordeonowa muzyka, chorągiewki w barwach francuskiej flagi tworzyły trochę przeestetyzowany i cukierkowy, ale całkiem przyjemny klimat.
Czy warto odwiedzić Kristallwelten?
Z jednej strony roczna liczba odwiedzających mogłaby mówić sama za siebie: wspomniane 600 tys. turystów rocznie czyni z Kryształowych Światów drugim najpopularniejszym muzeum Austrii, tuż po pałacu Schönbrunn. Jak można sądzić po internetowych opiniach, zdecydowana większość z nich wychodzi zadowolona. „Fascynujące i unikalne doświadczenie”, „Magiczne”, „Niezwykłe”, „Mocna rekomendacja” – to tylko kilka cytatów z recenzji w Google.

Kristallwelten to ciekawe urozmaicenie wizyty w TyroluArchiwum autora
Bardziej uczciwa odpowiedź powinna jednak brzmieć „zależy, czego szukasz”. Miejsce to bez wątpienia spodoba się miłośnikom marki, fanom estetyki glamour oraz osobom dobrze czującym się w immersyjnych muzeach, a także tym, którzy preferują zwiedzanie i odkrywanie oparte na emocjach i rozrywce. Mniej zadowoleni mogą zaś być ci, którzy po muzealnej wizycie oczekują solidnej dawki wiedzy, a od projekcji, instalacji i dźwiękowo-wizualnych eksperymentów wolą oglądać dokumenty, archiwalne zdjęcia czy historyczne eksponaty.
Bez wątpienia jest jednak ciekawa propozycja dla tych, którzy planują wizytę w Innsbrucku czy szerzej – w Tyrolu. Kryształowe Światy to ciekawe uzupełnienie standardowych punktów programu podczas wizyty w regionie, takich jak górskie wędrówki i zwiedzanie historycznych obiektów.

Kristallwelten jest jedną z najpopularniejszych atrakcji AustriiArchiwum autora
Informacje praktyczne – co warto wiedzieć przed wizytą w Kristallwelten
Swarovski Kristallwelten znajduje się w miejscowości Wattens (dokładny adres to Kristallweltenstraße 1, 6112 Wattens). Muzeum można odwiedzać codziennie, od godz. 9 do 19, ostatni zwiedzający wpuszczani są o godz. 18. Ceny biletów dla osoby dorosłej zaczynają się od 25 euro. Na zwiedzanie warto zarezerwować co najmniej dwie godziny.
Z oddalonego o 22 kilometry Innsbrucka do Kristallwelten można dojechać kursującym pięć razy dziennie shuttle busem (przystanek początkowy znajduje się przy dworcu głównym). Na przyjeżdżających własnymi samochodami przed muzeum czeka bezpłatny parking.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótka wycieczka może zmienić perspektywę i dodać energii. Sprawdź, które miejsca w tym sezonie warto odwiedzić na styl.interia.pl/podróże
Otwórz się na nowe przygody i odkryciaCanva ProINTERIA.PL
Domki nad Pilicą: Urok wczasów z PRL-u: kąpiel w rzece, ping-pong i ognisko INTERIA.PL
