Chociaż w Chorzowie nie opadł jeszcze kurz po sobotnich hucznych obchodach 70-lecia Stadionu Śląskiego, już dwie doby później rzeczywistość była jak najbardziej przyziemna. Gospodarzący w świątyni polskiego futbolu Ruch nie mógł pozwolić sobie na potknięcie w pierwszoligowym starciu z Unią Skierniewice i to nie tylko dlatego, że beniaminek od początku sezonu zajmuje miejsce w dole tabeli, ale drużynie o ekstraklasowych ambicjach podobne wpadki po prostu nie mogą się zdarzać. Świeże doświadczenia wszystkich w Chorzowie nauczyły jednak pokory, a dodatkowym argumentem za ostrożnością przed meczem z Unią była kontuzja lidera i jednego z najskuteczniejszych strzelców w pierwszych kolejkach Szymona Szymańskiego. Potrzeba kolejny raz okazała się jednak matką wynalazków.Chrapek już jest wzmocnieniem RuchuLogo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Kapitan Ruchu z powodu kontuzji już w przerwie musiał zejść z murawy w spotkaniu poprzedniej kolejki przeciwko Chrobremu Głogów (0:2), a jego strata mogła boleć trenera Waldemara Fornalika podobnie jak samo potknięcie na Dolnym Śląsku. Byłemu selekcjonerowi reprezentacji Polski z pomocą przyszedł jednak terminarz, bo już kilka dni później mógł poszukać alternatywy w pucharowej rywalizacji przeciwko drugoligowej Lechii Zielona Góra.

Niebiescy pokonali nowicjusza szczebla centralnego nadspodziewanie łatwo (2:0), a awans przypieczętowało trafienie Michała Chrapka, który latem był sprowadzany do Chorzowa jako jedno z najgłośniejszych nazwisk okienka na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Dość powiedzieć, że Chrapek do I ligi wrócił po 15 latach, a ostatnio na tym poziomie reprezentował barwy niezapomnianego Kolejarza Stróże, gdzie bił się nawet o… awans w szeregi elity w sezonie 2011/12.

Później do swojego CV dopisał ponad 350 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach Wisły Kraków, Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław i Piasta Gliwice, a w międzyczasie był przecież także wyjazd do Włoch. W ostatnim z wymienionych ekstraklasowych klubów poznał trenera Waldemara Fornalika, zaś przy Okrzei zanotował nawet sezon z sześcioma zdobytymi bramkami w meczach o punkty.

Były selekcjoner nie zapomniał o swoim żołnierzu i dziś coraz wyraźniej korzysta na tym czternastokrotny mistrz Polski. — Występ Chrapka był dobry, jeśli nie bardzo dobry, ale każdy zawodnik ma rezerwy. Michał rozwija się w procesie treningowym i liczę, że stać go na więcej, ale jeśli w każdym meczu ma być jak dziś, to będzie w porządku — podsumował opiekun Niebieskich.

Michał Chrapek w poniedziałkowym meczu Ruch - Unia (3:1)

Marcin Bulanda / PressFocus / newspix.pl

Michał Chrapek w poniedziałkowym meczu Ruch – Unia (3:1)

Ruch pewnie wygrał z beniaminkiem

Chrapek w poniedziałek wrócił do podstawowego składu Ruchu, w którym była okazja oglądać go już w pierwszych dwóch kolejkach, jednak wprowadzenia do nowej szatni nie ułatwiały mu problemy zdrowotne. Po kilku wejściach z ławki 34-latek z Jaworzna, szczególnie wobec kontuzji Szymańskiego, okazał się dla Fornalika niezbędny i w ciągu tygodnia dał dwie liczby, których dostarczanie na początku sezonu było przecież wielkim wyzwaniem dla piłkarzy Niebieskich.

Dźwięk kamienia spadającego z serca kibicom Chorzowian po szybkiej bramce Chrapka w rywalizacji z Unią Skierniewice prawdopodobnie był słyszalny aż w sąsiednich śląskich miastach. Nic dziwnego, bo żadnemu z nich nie trzeba było przecież tłumaczyć wagi takiego pierwszego gola w starciu z niewygodnym beniaminkiem na własnym boisku. Ta akcja powiedziała również wiele o cechach wolicjonalnych, w jakie swój zespół wyposaża Fornalik, bo Chrapek przepchnął piłkę obok bramkarza Unii Skierniewice w dużej mierze siłą woli. Daleko mu też było urodą do kolejnych poniedziałkowych trafień, jednak w tej sytuacji nie miało to żadnego znaczenia.

Udział przy pierwszej bramce spotkania z Unią nie był jedynym pozytywnym wkładem pomocnika Ruchu w odniesienie niezwykle cennego zwycięstwa, bo kolejne minuty upłynęły pod znakiem jego dyrygenckiej roli w środku pola, która pozwalała zupełnie zapomnieć o nieobecności Szymańskiego. Niech nikogo nie zmyli wynik, bo Chorzowianie wcale nie przeżywali samych łatwych i przyjemnych chwil w konfrontacji z beniaminkiem, o czym świadczyła zresztą zasłużona bramka kontaktowa, której doczekała się Unia.

Na koniec dnia dla gospodarzy najważniejsze było jednak sprawne wywiązanie się z roli faworyta, czego w poprzednich miesiącach na Stadionie Śląskim wcale nie oglądali często. Chrapek opuścił boisko w końcówce regulaminowego czasu gry, a zastąpił go Patryk Sikora, który ostatni oficjalny mecz rozegrał w kwietniu 2024 roku, jeszcze w PKO BP Ekstraklasie (2:3 z Widzewem Łódź), a potem dwukrotnie doznawał bardzo poważnych kontuzji kolana. — Ciągle podkreślałem, że liczymy na jego powrót. Kibicowaliśmy mu, aby wrócił i oby już na stałe. Bardzo wysoko cenię jego umiejętności, był podstawowym piłkarzem Ruchu w PKO BP Ekstraklasie w sezonie 2023/24 — podsumował Fornalik.

Michał Chrapek i Shuma Nagamatsu strzelali gole dla Ruchu w meczu z Unią

Przemysław Nijakowski / newspix.pl

Michał Chrapek i Shuma Nagamatsu strzelali gole dla Ruchu w meczu z Unią

Ruch podejmie kolejnego beniaminka

Niebiescy, jeszcze przed przerwą reprezentacyjną, przeżywają swoisty moment prawdy, bo w następnej kolejce również przed własnymi kibicami zagrają z Podbeskidziem Bielsko-Biała, czyli innym beniaminkiem zajmującym na razie miejsce w strefie spadkowej. Później pojadą z kolei do Bytomia na derby z Polonią, która w tym sezonie zdecydowanie nie jest już tak imponująca jak w minionych rozgrywkach.

Trener Ruchu Waldemar Fornalik zostawił w tle Kamila Sochę i jego Unię

PRZEMYSLAW NIJAKOWSKI/NEWSPIX.PL / newspix.pl

Trener Ruchu Waldemar Fornalik zostawił w tle Kamila Sochę i jego Unię

Wyniki tych meczów mogą zdefiniować ich perspektywy na dalszą część rundy jesiennej, a może nawet całego sezonu. Wystarczy zresztą spojrzeć, jak znaczący skok w kierunku góry tabeli dało mu już poniedziałkowe zwycięstwo. Skuteczność taka, jak w rywalizacji z Unią Skierniewice, będzie tylko napędzać oczekiwania kibiców drużyny trenera Fornalika.