Oznacza to po prostu tyle, że Karol Nawrocki niemal na pewno nie odbierze od Berka ślubowania na sędziego TK.
— Szukają pretekstu, żeby od niego nie odebrać przysięgi — mówi nam osoba związana z trybunałem. Podkreśla, że siedmioro nowych sędziów jest w zasadzie pewnych, że Nawrocki nie zaprosi Berka do Pałacu Prezydenckiego.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo— Maciej Berek czekać na pewno nie będzie, nie zmarnuje miesiąca. Po prostu odczeka maksymalnie 14 dni, a potem złoży ślubowanie w Sejmie. Albo wyśle prezydentowi notarialnie potwierdzoną rotę ślubowania. Chociaż pewnie pójdzie do Sali Kolumnowej w Sejmie, żeby to ładnie wyszło, tak jak było w przypadku czworga tych sędziów, których prezydent zignorował — słyszymy.Dlaczego Berek ma czekać akurat 14 dni? Nasz rozmówca wyjaśnia, że gdy obecna koalicja rządząca przygotowywała ustawę o TK (którą poprzedni prezydent Andrzej Duda zablokował, wysyłając ją do trybunału), wśród ekspertów pojawił się postulat, by ograniczyć prezydenta dwutygodniowym terminem, w którym głowa państwa miałaby obowiązek odebrania ślubowania od wybranego przez Sejm sędziego TK.
Tyle że wtedy wygrała opcja „ostrożna”, czyli taka, która nie wiąże prezydenta żadnym terminem, jak jest obecnie. — Maciej Berek na pewno jednak te dyskusje pamięta i dlatego odczeka najwyżej dwa tygodnie — mówi nasz informator.
Co wybór Macieja Berka będzie oznaczał dla TK? W tle wojna o pieniądze
Czas na ruch prezydenta i Bogdana Święczkowskiego
Jeśli Maciej Berek złoży ślubowanie w Sejmie, co jest najbardziej prawdopodobne, to ani dla prezydenta, ani dla PiS, ani dla prezesa trybunału Bogdana Święczkowskiego nie będzie „legalnym” sędzią TK.
Opinia Święczkowskiego jest kluczowa, bo to on jest władny przydzielić Berkowi gabinet w trybunale, dać wejściówkę i dostęp do systemu informatycznego oraz przydzielić mu sprawy do rozpoznania. Prezes TK odmówił przyznania tego czworgu sędziom, którzy składali ślubowanie w Sejmie, bo prezydent nie odebrał od nich przyrzeczenia — głowie państwa nie spodobały się ich życiorysy, co wprost przyznawali ludzie Nawrockiego. Dlatego ci sędziowie (Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski i Marcin Dziurda) nie mogą poruszać się swobodnie po budynku TK i są zmuszeni dosłownie koczować w trybunalskim holu. Berek może do nich dołączyć, ale nie musi.
Wybranie go stanowi istotną różnicę, oznacza bowiem, że obecny obóz rządzący zyska większość w TK. Kandydatów wskazanych przez obecnie rządzących jest bowiem w trybunale ośmioro, a sędziów z nadania PiS — siedmioro.
Przy każdym głosowaniu sędziowie wskazani przez obecną władzę będą więc mieć większość i mogą przegłosować np. uchylenie Święczkowskiemu immunitetu. Lista zarzutów, jakie prokuratura chce postawić prezesowi TK, jest długa. To z automatu zawiesiłoby go w czynnościach, a wtedy władzę objęłaby sędzia Korwin-Piotrowska jako sędzia najstarsza stażem.
Zaufany żołnierz Ziobry na czele TK. Kim jest Bogdan Święczkowski
Problem ze zrobieniem tej rewolucji związanej z uchyleniem Święczkowskiemu immunitetu jest jednak taki, że uchwałę o takiej treści może podjąć wyłącznie Zgromadzenie Ogólne (ZO) sędziów TK. A ZO zwołać może jedynie prezes trybunału.
Święczkowski natomiast tak bardzo obawiał się takiego scenariusza, że w tym roku nie zwołał zgromadzenia ani razu.
Pojawił się więc pomysł lansowany przez część prawników, aby ósemka sędziów TK, wybrana przez obóz rządzący, zorganizowała obrady trybunału poza budynkiem przy alei Szucha w Warszawie. Możliwe, że dołączyłaby do nich część sędziów z nadania PiS, którzy nie chcą brać udziału w wojnie Święczkowskiego z rządzącymi. To mogłoby dać kworum wystarczające do zwołania Zgromadzenia.
Jeden z sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z którym rozmawialiśmy, odrzuca jednak taki scenariusz.
— To bzdury, pomysł z przenoszeniem obrad w inne miejsce jest kompletnie nierealny. Ten organ i tak ma zszarganą reputację przez to, co wyprawiają ludzie wybrani przez Prawo i Sprawiedliwość. Gdyby nagle pojawiły się dwa różne trybunały, to ludzie nic by z tego nie zrozumieli. Myślę, że to się załatwi inaczej — ocenia.
Plany „przejęcia” trybunału
Z nieoficjalnych rozmów zarówno z politykami obozu rządzącego, jak i osobami związanymi z TK wynika, że koalicja ma już opracowane plany „przejęcia” trybunału.
Jeden z nich uwzględnia użycie policji w sytuacji, gdyby prezes TK kolejny raz odmawiał wpuszczenia do budynku trybunału legalnych sędziów, co już wcześniej robił. Byłoby to złamanie prawa, a konkretnie uniemożliwianie funkcjonariuszom publicznym podjęcia ich zadań.
Za to grozić może nawet do pięciu lat więzienia z art. 224 kodeksu karnego. Zgodnie z interpretacjami części prawników Święczkowskiego, w chwili popełniania tego czynu, czyli odmawiania sędziom wejścia do budynku, nie chroniłby immunitet, byłoby to bowiem działanie na gorącym uczynku.