Polka kapitalnie rozpoczęła poniedziałkową rywalizację i w ekspresowym tempie wyszła na prowadzenie 5:0. Wówczas słabo prezentująca się do tego momentu Chinka zaczęła stopniowo wracać do gry. Po pięciu kolejnych gemach zrobiło się 5:5, a następnie rozpędzona mistrzyni olimpijska wygrała także dwie kolejne partie i całego seta 7:5.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To wyraźnie dodało Zheng pewności siebie, a mocno podłamało Świątek. W drugiej partii Azjatka przejęła inicjatywę i tym razem nie pozwoliła już Polce narzucić swoich warunków. Dodatkowo sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa miała kłopoty zdrowotne. Przy stanie 2:1 poprosiła o pomoc fizjoterapeutkę, a wszystko wskazywało na problemy z lewym udem.
Czytaj nas częściej w Google
Ostatecznie zwrotu akcji już nie było — Chinka zwyciężyła 6:3, przypieczętowując awans do ćwierćfinału i kończąc tym samym występ naszej zawodniczki w tegorocznym US Open. Po zakończeniu spotkania Świątek nie potrafiła opanować łez.
Iga Świątek żegna się z US Open. „Poziom nie był wystarczający”
— Moje nastawienie i pomysł na grę był cały czas taki sam, ale zaczęłam robić po prostu za dużo błędów. Ona podniosła poziom i przestała robić błędy. Po prostu tak się ten mecz ułożył. Nie szukałabym tutaj żadnych głębszych teorii — oceniła krótko po spotkaniu.
Następnie najwyżej notowana tenisistka znad Wisły została zapytana przez Kuwika o swoje przemyślenia po pierwszym secie. — Szans było sporo. Co sobie pomyślałam? Że zaczynam mecz od nowa i to nie ma znaczenia, co się już wydarzyło. Że jedyne, co mogę zrobić to skupić się na tym, żeby więcej piłek trafić w kort, żeby być solidniejszą od niej — podkreśliła.
— Tylko, że nie udało mi się tego zrealizować i za dużo psułam. Poziom nie był wystarczający, żeby budować jakąś presję. Nie czułam, że kotwiczę bardzo w tym pierwszym secie albo że skupiałam się na błędach. Raczej starałam się po prostu pomyśleć, co zmienić i jak mogę zagrać, żeby być solidniejsza, a to mi do końca nie wyszło — dodała Świątek.
Na koniec dziennikarz Eurosportu zapytała byłą triumfatorkę US Open o zdrowie. — Dobrze. Wszystko okej — zdradziła 25-latka, uspokajając polskich kibiców.