— Pani mecenas nie zatrudnia ludzi w swojej kancelarii. Wszystko robią dla niej pracownicy policji — mówi nam funkcjonariuszka z Pomorza. Zgłaszała tę sprawę kilkukrotnie swoim przełożonym. Jak na razie bez skutku.

Jej imię i nazwisko zachowujemy do wiadomości redakcji. Nazwijmy ją Magdaleną. Skończyła studia prawnicze. Po kilku latach pracy w prywatnych kancelariach zdecydowała się wstąpić do policji.

Magdalena służbę łączyła z prawniczymi ambicjami. Będąc już funkcjonariuszką, podeszła do egzaminu na aplikację radcowską. Zdała i została aplikantką. Chciała pracować w policji jako prawnik.

Szybko okazało się, że jej zadania są odmienne od tego, czego mogła spodziewać się po pracy w policji.

W zespole prawnym KWP pracuje kilka osób — to zarówno funkcjonariusze, jak i pracownicy cywilni policji. Reprezentują komendanta wojewódzkiego w sporach prawnych, zajmują się policyjnymi sprawami kadrowymi, jak np. waloryzacja emerytur czy ekwiwalenty za urlop.

Koordynatorką zespołu — w praktyce kierującą jego pracami — od kilkunastu lat jest mec. Anna Maria Niewiadomska, zaufana prawniczka kolejnych komendantów wojewódzkich. Niewiadomska jest radczynią prawną, a jednocześnie wysoko postawionym oficerem policji w stopniu młodszego inspektora. Oprócz służby w szeregach policji prowadzi również swoją prywatną kancelarię radcowską, w której komercyjnie obsługuje niepolicyjnych klientów.

Teoretycznie dwa obszary jej działalności — policyjny i prywatny — powinny być od siebie oddzielone. W praktyce, jak wskazują nasze źródła, wygląda to zdecydowanie inaczej.

„Stan Wyjątkowy”. Tusk atakuje Nawrockiego aferą Zondacrypto. Kaczyński topi Ziobrę. Czy tajemniczy X to Sakiewicz?Donald Tusk oraz Karol NawrockiPrzysługa dla mecenasa z Warszawy

Magdalena wspomina, że gdy zaczęła pracę w zespole prawnym, przez pierwsze dni dostawała od swojej przełożonej wyłącznie zadania służbowe związane ze sprawami komendy wojewódzkiej. Szybko okazało się jednak, że oczekiwania szefowej wykraczają poza zakres typowych obowiązków.

— Pani Niewiadomska zaczęła wydawać mi polecenia dotyczące spraw obsługiwanych przez jej prywatną kancelarię. Mówiła na przykład, żebym sprawdzała ich status w portalu sądowym — relacjonuje Magdalena. — Nie chciałam tego robić, bo to nie było częścią mojej pracy jako funkcjonariuszki policji. Jednocześnie bałam się jej odmówić. Zazwyczaj po prostu po cichu nie wykonywałam tych poleceń.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Niektórych nie mogła jednak zignorować. — Pewnego dnia mecenas Niewiadomska kazała mi wyjść do sądu i zrobić dla niej kopie akt w sprawie rozwodowej. To była oczywiście prywatna sprawa, którą się zajmowała w ramach swojej kancelarii. Dostałam od niej pełnomocnictwo i poszłam rano do sądu w trakcie służby. Otrzymałam akta, zrobiłam im zdjęcia, wysłałam jej to w prywatnych wiadomościach. Wszystko to zajęło mi kilka godzin — opowiada funkcjonariuszka.

Innym razem inspektor Niewiadomska poprosiła Magdalenę, by ta poszła do sądu na ogłoszenie wyroku w sprawie karnej. To miała być przysługa dla znajomego mecenasa z Warszawy, który nie mógł dojechać tego dnia do Trójmiasta. Młoda policjantka — a jednocześnie aplikantka — dostała zadanie, by go zastąpić.

— To również działo się w czasie służby — tłumaczy Magdalena w rozmowie z Onetem. Pokazuje wiadomości, które otrzymała wraz z poleceniem od Niewiadomskiej. W ich treści wymienione są sygnatura sprawy, nazwiska oskarżonych, numer sali w gdańskim sądzie apelacyjnym. I godzina, na którą ma się stawić — 9.00.

— W tamtym czasie nie byłam na aplikacji u mecenas Niewiadomskiej. Nie było więc tak, że dostawałam te zadania jako aplikantka od swojej patronki — zaznacza policjantka. Dodaje, że zdarzało się nawet, iż szefowa prosiła ją o towarzyszenie w godzinach pracy podczas wypadów na zakupy — do hurtowni bielizny czy sklepu ze sprzętem AGD.

„To funkcjonuje w ten sposób od dawna”

Magdalena wskazuje, że nie była jedyną podwładną pani inspektor, która musiała pracować przy sprawach prywatnej kancelarii. W jeszcze większym stopniu tego typu zadaniami była obciążona jej koleżanka z zespołu prawnego komendy.

— Mecenas Niewiadomska po prostu ją wyzyskiwała. Zarabiała na jej pracy duże pieniądze. Koleżanka dostawała do napisania pozwy, wnioski, odwołania, pisma procesowe. Musiała nosić te pisma do urzędów albo na pocztę. Wszystko w sprawach prowadzonych przez kancelarię pani mecenas. I wszystko w godzinach pracy w komendzie, na służbowym sprzęcie — mówi funkcjonariuszka.

Budynek Sądu Okręgowego w Gdańsku

Roman Jocher / PAP

Budynek Sądu Okręgowego w Gdańsku

Tego typu praktyki potwierdzają nam dwie inne osoby, które w ostatnich latach pracowały w zespole prawnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. — Wielokrotnie dochodziły do mnie słuchy o zlecaniu prywatnych spraw pracownikom. Z niektórych podwładnych Niewiadomska uczyniła swoich wyrobników. Żalili się na to, że nie mają czasu na służbowe zadania, że znowu muszą iść do sądu na sprawy w ogóle niezwiązane z policją. To nie dotyczy jednej osoby. To funkcjonuje w ten sposób od dawna — słyszymy od związanej z gdańską policją osoby, która chce zachować anonimowość.

— Niewiadomska po prostu prowadzi swoją prywatną kancelarię w pracy — ocenia nasze źródło. — Zdarzało mi się widzieć, jak do jej gabinetu w budynku komendy przychodziły osoby z zewnątrz. Myślę, że to byli klienci jej kancelarii.

AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. Co niemiecka skrajna prawica sądzi o Polsce i Polakach? [WYJAŚNIAMY]Wiceprzewodnicząca AfD Alice Weidel na tle mapy Europy z zaznaczonym terenem PolskiRamiona komendantaDo 2015 r. kancelaria Anny Marii Niewiadomskiej miała swoją siedzibę przy ul. Bogusławskiego w Gdańsku. To w zasadzie samo centrum miasta, ok. 800 m od sądu okręgowego i apelacyjnego. W podobnych lokalizacjach mieści się wiele kancelarii radcowskich i adwokackich.

W ostatnich latach kancelaria policjantki przeniosła się na prowincję. Dziś działalność gospodarcza o nazwie Kancelaria Radcy Prawnego Anna Maria Niewiadomska zarejestrowana jest w Pierwoszynie. To niewielka miejscowość położona na północ od Gdyni, oddalona od gdańskich sądów o ok. 40 km jazdy samochodem. Według rejestru kancelaria oficjalnie mieści się w jednorodzinnym domu przy bocznej ulicy. Trudno wyobrazić sobie, by w takim miejscu mogła łatwo przyciągać klientów czy służyć im za dogodne miejsce spotkań.

Komendant wojewódzki pomorskiej policji Bogusław Ziemba

Andrzej Jackowski / PAP

Komendant wojewódzki pomorskiej policji Bogusław Ziemba

— Pracę kancelarii wykonują pracownicy w komendzie — potwierdza nasz kolejny informator, w przeszłości związany z pomorską policją i dobrze znający praktykę działania jej zespołu prawnego. — W przeszłości były już na to skargi. I skończyło się na niczym — dodaje.

Jak to możliwe? — Zatrudnieni w policji radcy biorą udział w różnych sprawach po stronie pracodawcy. Są ramionami komendanta — wyjaśnia nasz rozmówca. — Pani Niewiadomska ma poparcie przełożonych. Działa według schematu. Robi nagonkę na ludzi, którzy jej podpadną. To ona jest koordynatorem zespołu prawnego, więc idzie do komendanta, coś mu opowiada i ci ludzie nie są już do niego dopuszczani. Komendant po prostu nie chce już rozmawiać z takim człowiekiem.

Informacje ukryte w plikach wskazują na policję

Na prowadzenie w komendzie działalności prywatnej kancelarii wskazują też ślady elektroniczne. Onet widział kilkanaście plików tekstowych w formacie DOCX zawierających pisma w sprawach cywilnych, np. wniosek o zasiedzenie czy pozew w sprawie spadkowej. Z ich treści wprost wynika, że strony postępowań są reprezentowane przez radczynię prawną Annę Marię Niewiadomską w ramach jej prywatnej działalności.

Przeanalizowaliśmy metadane tych plików, czyli zapisane w nich informacje na temat czasu i okoliczności ich powstania. Jedną z takich danych jest pole „Firma”, mające określać organizację, ze sprzętu której korzystano podczas tworzenia dokumentu. We wspomnianych pozwach i wnioskach jako „Firma” wskazana jest „KWP w Gdańsku”. Skrót ten można rozwinąć jako „Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku”. Z kolei daty i godziny utworzenia dokumentów wskazują na dni powszednie i przedział czasu między godz. 7 a godz. 15 w ciągu kilku lat.

Co dokładnie oznacza pole „Firma” zapisane w metadanych pliku? Z prośbą o interpretację zwróciliśmy się do specjalisty. — Duże organizacje często tworzą dokumenty na własnym szablonie, przygotowanym wcześniej przez zakładowego informatyka. Kiedy pracownik uruchamia Worda, program automatycznie podstawia z tego szablonu pewne wartości, także do metadanych pliku. Konkretny użytkownik może nawet sobie z tego nie zdawać sprawy — wyjaśnia w rozmowie z Onetem Paweł Kulpa, architekt bezpieczeństwa w firmie Safesqr, specjalizującej się w cyberbezpieczeństwie organizacji.

Zdjęcie ilustracyjne

Garun .Prdt / Shutterstock

Zdjęcie ilustracyjne

— Zastosowanie szablonu powoduje, że dokumenty są powtarzalne. Jeśli mamy wiele plików z taką samą wartością atrybutu „Firma”, istnieje duże prawdopodobieństwo, że „wyszły” one z przygotowanego firmowo szablonu — dodaje ekspert.

Kulpa zastrzega przy tym, że „oczywiście to wszystko jest możliwe do podrobienia”. — Atrybuty pliku można relatywnie łatwo edytować. Wymaga to pewnych umiejętności i gimnastyki, ale jest wykonalne — tłumaczy. — Informacje z metadanych, takie jak czas utworzenia czy firma, nie są dowodami. Ale mogą być poszlakami w szerszym kontekście — dodaje w rozmowie z Onetem.

Radczyni odpowiada na zarzuty. „To miało charakter szkoleniowy”

Kontaktujemy się z samą Anną Marią Niewiadomską. W rozmowie z Onetem radczyni prawna podkreśla, że stanowczo nie zgadza się z twierdzeniami, by wykorzystywała pracowników komendy do obsługi spraw jej prywatnej kancelarii.

— Należy odróżnić pracowników wykonujących wyłącznie obowiązki służbowe od osób, które, będąc pracownikami lub funkcjonariuszami, są jednocześnie aplikantami radcowskimi odbywającymi aplikację pod patronatem radcy prawnego — zastrzega.

— Komenda wiedziała, że zarówno ja, jako koordynatorka Zespołu Prawnego, jak i druga radczyni prawna, która w przeszłości pełniła służbę w komendzie, sprawowałyśmy patronat nad aplikantami radcowskimi — dodaje mec. Niewiadomska.

Zaznacza przy tym, że istotą patronatu jest „praktyczne przygotowanie aplikanta do wykonywania zawodu”. — W ramach tego przygotowania aplikant wykonuje zadania szkoleniowe, pracuje na konkretnym materiale prawniczym, może również uczestniczyć wraz z patronem w rozprawach lub innych czynnościach zawodowych — wskazuje. — Nie należy utożsamiać takich działań z powierzaniem pracownikom bieżącej obsługi prywatnej kancelarii.

Gmach komendy wojewódzkiej w Gdańsku

Piotr Wittman / PAP

Gmach komendy wojewódzkiej w Gdańsku

Anna Maria Niewiadomska przyznaje, że aplikanci będący pracownikami zespołu KWP mogli zajmować się jej prywatnymi sprawami. — Jeżeli aplikant miał prawidłowo i terminowo wykonane obowiązki służbowe, wykonywanie czynności związanych z aplikacją i patronatem było akceptowane, o ile nie kolidowało z realizacją zadań na rzecz komendy — mówi Onetowi. I podkreśla, że nie wie o tym, by ktokolwiek zgłaszał do tego zastrzeżenia czy uwagi dotyczące nieprawidłowości.

— Zdarzało się, że aplikant uczestniczył wraz ze mną w rozprawie dotyczącej sprawy, którą prowadziłam jako radca prawny. Taki udział miał charakter szkoleniowy i był elementem wykonywania patronatu — dodaje. Jak mówi, nie przypomina sobie sytuacji, w której „poleciłaby aplikantowi samodzielne zastępowanie innego radcy prawnego lub adwokata w prowadzonej przez niego sprawie”.

Radczyni zaprzecza też, by powierzała takie czynności pracownikom komendy, którzy nie byli jej aplikantami.

— Prowadzę kancelarię w bardzo ograniczonym zakresie — mówi Onetowi. — Nie reklamuję działalności i praktycznie nie prowadzę spraw osób fizycznych. Stała działalność kancelarii obejmuje obsługę dwóch niewielkich podmiotów samorządowych i ma niewielki rozmiar — podkreśla.

Zlecenia dla policyjnego prawnika na ponad 150 tys. zł rocznie

Jak wynika z naszych informacji, przenikanie się działalności prywatnej i służbowej w pomorskiej policji miało jeszcze jeden wymiar. Chodzi o lukratywne umowy na obsługę komend terenowych.

Jak opisywaliśmy, największa z pomorskich jednostek, czyli właśnie komenda wojewódzka, dysponuje swoim zespołem prawnym. Radców prawnych na etatach zatrudniają też komendy miejskie w Gdańsku, Gdyni, Słupsku i Sopocie.

Inaczej wygląda to w przypadku komend powiatowych w mniejszych miastach, np. w Kartuzach, Wejherowie czy Tczewie. Te jednostki nie zatrudniają na stałe własnych prawników. Dlatego przez lata komenda wojewódzka zlecała obsługę ich spraw zewnętrznemu podmiotowi. A konkretnie — kancelarii radcy prawnego Marcina Martewicza.

Mec. Martewicz znajduje się w sytuacji podobnej do mec. Niewiadomskiej. Z jednej strony jest zatrudniony na etacie w policji jako radca prawny komendy miejskiej w Sopocie. Z drugiej prowadzi swoją kancelarię jako prywatną działalność gospodarczą. I właśnie jego prywatna firma od lat dostawała zlecenia na obsługę prawną komend powiatowych.

Spytaliśmy Komendę Wojewódzką Policji w Gdańsku o szczegóły umów z kancelarią mec. Martewicza w ostatnich latach. KWP przyznaje, że były one zawierane co roku i dotyczyły obsługi prawnej wszystkich 15 komend powiatowych na Pomorzu. W latach 2021-2025 ich łączna wartość wyniosła ponad 787 tys. zł.

Komenda wojewódzka policji w Gdańsku

Piotr Wittman / PAP

Komenda wojewódzka policji w Gdańsku

Co ciekawe, umowy były zawierane z wyłączeniem przepisów prawa zamówień publicznych. Ustawa w tamtym okresie przewidywała rygorystyczne zasady dla zamówień, których wartość przekraczała 130 tys. zł netto, czyli 159,9 tys. zł brutto. Tymczasem pomorska policja zawierała z kancelarią mec. Martewicza umowy o wartości tuż poniżej tego progu. W 2022 r. umowa opiewała na kwotę 159 tys. 408 zł brutto, a w każdym z lat 2023, 2024 i 2025 — na 159 tys. 850 zł brutto.

Dopytujemy komendę wojewódzką, czy przed wyborem kontrahenta publikowała ogłoszenia o zamówieniach. W odpowiedzi czytamy, że nie miała takiego obowiązku — właśnie ze względu na ustalenie ich wartości poniżej progu 130 tys. zł.

Zgodnie z wewnętrznym regulaminem „zastosowano procedurę poprzez udokumentowane przekazanie zapytania ofertowego do co najmniej trzech potencjalnych wykonawców zdolnych do realizacji zamówienia i spośród przesłanych ofert wybrano najkorzystniejszą, biorąc pod uwagę kryterium najniższej ceny” — pisze nam podkom. Anna Banaszewska z Zespołu Prasowego KWP w Gdańsku.

Podwykonawczynią umów była szefowa zespołu prawnegoW rozmowie z Onetem Marcin Martewicz potwierdza, że nadal jest zatrudniony jako radca prawny Komendy Miejskiej Policji w Sopocie, a także że prowadzi swoją kancelarię jako prywatną działalność gospodarczą. Przyznaje, że przez lata w ramach prywatnej działalności dostawał zlecenia na obsługę prawną komend powiatowych na Pomorzu. Gdy pytamy, czy widzi tutaj konflikt interesów, mecenas odpowiada krótko: — Nie, nie widzę żadnego konfliktu.

W tym wątku również pojawia się Anna Maria Niewiadomska. Jak przekazują nam źródła związane z komendą wojewódzką, kancelaria mecenasa Martewicza zlecała prowadzenie spraw komend powiatowych kancelarii mecenas Niewiadomskiej. Oficjalnie jej nazwisko nie widniało na umowach zawartych z KWP, ale była ich podwykonawczynią. W praktyce to ona zajmowała się obsługą prawną części jednostek terenowych.

Gdy o tę kwestię pytamy samą Annę Niewiadomską, ta odmawia komentarza. Zaznacza, że dotyczy to spraw służbowych i odsyła nas do rzecznika komendy wojewódzkiej.

„Umowa przewidywała, że w przypadku braku możliwości świadczenia usługi, wykonawca był zobowiązany do zapewnienia osoby zastępującej, posiadającej wymagane uprawnienia zawodowe” — pisze nam podkom. Anna Banaszewska z Zespołu Prasowego KWP w Gdańsku.

„Zamawiający nie posiada wiedzy, czy wykonawca w okresie realizacji umowy zawierał z innymi podmiotami umowy dotyczące podwykonawstwa ani — w przypadku ich zawarcia — jakim konkretnie podmiotom powierzał wykonywanie czynności” — czytamy w przesłanej nam wiadomości.

Ziołowa Magia, 15 prezesów i brak pensji dla lekarzy. „W tym szpitalu były absurd i patologia”Szpital miejski w MiastkuKomendy podzielone na troje policyjnych radców

Komenda wojewódzka twierdzi zatem, że nie wie, kto przez lata w rzeczywistości wykonywał jej warte setki tysięcy złotych zlecenia. Dowiadujemy się tego jednak od Marcina Martewicza.

Mecenas mówi nam, że przy obsłudze komend powiatowych do 28 lutego 2024 r. współpracował z kancelarią prowadzoną przez Annę Marię Niewiadomską i jej wspólniczkę Małgorzatę Trzcionkowską. — W początkowym okresie współpracy podział wyglądał następująco: ja obsługiwałem siedem komend, mec. Niewiadomska trzy, a mec. Trzcionkowska pięć. Następnie funkcjonował również podział po pięć komend na każdego z trojga radców prawnych — informuje nas mec. Martewicz.

— W końcowym okresie współpracy ze spółką zakres faktycznie wykonywanych czynności był bardziej zmienny, dlatego nie chciałbym przypisywać każdej ze wspólniczek konkretnej liczby jednostek. Mogę natomiast wskazać z własnej wiedzy, że mec. Niewiadomska była istotnie zaangażowana w bieżącą obsługę i zapewnianie jej ciągłości, w tym wykonywała czynności zastępczo podczas moich nieobecności — dodaje.

Od marca 2024 r., w ostatnim roku obsługi komend powiatowych, współpraca odbywała się już tylko z kancelarią mec. Niewiadomskiej. — Model współpracy uległ wtedy zmianie — zaznacza mec. Martewicz.

— Chciałbym, aby przy podawaniu łącznej kwoty ponad 787 tys. zł został pokazany jej rzeczywisty kontekst ekonomiczny — dodaje. — Wynagrodzenie było ustalane według miesięcznej stawki za obsługę jednej komendy, która w latach objętych materiałem wynosiła około 670-722 zł netto miesięcznie za jedną komendę. W przeliczeniu na wszystkie 15 komend oznaczało to około 12,4-13,3 tys. zł brutto miesięcznie za ich łączną obsługę prawną — mówi nam mec. Martewicz.

Policja wycofuje się z zewnętrznego zlecenia. Obsługę mogą jednak robić jej pracownicy

Nie bez powodu piszemy o tym w czasie przeszłym. Jak informuje nas komenda wojewódzka, w 2026 r. umowa na obsługę komend powiatowych po raz pierwszy od lat nie została podpisana. Ani z kancelarią Marcina Martewicza, ani z nikim innym.

„W chwili obecnej radcowie prawni KWP w Gdańsku wykonują zastępstwo procesowe na rzecz komend powiatowych” — pisze Onetowi podkom. Banaszewska.

Jak dowiaduje się nieoficjalnie Onet, w ubiegłym roku zamówieniom na obsługę komend powiatowych zaczęli przyglądać się inni trójmiejscy prawnicy. Policyjne jednostki dostały w tej sprawie serię pytań i musiały udzielać szczegółowych odpowiedzi w trybie dostępu do informacji publicznej.

Po tym, jak inne kancelarie wyraziły zainteresowanie zamówieniem, komenda wojewódzka zdecydowała się zrezygnować z udzielenia zlecenia zewnętrznej firmie w 2026 r.

Okazało się, że kierowany przez mec. Niewiadomską Zespół Prawny KWP w ramach swoich obowiązków służbowych jest w stanie zajmować się zadaniami, za które w ostatnich pięciu latach policja zapłaciła prywatnym kancelariom ponad 787 tys. zł.

Jak prosektor Szpitala Południowego handlował zwłokami. Ujawniamy kulisyTo nie koniec problemów Szpitala Południowego. Zwalnia koordynatora prosektorium: naruszenie obowiązkówZgłoszenie do komendanta. Na spotkanie nie było czasu

Magdalena na początku tego roku straciła stanowisko w Zespole Prawnym KWP. Powodem miało być to, że okazała się „niedyspozycyjna”. Musiała wrócić do poprzedniej pracy w jednym z trójmiejskich komisariatów.

Czuła, że została niesprawiedliwie potraktowana. Postanowiła zgłosić to, jak wygląda funkcjonowanie zespołu prawnego i opowiedzieć o zlecaniu jego pracownikom prywatnych spraw kancelarii mec. Niewiadomskiej. Chciała dotrzeć do komendanta wojewódzkiego. Jednak, jak relacjonuje, przełożeni ją ignorowali albo zbywali słowami, że ma „nie wymyślać i zająć się swoją robotą”.

Wreszcie, w pierwszej połowie czerwca, zdecydowała się pominąć typową ścieżkę służbową i napisać bezpośrednio do sekretariatu komendanta wojewódzkiego, czyli nadinsp. Bogusława Zięby. W wiadomości poinformowała, że chce złożyć skargę na nieprawidłowości w zespole prawnym i poprosiła o osobiste spotkanie z komendantem.

— Następnego dnia dostałam telefon z wydziału kontroli. Usłyszałam, że do końca czerwca nie ma możliwości spotkania i że może uda się znaleźć coś w kalendarzu komendanta w lipcu — mówi Onetowi Magdalena. — Jednak lipiec minął i nic się nie wydarzyło — dodaje.

Propozycja pojawiła się dopiero pod koniec sierpnia, krótko po tym, gdy Onet wysłał policji pytania dotyczące zespołu prawnego KWP w Gdańsku. Do spotkania Magdaleny z komendantem wojewódzkim na razie nie doszło.

Według naszych informacji w sierpniu do Komendy Głównej Policji wpłynęło zawiadomienie od innego sygnalisty dotyczące nieprawidłowości w gdańskim zespole prawnym. KGP do momentu publikacji tego tekstu nie odpowiedziała na nasze ostatnie pytania w tej sprawie.

Komenda wojewódzka przyznaje, że prowadzi „czynności wyjaśniające” w kwestii działania jej zespołu prawnego, choć zaznacza, że „nie otrzymała w tej sprawie skarg od osób zatrudnionych”. W przesłanej nam odpowiedzi czytamy: „Czynności te pozostają w toku, a ich celem jest ustalenie okoliczności sprawy”.

***

Chcesz porozmawiać z autorami? Napisz: marcin.terlik@redakcjaonet.pl ; piotr.olejarczyk@redakcjaonet.pl