Prezenterka BBC ujawniła diagnozę
Maryam Moshiri z BBC News poinformowała, że zdiagnozowano u niej czerwienicę prawdziwą, czyli polycythaemia vera (PV). Jest to rzadki przewlekły nowotwór układu krwiotwórczego. W przebiegu choroby szpik kostny produkuje zbyt dużo komórek krwi, przede wszystkim czerwonych krwinek. W efekcie krew może stawać się bardziej lepka i wolniej przepływać przez naczynia. To zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów, które mogą prowadzić m.in. do udaru mózgu, zawału serca czy zakrzepicy żył głębokich.
Choroba może przez długi czas nie dawać charakterystycznych objawów i bywa wykrywana przypadkowo podczas rutynowych badań krwi. U części pacjentów pojawiają się jednak bóle i zawroty głowy, zaburzenia widzenia, osłabienie, nocne poty, świąd skóry czy pieczenie dłoni i stóp.
Zakrzepica dała charakterystyczny objaw. Lekarze się pomylili
Podstępne schorzenie
Dziennikarka o chorobie dowiedziała się w listopadzie 2025 r. Jak przyznała, początkowo nie spodziewała się poważnej diagnozy, ponieważ nie odczuwała wyraźnych, przykrych dolegliwości. – Kiedy po raz pierwszy powiedziano mi, że powinnam zrobić badania krwi, nie martwiłam się, ponieważ właściwie nie miałam żadnych objawów – mówiła. – Myślałam: mnie to nie może spotkać.
Moshiri przyznała, że wśród objawów, które już się pojawiły, szczególnie mocno odczuwała zmęczenie. – To tak, jakby ktoś wyjął z ciebie baterie – opisywała.
Nie tylko skurcze nóg. Zakrzepica daje też nietypowe objawy
Leczenie pomaga kontrolować chorobę
Prezenterka rozpoczęła leczenie od codziennego przyjmowania aspiryny oraz regularnych upustów krwi. Zabieg ten polega na pobieraniu określonej ilości krwi, co pozwala zmniejszyć liczbę czerwonych krwinek i ograniczyć ryzyko powikłań zakrzepowych.
Terapia przynosiła efekty, ale Moshiri nadal zmagała się z przewlekłym zmęczeniem, szczególnie podczas intensywnej pracy. – Kiedy prowadzisz wiadomości na żywo, dostajesz zastrzyk adrenaliny, ale pracowałam przez wiele godzin pod presją, jednocześnie zmagając się z przewlekłym zmęczeniem. Po powrocie do domu padałam na kanapę i spałam przez kilka godzin, żeby dojść do siebie – wspominała. Później jej leczenie zmieniono na Pegasys, podawany raz w tygodniu w formie zastrzyku. Jak wyjaśniła dziennikarka, terapia nadal wiązała się ze zmęczeniem, ale okazała się skuteczna.
„Trzeba z tym żyć”
Moshiri zdecydowała się opowiedzieć publicznie o swojej diagnozie, aby zwiększać świadomość dotyczącą nowotworów krwi. Zwróciła uwagę, że wiele osób nadal kojarzy chorobę nowotworową wyłącznie z chemioterapią i możliwością całkowitego wyleczenia. – Ludzie myślą, że przechodzi się chemioterapię, a potem jest się wolnym od raka. Tymczasem dla wielu osób takich jak ja jest to choroba przewlekła. Trzeba z nią żyć, podobnie jak z leczeniem i jego skutkami ubocznymi, które stają się częścią codzienności. A to jest trudne – powiedziała.
Po co zrobił to Putin? „Zadziwiający, kuriozalny dekret”
Prezenterka podkreśla też, że nowotwory krwi mogą przez długi czas pozostawać „ciche” i niewidoczne dla otoczenia. O swojej chorobie mówi m.in. po to, by wesprzeć działalność organizacji Blood Cancer UK i zwrócić uwagę na codzienność osób żyjących z przewlekłymi nowotworami krwi.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

