O tym, że wtorkowe spotkanie jest wyjątkowe, świadczy choćby obecność w Centrum Olimpijskim prezesa PZPN Cezarego Kuleszy. Działacz zasiada w kluczowym gremium od 2023 roku, ale w ostatnich latach praktycznie nie pojawiał się na zebraniach i nie angażował się w prace instytucji. Tym razem zrobił wyjątek, a to pokazuje, że sytuacja jest szczególna.

Spośród wszystkich członków prezydium na korytarzu nie pojawiła się jedynie przedstawicielka MKOl-u, Maja Włoszczowska, która dotarła na wyższe piętro bocznym wejściem. W Warszawie pojawili się więc wszyscy członkowie gremium.

Przed spotkaniem najbardziej rozmowny był wiceprezes Adam Konopka. – Jestem za tym, by rozpocząć pracę nad zmianą statutu, a do projektu wpisać to, że funkcję piastuje się społecznie. Mam nadzieję, że dzisiaj rozpoczniemy konstruktywną dyskusję na temat odbudowy instytucji – mówił Konopka.

ZOBACZ WIDEO:Korzeniowski ostro o Piesiewiczu. „Przekonał ludzi, że jest papieżem”

Co ciekawe, zamieszanie nie wpłynęło na zmianę stanowiska wśród największych zwolenników Piesiewicza. – Wciąż ufam prezesowi. Będę głosowała za zwołaniem zarządu, ale odwołanie prezesa ze stanowiska uważam za przedwczesne. A co, jeśli za 2-3 tygodnie Piesiewicz wyjdzie z aresztu?! Uważam, że powinniśmy być cierpliwi – dodawała z kolei Teresa Sukniewicz-Kleiber.

Członkowie prezydium równo o godzinie 15 weszli do sali, w której zaplanowano zebrania.

Nieco ponad pół godziny później w siedzibie PKOl-u pojawił się dość niespodziewanie… Robert Korzeniowski. Kandydat na prezesa PKOl-u nie jest co prawda członkiem zarządu ani prezydium, ale równolegle postanowił zwołać własne spotkanie, na którym będzie dyskutował o przyszłości organizacji. Razem z nim do siedziby Centrum Olimpijskiego wszedł choćby Krzysztof Wiłkomirski, prezes Polskiego Związku Judo, który od dawna jest mocno zaangażowany w akcję odwołania Piesiewicza. Na korytarzach Centrum Olimpijskiego obecny był także Rafał Szlachta, który jest zaangażowany we frakcję prowadzoną przez Mariana Kmitę i Adama Konopkę.

– PKOl jest domem wszystkich olimpijczyków i ludzi polskiego sportu. Musimy zrobić wszystko, by odbudować tę instytucję. Spotykamy się tutaj, bo w tych dniach trzeba jak najwięcej rozmawiać o przyszłości PKOl-u – tłumaczył spotkanie w Muzeum Sportu, czterokrotny mistrz olimpijski.

Spotkanie prezydium toczy się za zamkniętymi drzwiami, ale już przed jego rozpoczęciem było głośno o to, że ze starań o pozycję pełniącego obowiązki prezesa PKOl-u ma zrezygnować Mieczysław Nowicki. Wiceprezes wyznaczony przez Piesiewicza nie ma zamiaru podejmować się tak trudnego wyzwania i przynajmniej na razie nie będzie zgłaszał swojej kandydatury. Doskonale zdaje sobie bowiem sprawę, że szybko może stać się obiektem ataków. To oznacza, że na najbliższym spotkaniu zarządu, pozostali kandydaci będą mieli „do przejęcia” około 15 głosów zwolenników Piesiewicza.

Data zebrania zarządu ma być ustalona na prezydium, a wiele wskazuje na to, że o rolę pełniącego obowiązki prezesa powalczą Marian Kmita i Tomasz Chamera.