Punktem wyjścia był ogród z 40 kurami. Dziś na gospodarstwie Hartmanna w Niemczech funkcjonuje siedem mobilnych kurników, w których trzyma prawie 2800 niosek. Kluczem do sukcesu okazało się spojrzenie na kury przez pryzmat ich ewolucji – rolnik wzorował się na czerwonym kurze bankiwa, dzikim przodku współczesnych kur, który żyje na obrzeżach lasów i w zaroślach – pisze polski portal Tygodnik Rolniczy.
Od pola pszenicy do „lasu dla kur”
Jak czytamy, inspiracja naturą przełożyła się na konkretne decyzje. Hartmann zrezygnował z planów budowy wielkiego kurnika dla 15 tys. niosek i zamiast tego postawił na stopniowy rozwój. W 2013 r. pojawił się pierwszy mobilny kurnik dla 250 ptaków. Trzy lata później, w kwietniu 2016 r., na działce o powierzchni 5,5 ha posadzono ok. 1500 sadzonek topoli. Pomagało przy tym 45 klientów gospodarstwa, a sadzonki sfinansował właściciel lokalnych sklepów Edeka – pierwszy odbiorca jaj z farmy.
Topole rozmieszczono w równoległych rzędach na osi wschód–zachód, co pozwala ustawiać mobilne kurniki tak, by były osłonięte od wiatru. Latem drzewa zapewniają ptakom cień. Uzupełnieniem są posadzone w tym samym roku drzewa owocowe i orzechowe – m.in. orzechy włoskie, morwy, mirabelki, aronia, jagody, głóg i porzeczki. Celem było nie tylko schronienie dla kur, ale też zwiększenie bioróżnorodności i wzbogacenie ich naturalnej bazy pokarmowej.
Alpaki zamiast siatki nad wybiegiem
W 2020 r. system rozszerzono do 10,5 ha. Teren podzielono na 19 kwater, przez które ogrodzenie przebiega środkiem rzędów drzew – ułatwia to alpakom obserwowanie całego obszaru. Zanim kury trafią na daną kwaterę, wypasa się na niej bydło rasy Dexter. Obecność alpak okazała się rozwiązaniem skuteczniejszym niż zabezpieczenia mechaniczne – liczba ataków jastrzębi spadła o 80–90 proc.
Mobilne kurniki przenoszone są co tydzień – w każdy wtorek. Jaja zbierane są dwa razy dziennie. Do paszy dodawane są m.in. wapń, kwas chlebowy i biowęgiel. W zbiornikach z wodą stosuje się zakwaszanie dla poprawy jej jakości.
Od kilkunastu lat nie orze pola. Jego plony zaskakują innych rolników
Hartmann stawia na prostą technologię. Jego zdaniem kurnik powinien zapewniać wentylację nawet bez dostępu do prądu, co jest szczególnie ważne podczas upałów.
Sprzedaż bezpośrednia i zaufanie klientów
Ponad połowa jaj trafia do sklepu urządzonego w dawnej chlewni na terenie gospodarstwa. Klienci korzystają z nowoczesnych terminali płatniczych i samoobsługowej kasy gotówkowej. Dziennie sklep odwiedza średnio ok. 120 osób. Pozostałe jaja trafiają do dwóch lokalnych supermarketów Edeka, piekarni, sklepu rybnego, placówki dla osób z niepełnosprawnościami oraz okolicznego automatu z jajami.
Proste jest lepsze – podkreśla Hartmann, mówiąc o filozofii prowadzenia gospodarstwa. Ufamy ludziom, a ludzie ufają, że produkujemy dobry produkt – dodaje rolnik.
Wpływ gospodarstwa na środowisko monitoruje Uniwersytet w Münster w ramach obywatelskiego projektu naukowego. Studenci raz w roku odwiedzają farmę i zbierają dane dotyczące m.in. średnicy drzew, obecności owadów, ptaków i nietoperzy. Hartmann zaznacza, że efekty są już widoczne: rośnie populacja chrząszczy typowych dla środowisk leśnych oraz coraz liczniej pojawiają się nietoperze.
