Ogromne rozczarowanie przeżyli kibice aktualnego wciąż wicemistrza Polski na żużlu. Lublinianie, którzy przyzwyczaili swoich fanów do dobrej postawy na torze przy Alejach Zygmuntowskich zawiedli w pierwszym spotkaniu półfinałowym. W pamięci oglądających ten pojedynek zapadnie jego początek, w którym Koziołki nie wygrały żadnego wyścigu, a ekipa Piotra Barona zbudowała sobie mocną pozycję na resztę niedzielnej rywalizacji.
Swojego zaskoczenia z osiągniętego wyniku nie krył Jacek Ziółkowski, menadżer Orlen Oil Motoru Lublin.
– Na pewno nie spodziewaliśmy się takiego początku, ta pierwsza seria ustawiła mecz. Przegrywaliśmy dziesięcioma punktami. Przez to nie udało nam się podnieść z tej porażki, mimo że druga część spotkania miała bardziej wyrównany przebieg. Po 12. biegu wyszliśmy nawet na prowadzenie. Niestety w całym meczu drużyna toruńska okazała się lepszą i bardziej wyrównaną i odniosła zasłużone zwycięstwo – komentował w rozmowie z mediami Jacek Ziółkowski.
ZOBACZ WIDEO: „Ostrzegam”. Po słowach prezesa PGE Ekstraligi w wielu klubach może pojawić się strach
Na otwarcie sezonu PRES Grupa Deweloperska Toruń przegrał tutaj różnicą dwudziestu punktów. W ubiegłym roku porażki też były wysokie. W niedzielę Torunianie pokazali siłę od początku meczu i wybili Lublinianom z głowy dobry rezultat przed rewanżem. Potwierdziło się, że Motor jest dużo słabszy względem ubiegłych lat, a to, co było ich atutem, czyli dobre wejście w mecz zostało zneutralizowane.
– Siedem do siedemnastu po czwartym biegu, okazało się bardzo dużo, bo mieliśmy dziesięć punktów straty, a to ustawiło całe spotkanie. Trudno było potem to wszystko odrobić, bo dobrze jechali: Michelsen, Sajfutdinow i co jest niespodzianką Bloedorn. Tor był dla zawodników taki sam, dla obu drużyn. Nasi zawodnicy przegrywali moment startowy i dojazd. Torunianie okazali się lepsi w tym aspekcie – ocenił Ziółkowski.
Sytuacja lubelskiej drużyny potężnie się skomplikowała. Patrząc na wyniki Motoru na toruńskiej Motoarenie z ostatnich kilku sezonów nie napawa to optymizmem. Piotr Baron ”zaczarował” swój tor, na którego ekipa z Lublina nie potrafi znaleźć sposobu. Ziółkowski nie traci wiary i nie odbiera szans swoim żużlowcom.
– Toruń wygrał tutaj po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, więc nie jest powiedziane, że my nie mamy wygrać w Toruniu po raz pierwszy od czterech lat. Nie ma co myśleć o porażce, tylko myśleć, co tu zrobić, żeby wygrać i jechać najlepiej jak się da. Przed meczem w Grudziądzu także niewielu ekspertów dawało nam szanse, a jednak przechyliliśmy szalę na swoją stronę. Jednak sześć punktów straty z własnego toru to jest bardzo dużo – stwierdził.