Piłkarzom nie sprzyjała pogoda, która nie przypominała kalendarzowego lata na południu Europy. Mecz rozpoczął się w ulewnym deszczu, który powodował również poślizgi na nasiąkniętej murawie.

W podstawowym składzie gospodarzy był Jakub Kiwior, w przeszłości piłkarz innego topowego klubu Premier League – Arsenalu FC. Na boisku przez 90 minut było mu raźniej, ponieważ za prowadzenie meczu odpowiadali Szymon Marciniak z polskimi asystentami. Nie grali zawieszony Jan Bednarek oraz kontuzjowany Oskar Pietuszewski.

FC Porto nie chciało na własnym stadionie chować się przed doświadczonym pucharowiczem z Premier League. Smoki pilnowały Erlinga Haalanda i same próbowały zaatakować. To jednak goście byli konkretniejsi.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!

W 21. minucie Erling Haaland miał pierwszą szansę na gola, a chciał wykorzystać dośrodkowanie Phila Fodena. Napastnik Manchesteru City mierzył pod poprzeczkę, ale na linii bramkowej wyciągnął się Diogo Costa i nie pozwolił na otwarcie wyniku. W 27. minucie Erling Haaland główkował raz jeszcze, lecz tym razem za wysoko.

W 29. minucie zespół z Manchesteru nacisnął raz jeszcze, a atak Rayana Cherkiego i Phila Fodena skończył się interwencją bramkarza Porto. Rosła przewaga Citizens, w 32. minucie podniosła się temperatura w polu karnym gospodarzy, a Diogo Costa musiał interweniować dwa razy w ciągu kilku sekund. Pierwsza połowa zakończyła się z wynikiem 5:0 w strzałach celnych.

Krótko po przerwie Manchester City już nie potrzebował czasu na przekucie przewagi w gola. Goście wrócili na boisko z nowym, tym razem skutecznym pomysłem na zaatakowanie. W 47. minucie Erling Haaland strzelił na 1:0 po podaniu Phila Fodena. W akcji bramkowej uczestniczyli również Antoine Semenyo i Rayan Cherki, a najskuteczniejszy gracz Citizens dopełnił formalności.

FC Porto nie mogło już kalkulować i miało blisko połowę meczu na wyrównanie. W 57. minucie Alan Varela strzelił zza pola karnego, ale chybił, przez co Gianluigi Donnarumma nie musiał interweniować. W 66. minucie nierozsądne zachowanie Włocha nieomal skończyło się absurdalnym golem po odbiciu się piłki od Williama Gomesa.

Ataki Smoków zakończyły się niepowodzeniem, a już podsumowaniem meczu była bramka Erlinga Haalanda na 2:0 w doliczonym czasie. Rozwiał on wątpliwości, co do najważniejszego piłkarza spotkania.

Po przerwie reprezentacyjnej FC Porto zagra w Lidze Mistrzów z Realem Betis. Przed Manchesterem City hitowe starcie z Paris Saint-Germain. Na razie jednak oba zespoły skupią się ponownie na spotkaniach w krajowych rozgrywkach.

FC PortoManchester City 0:2 (0:0)
0:1 – Erling Haaland 47′
0:2 – Erling Haaland 90′

Składy:

Porto: Diogo Costa – Alberto Costa, Nahuen Perez, Jakub Kiwior, Martim Fernandes (73′ Francisco Moura) – Rosario, Alan Varela (68′ Hwang In-Beom), Gabriel Veiga (83′ Seko Fofana) – William Gomes (68′ Borja Sainz), Andre Silva (73′ Santiago Gimenez), Pepe

City: Gianluigi Donnarumma – Matheus Nunes, Ruben Dias, Marc Guehi, Josko Gvardiol (48′ Abduqodir Husanov) – Enzo Fernandez, Ayyoub Bouaddi (75′ Mateo Kovacić) – Antoine Semenyo (62′ Iliman Ndiaye), Rayan Cherki (62′ Elliot Anderson), Phil Foden (75′ Rayan Ait-Nouri) – Erling Haaland

Żółta kartka: Rosario (Porto) oraz Gvardiol, Donnarumma, Haaland (City)

Sędzia: Szymon Marciniak (Polska)