Rybacy nie chcą zwiększenia limitów połowowych szprota i śledzia. Komisja Europejska przedstawiła plany na nowy rok.

Unijna administracja odpowiedzialna za kontrolę bałtyckich rybaków od przyszłego roku dopuszcza możliwość wprowadzenia na Bałtyku większych połowów szprota i śledzia. Zdaniem rybaków oznaczałoby to pogłębienie kryzysu w populacji dorsza, którego stada od lat drastycznie maleją.

Rybacy nie chcą zwiększenia limitów połowowych szprota i śledzia. Komisja Europejska przedstawiła plany na nowy rok.(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
KOMISJA EUROPEJSKA DZIAŁA „WBREW LOGICE”

Od 6 lat Unia Europejska utrzymuje zakaz połowu dorsza. Rybakom pozostały jedynie połowy mniej opłacalnych gatunków ryb. Zdaniem większości armatorów dotychczasowa ochrona bałtyckich gatunków nie przynosi efektów. Uważają, że za ten stan rzeczy odpowiadają połowy paszowe, które pozbawiają pożywienia wiele morskich stworzeń i negatywnie wpływają na łańcuch pokarmowy całego ekosystemu.

– W Bałtyku brakuje dorsza, ponieważ jest mało pokarmu, który teraz będą łowić wielkie paszowce. Komisja Europejska – wbrew logice – dalej chce zwiększać limity połowowe, co jest kompletnym nonsensem, który doprowadzi do jeszcze większej katastrofy na Bałtyku – wyjaśnia Grzegorz Hałubek, prezes stowarzyszenia Rybaków Polskich.

Rybacy nie chcą zwiększenia limitów połowowych szprota i śledzia. Komisja Europejska przedstawiła plany na nowy rok.(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
OBURZENI SĄ RÓWNIEŻ EKOLODZY

Propozycja wywołała oburzenie nie tylko wśród rybaków, ale i ekologów, którzy od wielu lat wskazują, że to połowy paszowe doprowadziły do takiej sytuacji. Ich zdaniem dorsz głoduje, ponieważ śledź i szprot – którymi się odżywia – coraz częściej trafiają do ładowni potężnych statków. Z tego powodu jego populacja nadal się nie odrodziła, a zwiększenie połowów na drobne ryby – zdaniem ekologów – tylko pogłębi ten problem.

– Dorsz nigdy się nie odrodzi, jeżeli się go po prostu nie nakarmi. Nadmierne połowy to droga donikąd. Nasi Niemieccy koledzy już dawno wypowiedzieli się w tym temacie, domagając się całkowitego zakazu połowów śledzia i szprota. Nie tylko my dostrzegamy ten absurd, a mimo to dalej Komisja Europejska przedstawia takie pomysły – dodaje Andrzej Rekowski, armator z Ustki.

Rybacy nie chcą zwiększenia limitów połowowych szprota i śledzia. Komisja Europejska przedstawiła plany na nowy rok.(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
ZASOBY DORSZA SĄ W ZAPAŚCI

Marcin Matysek, zastępca głównego inspektora rybołówstwa morskiego w Słupsku zapewnia, że decyzja jeszcze nie została podjęta, ale przyznaje, że ryb w Bałtyku jest coraz mniej.

– Kwoty połowowe są przydzielane przez Komisję Europejską poszczególnym krajom członkowskim. Na bieżący rok Polska dysponuje kwotami: szprot – 59 300 ton, śledź – 24 033 tony. Można je łowić tylko na Bałtyku Centralnym. Tych gatunków komercyjnych mamy nie za dużo, ich waga też się zmienia z latami – w zależności od tego, jak kwoty są przydzielane. Nie jest tajemnicą, że zasoby dorsza od dłuższego czasu są w zapaści – tłumaczy.

Drastycznie zmniejsza się również populacja flądry. Projekt na przyszły rok zakłada także przedłużenie zakazu połowów dorsza.

Posłuchaj materiału naszego reportera:

https://radiogdansk.pl/wp-content/uploads/2026/09/Limity_Polowowe_-_internet.mp3

Łukasz Kosik/aKa