FC Barcelona w pierwszym meczu fazy ligowej Ligi Mistrzów nie dała żadnych szans Feyenoordowi Rotterdam. Zespół Hansiego Flicka pokonał na Camp Nou rywali z Holandii aż 5:1. Autorem dwóch bramek był nowy kapitan „Dumy Katalonii”, Raphinha.

Brazylijczyk został tym samym jednym z bohaterów gospodarzy. Jego postawę docenił m.in. redaktor naczelny katalońskiego dziennika „Sport” Joan Vehils.

ZOBACZ WIDEO: Gorzka prawda o „Lewym”. „To już jest emerytura”

„Raphinha zdaje się być zdeterminowany, by udowodnić, że może być najlepszym środkowym napastnikiem na świecie, dokładając do swojego dorobku kolejne dwa trafienia. Kapitan Barcy czuje się coraz pewniej na nowej pozycji: co więcej, jeśli utrzyma to tempo, dyskusja o konieczności sprowadzenia kolejnej 'dziewiątki’ rozwiąże się sama” – skwitował dziennikarz.

Vehils podkreślił też dobrą postawę Lamine Yamala, który w 71. minucie przejął od Raphinhi opaskę kapitana, a sześć minut później strzelił bramkę. Euforia po występie tych zawodników skłoniła dziennikarza do wysnucia zaskakującego wniosku. „Obaj sprawili, że wszyscy zapomnieli już o Ferranie Torresie, Lewandowskim czy Julianie Alvarezie” – ocenił.

Robert Lewandowski w minionych sezonach był jedną z największych gwiazd Barcelony, jednak po czterech latach zdecydował się na przenosiny do amerykańskiej MLS. Jego zmiennik Ferran Torres trafił z kolei do Paris Saint-Germain, a transfer Juliana Alvareza nie został dopięty. Słowa Vehilsa z pewnością odbiją się szerokim echem w środowisku piłkarskim.

Zachwyt nad postawą Barcelony na początku sezonu jest jednak zrozumiały. W pięciu rozegranych do tej pory spotkaniach zawodnicy Flicka odnieśli bowiem komplet zwycięstw i strzelili aż 22 bramki. Autorem ośmiu z nich był Raphinha, a pięciu Yamal.