Pierwszy SMS mieszkańcy Lublina dostali ok. godz. 11.45. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podało wówczas informację o kolejnym rosyjskim ataku na Ukrainę. Wtedy w mieście rozległ się dźwięk syren alarmowych. „To był sygnał rozpoczynający alert. Ludzie byli skonsternowali, wielu łączyło to z obchodami 87. rocznicy sowieckiej napaści na Polskę w 1939 r.” — opisuje Jawny Lublin.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kilkanaście minut później nadszedł kolejny SMS z RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza i poleceniu, by znaleźć bezpieczne miejsce. O 12.48 pojawił się SMS o odwołaniu zagrożenia. Ponownie też zawyły syreny.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleEwakuacja szkół. „Przeżyliśmy to mocno”
Zaraz po tym, jak rozległa się pierwsza syrena, uczniowie jednej ze szkół ponadpodstawowych w Lublinie opuścili klasę. Wszyscy zeszli do szatni w piwnicy. Rodzice relacjonowali, że w innych szkołach uczniowie zostali wyprowadzeni na korytarze, na parking podziemny pobliskiej galerii handlowej, na zewnątrz budynku lub do sali gimnastycznej. W jednej z placówek rozesłano do rodziców komunikat: „Szanowni Państwo w związku z potencjalnym zagrożeniem, proszę odebrać dzieci ze szkoły”.
W SP nr 6 nauczyciele sprowadzili wszystkich uczniów na najniższy poziom budynku, do podpiwniczenia. — Podajemy im picie i częściowo jedzenie, bo to się zadziało podczas obiadu, więc panie robią dzieciom kanapki. Niektóre dzieci płaczą — relacjonowała PAP dyrektor placówki Danuta Nowakowska-Bartłomiejczyk.
Dyrektor Prywatnych Szkół im. Królowej Jadwigi Marek Krukowski poinformował, że uczniowie zostali sprowadzeni do niższych kondygnacji, do auli i na korytarz. — Nie wychodziliśmy na zewnątrz. Na odwołanie alarmu czekaliśmy w szkole. Przeżyliśmy to mocno. Był płacz, telefony od rodziców — powiedział Krukowski.
Krytycznie odniósł się do organizacji miejsc schronienia. Zastrzegł, że w pobliżu szkoły nie ma bezpiecznego miejsca, do którego mógłby wyprowadzić 600 uczniów.
Witold Jurasz: Rosyjskie prowokacje wobec Europy można przerwać. Oto pięć kroków
Rzeszowskie szkoły różnie zareagowały na alerty RCB i uruchomienie syren alarmowych. W I Liceum Ogólnokształcącym zajęcia były kontynuowane bez zmian. — Dostaliśmy alerty i słyszeliśmy syreny, ale lekcja odbywała się normalnie. Pani dyrektor przekazała przez radiowęzeł, żeby zachować spokój, bo nic się nie dzieje, i poleciła kontynuować zajęcia — relacjonowała 16-letnia Lena, uczennica I LO.
Jak dodała, w jej szkole uczniowie zachowali spokój, choć słyszała od znajomych, że w innych placówkach część osób bardziej się zestresowała.
Z kolei w Szkole Podstawowej nr 3 przy ul. Hoffmanowej uczniowie zostali skierowani do piwnic, w których mieszczą się szatnie. Mama dziewięcioletniego ucznia przyjechała do szkoły około godz. 12.30. Kiedy poszła po syna do klasy, okazało się, że uczniowie zostali skierowani do piwnicy. — Byliśmy w piwnicy około 10 minut. To nie jest schron, tylko piwnica, w której znajdują się szatnie — zaznaczyła mama ucznia.
Do uczniów zszedł dyrektor szkoły. Jak relacjonowała kobieta, prosił dzieci o zachowanie spokoju i żeby słuchały nauczycieli. — Tłumaczył też, żeby nie dzwonić niepotrzebnie do rodziców, ponieważ może pojawić się dezinformacja — powiedziała kobieta.
Urzędy zareagowały na alarm. „Apeluję, aby każdy zapoznał się z poradnikiem”
Pracownicy lubelskiego Urzędu Miasta zostali z kolei wyprowadzeni z budynku przy ul. Wieniawskiej, a w jednym ze szpitali pracownicy otrzymali polecenie odsunięcia łóżek pacjentów od okien. Na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie wstrzymano loty — informuje Jawny Lublin.
Również w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie wdrożono procedurę ewakuacji. Rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego Bartosz Gubernat przekazał PAP, że wszystkie osoby przebywające w budynku zeszły na poziom minus jeden, gdzie czekały na odwołanie alarmu. Rzecznik podkreślił, że ewakuacja przebiegła spokojnie i sprawnie.
Gubernat powiedział PAP, że po ogłoszeniu alarmu wiele osób dzwoniło do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego z pytaniem, jak powinny się zachować. — Apeluję, aby każdy zapoznał się z „Poradnikiem bezpieczeństwa”, w którym wyjaśniono, jak postępować w takich sytuacjach. Niedawno zorganizowaliśmy także weekend z Krajowym Systemem Reagowania, podczas którego pokazywaliśmy, jak reagować na tego typu zagrożenia. Niestety ćwiczenia te nie cieszyły się dużym zainteresowaniem — zaznaczył.
W czwartek ewakuowano również pracowników Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie oraz miejskiego ratusza.