Karol Rabenda należy dziś do najbliższego otoczenia Karola Nawrockiego. Zna prezydenta od lat a po wyborach trafił do Pałacu Prezydenckiego, gdzie odpowiada m.in. za inwestycje, energetykę i kontakty z biznesem.
Nawrocki zaufał mu bezgranicznie. Padły mocne słowa
– Kręgi zaufania wokół Karola Nawrockiego są takie: najpierw jest żona Marta, potem są Karol Rabenda i Magdalena Hajduk – mówi „Newsweekowi” osoba z otoczenia prezydenta. – Wszyscy wiedzą, że liderami kancelarii są Zbigniew Bogucki i Paweł Szefernaker,, ale to Karol Rabenda jest najlepszym kumplem – dodaje rozmówca znający pałacowe realia.
Ich znajomość sięga czasów szkolnych. Obaj są z rocznika 1983, studiowali historię na Uniwersytecie Gdańskim. Karol Rabenda działał wcześniej w UPR, później w środowisku Jarosława Gowina, a następnie przeszedł do Republikanów i PiS. W wyborach samorządowych zdobył mandat radnego Gdańska. Startował także do Sejmu i Parlamentu Europejskiego, ale bez powodzenia.
Jeden z polityków PiS ocenia go krótko: „Prywatnie to fajny gość, ale niczego nie wygrywa”.
W kampanii prezydenckiej Karol Rabenda miał się zajmować kalendarzem Marty Nawrockiej i dbać o jej komfort podczas spotkań. – Był „panem od pierwszej damy”. Karol Nawrocki chciał, żeby jego żoną w kampanii zaopiekował się ktoś, kto gwarantuje jej bezpieczeństwo – wspomina polityk PiS.
Karol Rabenda pojawiał się jednak także na posiedzeniach sztabu. Był m.in. przy okazji debaty w Końskich. Według jednego z polityków PiS nie był zwolennikiem udziału Nawrockiego w wydarzeniu organizowanym przez TV Republika. Miał też wykorzystywać dawne kontakty w środowisku Konfederacji, próbując przekonywać jej polityków do poparcia kandydata PiS przed drugą turą.
Po zwycięstwie Karola Nawrockiego jego awans był dla ludzi z kampanii czymś naturalnym. Podczas wręczania nominacji prezydent mówił o „wielkim zadaniu dbania o wszystkie inwestycje rozwojowe państwa polskiego”.
Jego krytycy w PiS podkreślają jednak, że Karol Rabenda ma niewielkie doświadczenie w wielkiej polityce. Jeden z rozmówców „Newsweeka” określa go wręcz jako „żółtodzioba, który bawi się w politykę”.
Płatne spotkania z Karolem Nawrockim?
Ostatnio nazwisko Karola Rabendy pojawiło się w związku z kontrowersjami wokół Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku. Według doniesień „Newsweeka” i Radia ZET organizująca wydarzenie fundacja oferowała pakiety sponsorskie, w tym wariant Platinum za 100 tys. dolarów, który miał dawać możliwość spotkania z prezydentem.
Z medialnych informacji wynika, że Karol Rabenda i Magdalena Hajduk mieli wysyłać zaproszenia do przedstawicieli biznesu, a zainteresowanych kierować do fundacji organizującej kongres. Kancelaria Prezydenta stanowczo zaprzeczyła tym doniesieniom, podobnie jak sam Karol Nawrocki.
– Podpisywanie przez Rabendę i Hajduk zaproszeń do biznesu było głupie. Po prostu durne – ocenia osoba z kręgu Pałacu. – To jest kompromitacja. Urzędnik prezydenta nie może naganiać klientów prywatnemu biznesowi, który sprzedaje platynowe wejściówki na jakiś kongres z prezydentem – dodaje inny.
W otoczeniu Karola Nawrockiego pojawiają się zapewnienia, że prezydent nie zamierza konfliktować się z wieloletnim przyjacielem. – Nie zrobi mu jednak krzywdy, ale wie już, że Karol Rabenda może go wykoleić, nawet niecelowo – mówi polityk PiS.
Czytaj też:
Nowa dyrektor w Kancelarii Prezydenta. Przez dwa tygodnie była ministrem Czytaj też:
Tak Polacy ocenili Karola Nawrockiego. Dominują dwa uczucia. Nowy sondaż