— Nawrocki nie chce podpisać tej ustawy, ale zwleka, bo jego ludzie chcą zrobić kolejne show. Kluczowy może być przyszły tydzień — słyszymy od jednego z ministrów.
Ten termin nie jest przypadkowy.
Ale od początku. Senat przyjął w ubiegłym tygodniu rządowy projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze sprzedaży paliw. To druga próba wprowadzenia tego podatku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoprzednią ustawę w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki skierował w sierpniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Oznacza to, że przed decyzją TK w tej sprawie prawo nie wejdzie w życie. A Trybunał nawet nie wyznaczył terminu rozprawy.
Według prezydenta rządowa ustawa jest niekonstytucyjna, a jej przepisy łamią zasadę, że prawo nie działa wstecz, ponieważ opodatkowują zyski firm uzyskane przed wprowadzeniem przepisów. Rząd wskazuje, że ustawa reaguje na nieprzewidywalne skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie i mieści się w dopuszczalnych granicach wyjątku od zasady „lex retro non agit”.
Karol Nawrocki złapał zadyszkę. „Donald poczuł polityczną krew”
Rząd rozpoczął też medialną ofensywę. Przedwczoraj premier opublikował nagranie w formie podcastu, w którym przez kilkanaście minut tłumaczył, dlaczego jest tak drogo i dlaczego Karol Nawrocki powinien dać swój glejt pod ustawą.O podpis apelował również wczoraj przed posiedzeniem rządu. Wcześniej opublikował również w mediach społecznościowych rolkę. Na nagraniu spaceruje przy Belwederze, apelując o podpis.
Polityczny sens tej ofensywy jest czytelny. Tusk chce, by każda kolejna wizyta na stacji przypominała o decyzji [lub jej braku] Nawrockiego. Rząd mówi, że są tylko dwa rozwiązania: albo zgoda na obciążenie nadzwyczajnych zysków koncernów, albo pozostawienie kierowców z wysokim rachunkiem w kieszeni.
Premier chce też wykorzystać słabsze notowania prezydenta. W obozie władzy są przekonani, że miesiąc miodowy głowy państwa się skończył i teraz Karol Nawrocki będzie ponosił polityczną cenę za konkretne decyzje. A temat wzrostu cen paliw to potencjalna polityczna bomba. Ceny na stacjach biją kolejne rekordy. Za diesla trzeba już płacić w niektórych miejscach grubo powyżej 9 zł na litr.NiewzruszeniKancelaria Prezydenta jest jednak niewzruszona. Ludzie Karola Nawrockiego w mediach konsekwentnie krytycznie wypowiadają się na temat inicjatywy gabinetu Donalda Tuska. W takim tonie wypowiedział się dziś w RMF FM rzecznik głowy państwa:
— Toczy się niepotrzebna gra ze strony premiera Donalda Tuska. […] Rząd nie chce się dogadać z prezydentem. […] Prezydent zaproponował konkretne rozwiązanie prawne, które jest zgodne z polską konstytucją i w opinii wielu ekspertów realnie może doprowadzić do obniżenia cen paliw. […] Pan premier nie dopuszcza takiego rozwiązania, które by przyjęło propozycję pana prezydenta — stwierdził Rafał Leśkiewicz.
Na decyzję prezydent ma jeszcze dwa tygodnie. Zastanawiające jest jednak to, że głowa państwa zwleka z rozstrzygnięciem, skoro bliźniaczą ustawę wcześniej skierował do TK. Miałby argument, by skopiować to rozwiązanie. Tak się jednak nie dzieje. Z naszych rozmów w rządzie wynika, że z Pałacu Prezydenckiego płyną nieoficjalne sygnały, że na dziś podpisu nie będzie.
I tu wracamy do przyszłotygodniowego terminu. Wtedy rozpocznie się kolejne posiedzenie Sejmu.
— Mogę się założyć, że czekają tylko na to. Wtedy Bogucki [szef Kancelarii Prezydenta] wyjdzie znowu na mównicę i będzie nas poganiał, żebyśmy zajęli się projektem Nawrockiego, bo nasz nie ma sensu. Tyle że ten projekt się nie znajdzie w porządku najbliższych obrad — słyszymy w rządzie.
Prezydent przesłał do Sejmu własną propozycję już prawie dwa tygodnie temu. Na razie nie ma nr druku i został wysłany do zaopiniowania przez sejmowych prawników, a także m.in. przez NBP.”Stan Wyjątkowy”. Tusk rusza na wojnę z Nawrockim. Żurek czyści prokuraturę z ludzi Ziobry. Moskal poległ od Zondy
Projekt przewiduje możliwość tymczasowego ograniczenia przez rząd marż firm paliwowych i tymczasowe zwolnienie sprzedaży paliw od podatku od sprzedaży detalicznej w sytuacji, kiedy cena ropy Brent będzie o 20 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
Przedstawiciele rządu nie zostawiają jednak na projekcie suchej nitki. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun powiedział dwa dni temu w TOK FM: — Projekt prezydenta sprawi, że w Polsce zabraknie paliwa.
Obydwie strony szykują się już raczej do wzajemnego medialnego ostrzału po spodziewanej decyzji Karola Nawrockiego. Nie wiadomo jednak, co dalej. Z informacji Onetu wynika, że w rządzie nie powstał na razie żaden plan „B”. Ministrowie zajmowali się dopięciem projektu budżetu państwa na 2027 r. i kilku ustaw z nim związanych.
Na dodatek kluczowy w tej sprawie minister finansów właśnie wyleciał do USA. W Milwaukee rusza dziś spotkanie ministrów handlu grupy G20. Andrzej Domański wróci do Polski dopiero tuż przed weekendem.