Motor, nawet osłabiony brakiem Kacpra Woryny i kontuzjowanego przed dwoma tygodniami w Lesznie Mateusza Cierniaka, łatwo poradził sobie z Fogo Unią Leszno. Wygrał 56:34 i z nawiązką odrobił dwupunktową stratę z wyjazdowego starcia (44:46).
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To oznaczało brązowy medal w PGE Ekstralidze dla ekipy z Lublina. Szósty w ostatnich sześciu sezonach.
Czytaj nas częściej w Google
Lublinianie zaczęli medalową serię od srebra w 2021 r. Potem były trzy złote medale i przed rokiem znów wicemistrzostwo Polski. Teraz przyjdzie im stanąć na najniższym stopniu podium.
Dla Woryny, który przed sezonem 2026 przeniósł się do Lublina z Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, jest to pierwszy medal w barwach Motoru. Bardzo mu zależało, żeby odebrać go na murawie stadionu i świętować sukces razem z całą drużyną. Dlatego po badaniach niemal uciekł ze szpitala, żeby zdążyć na dekorację.
Trzy żebra Woryny złamane!
— Kacper doznał złamania trzech żeber. W szpitalu wszystko poszło bez zbędnych komplikacji i udało nam się go ściągnąć na dekorację. Powiedział, że musi z Motorem odebrać ten medal — zdradził prezes Motoru, Jakub Kępa, który nie oglądał rewanżowego meczu o brąz, bo osobiście pojechał z Woryną do szpitala.
Woryna po dekoracji ledwo szedł wokół toru. Widać było, że każdy krok sprawia mu ból. Z medalem na szyi pozdrawiał jednak kibiców.