Powrót Rosjan do światowej rywalizacji jest już faktem. Po lipcowej decyzji MKOl odwieszającej lokalny komitet olimpijski, FIVB nawet się nie zawahała. Już dzień później ogłosiła przywrócenie rosyjskich kadr w rozgrywkach międzynarodowych.

Polska i Kanada się postawiły. To nie wystarczyło

W praktyce jednak ta decyzja napotkała na spory opór. Przyszłoroczne mistrzostwa świata odbędą się w krajach Zachodu, otwarcie potępiających agresję Rosji na Ukrainę. Siatkarze zagrają w Polsce, a siatkarki w Kanadzie oraz Stanach Zjednoczonych.

ZOBACZ WIDEO: 10 turniejów, 10 medali. Świderski wskazał najważniejszy cel Grbicia

PZPS oraz polski rząd od razu rozpoczęły rozmowy z FIVB, by zablokować udział Rosjan w przyszłorocznych mistrzostwach świata. I udało nam się to. Rosjanie oficjalnie wycofali się z udziału w turnieju w naszym kraju ze względów bezpieczeństwa.

Nieoficjalnie doszli najpewniej jednak do wniosku, że bój o udział w polskim turnieju po prostu nie jest wart świeczki. Zostali bowiem odwieszeni w rankingu FIVB (z zamrożoną liczbą punktów po sezonie 2021) i ostatecznie zajmują w nim trzecie miejsce, mimo że swój ostatni mecz zagrali pięć lat temu. Są bliscy kwalifikacji do IO z rankingu światowego, więc prawdopodobnie uznali, że osiągnęli już swój długoterminowy cel i MŚ w Polsce nie ogrywają aż takiej roli.

Inaczej sprawa miała się z turniejem siatkarek. Rosjanki zajmują 11. miejsce w rankingu, więc udział w mistrzostwach świata jest dla nich ważną szansą na uzyskanie przepustki do turnieju w Los Angeles.

FIVB przez długi czas milczała na temat udziału Rosjanek w tym turnieju. Środowisko siatkarskie miesiącami czekało na jakiekolwiek oświadczenie. W poniedziałek została ogłoszona lista drużyn uczestniczących w turnieju, w tym także 14 ekip zakwalifikowanych z rankingu. I po cichu znalazły się na niej Rosjanki, mimo sprzeciwu ze strony kanadyjskiej federacji, co potwierdza prezes PZPS. Decyzję miały poprzedzić rzekome konsultacje.

– Zarówno polski rząd, jako organizator przyszłorocznych mistrzostw świata siatkarzy, jak i Kanada, która jest współorganizatorem turnieju siatkarek, nie widzieli możliwości udziału Rosjan w MŚ w swoich krajach. Stany Zjednoczone ostatecznie jednak wjazdu Rosjan nie zablokowały, co, prawdę mówiąc, przyjąłem ze zdziwieniem – mówi WP Sebastian Świderski.

– Ministerstwo Sportu i Turystyki bardzo jasno powiedziało, że nie widzi możliwości, by Rosja wystąpiła w przyszłorocznych MŚ siatkarzy w naszym kraju i takie stanowisko zostało przedstawione również międzynarodowej federacji. Jeżeli FIVB nazywa to konsultacjami, to owszem, taka konsultacja miała miejsce – dodaje.

Na udział Rosjanek zgodzili się… Amerykanie. To właśnie w Stanach Zjednoczonych Rosjanki rozegrają wszystkie mecze mistrzostw świata. „Sborna” po prostu trafi do grupy „amerykańskiej” i w razie potrzeby wszystkie swoje mecze w fazie pucharowej będzie rozgrywała w USA.

Specjalne warunki dla trzech krajów. Nie zagrają z Rosją w LN

Teoretycznie istnieje przecież możliwość, że reprezentacja Polski siatkarek zmierzy się z Rosjankami już w fazie grupowej turnieju. Biało-Czerwone będą bowiem losowane z pierwszego koszyka, a „Sborna” z drugiego. Co więcej w trzecim koszyku znajdą się… Ukrainki.

– Nie znam żadnych założeń dotyczących w tym zakresie mistrzostw świata siatkarek. To ciekawe, w jaki sposób odbędzie się losowanie i czy będą jakieś szczególne warunki uwzględnione w jego procedurze. Według dotychczasowych ustaleń, Rosjanki mają nie zagrać żadnego meczu w Kanadzie – mówi nam prezes PZPS.

W środowisku usłyszeliśmy jednak, że jest całkiem prawdopodobne, że FIVB zastosuje podobne wyłączenia, jak w Lidze Narodów. Ten turniej będzie poprzedzał przyszłoroczne mistrzostwa świata i w nim, przynajmniej do pewnego etapu, Rosja nie może zmierzyć się z Polską i Ukrainą.

– W trakcie rozmów z ministerstwem usłyszeliśmy, że podczas fazy zasadniczej ani my, ani reprezentacje Ukrainy i Finlandii nie zagrają z Rosją. To deklaracje jeszcze sprzed kilku miesięcy. Padło wówczas pytanie, co z fazą finałową i FIVB poprosiła nas o czas na przemyślenia. Ostatecznie jednak nie usłyszeliśmy żadnej odpowiedzi w tej kwestii – tłumaczy Sebastian Świderski.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz na dziś zakłada, że, FIVB w mistrzostwach świata kobiet zastosuje pewne wyłączenia i Rosja nie trafi do jednej grupy z Polską bądź Ukrainą. Możliwa jednak będzie konfrontacja pomiędzy tymi drużynami na dalszych etapach turnieju.

Rosjanie zagrają Ligę Mistrzów w Polsce? „Tego sobie nie wyobrażam”

Osobną sprawą jest odwieszenie rosyjskich drużyn przez CEV. To właśnie w Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej była największa szansa na zablokowanie powrotu Rosjan, ale ostatecznie się to nie udało. Sborna wystąpi więc na mistrzostwach Europy w 2028 roku, choć najpewniej będzie musiała brać udział w kwalifikacjach do turnieju.

– Nie było żadnych konsultacji. Najbliższe mistrzostwa Europy są za dwa lata, więc CEV podchodzi do całej sytuacji bardzo ostrożnie – mówi Świderski.

I faktycznie, CEV nie podała szczegółów poza krótkim komunikatem o powrocie reprezentacji Rosji do międzynarodowej rywalizacji. Dla Polski większym problemem może się jednak okazać powrót Rosjan do Ligi Mistrzów, który najpewniej będzie już możliwy od sezonu 2027/2028. A trzeba zauważyć, że przed 2022 rokiem to rozgrywki w Polsce, Włoszech i Rosji były uznawane za najmocniejsze.

– W tym momencie trudno wyobrazić sobie, jak Rosjanie wjadą do Polski, albo jak polskie zespoły miałyby jechać na mecz Ligi Mistrzów do Rosji. To jest przecież w obecnej sytuacji niemożliwe. Nie wiem, jak CEV to rozwiąże, ale na pewno będzie to temat do głębokich analiz – mówi Świderski.

Z doniesień rosyjskich mediów wynika, że rosyjskie kluby, jeśli powrócą do rywalizacji w europejskich pucharach, będą rozgrywać mecze na neutralnym terenie. W grę wchodzi najpewniej Serbia. Działacze klubów narzekali, że będzie się to wiązać z dużymi dodatkowymi kosztami, nawet trzykrotnie wyższymi niż w przypadku rozgrywania meczów w kraju.

Jednak nie dajmy się zwieść. Nawet powrót rosyjskich reprezentacji i klubów przy braku możliwości organizacji meczów u siebie to duży sukces tego kraju i możliwość wykorzystywania samej siatkówki do propagandy. W razie potrzeby rosyjskie państwowe spółki sypną pieniędzmi, byle tylko drużyny było stać na grę na arenie europejskiej. Sponsorem Zenitu Kazań jest  Gazprom, który ma nieograniczony budżet na działania poprawiające wizerunek Rosji.

Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty