• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Komendant Główny Policji podpisał wniosek o ukaranie posła PiS Łukasza Mejzy za przekroczenie prędkości na drodze S3 na Dolnym Śląsku — informuje RMF FM. Oznacza to, że wkrótce wniosek trafi do marszałka Sejmu, który uruchomi procedurę uchylenia immunitetu posła.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Dlaczego Łukasz Mejza został zatrzymany?
  • Jaką prędkość osiągnął Mejza na trasie S3?
  • Co się stanie z wnioskiem o uchwałę immunitetu Mejzy?
  • Dlaczego Mejza nie przyjął mandatu?

13 października Łukasz Mejza został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości — jechał z prędkością 200 km na godz. przy dozwolonej prędkości 120 km na godz. Policja chciała go ukarać mandatem, jednak poseł zasłonił się immunitetem i mandatu nie przyjął, bo — jak mówił — spieszył się na lotnisko.

Później jednak sam Mejza zapowiedział, że zrzeknie się immunitetu, jednak przez to, że wcześniej odmówił, sprawa musiała trafić do sądu, który orzeknie o grzywnie.

Nowelizacja z 2015 r. „umożliwił posłom i senatorom przyjęcie i zapłacenie mandatu karnego (wręczonego podczas kontroli drogowej) oraz opłacenie mandatu zaocznego (np. otrzymanego na podstawie zapisu z fotoradaru) na takich samych zasadach, jakie obowiązują pozostałych kierowców” — czytamy na oficjalnej stronie Sejmu.

Oznacza to, że poseł Mejza mógł bez problemu uregulować tę sprawę na miejscu, po zatrzymaniu przez policję. Jednak tego nie zrobił.

— Miał prawo do odmowy przyjęcia mandatu jak każdy obywatel. Wtedy sprawa standardowo byłaby kierowała do sądu. W jego przypadku musi się na to jednak zgodzić Sejm, co wydłuża całą procedurę i dodaje nam roboty — usłyszał Onet od policjantów.