Choć Artur Jędrzejczyk w sierpniu oficjalnie zawiesił buty na kołku po starciu Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław (1:1 – więcej TUTAJ), zanosi się na jego niespodziewany powrót na boisko na niższym szczeblu rozgrywkowym.

Doświadczony obrońca, 41-krotny reprezentant Polski, znalazł się na celowniku Mazura Radzymin. – Nie wiem, czy mogę powiedzieć, żeby nie spalić tematu, ale może będzie albo nie. Wiem, że Artura Jędrzejczyka bardzo byśmy chcieli zobaczyć w Mazurze Radzymin – zdradził Maciej Makuszewski w Kanale Sportowym.

ZOBACZ WIDEO: Angel Rodado wybrał najlepszego piłkarza XXI wieku. Przy Lewandowskim ewidentnie się zawahał

Nowa pozycja czeka na Jędrzejczyka

Projekt z warszawskiej ligi okręgowej przyciąga ogromną uwagę kibiców. Dyrektorem klubu jest popularny były raper Kuba Grabowski (Quebonafide), a w kadrze zespołu pojawiały się już głośne nazwiska polskiej piłki – do niedawna występował tam Jakub Rzeźniczak, a obecnie barw drużyny broni sam Makuszewski (ma na koncie pięć występów w drużynie narodowej w 2017 r.).

Pozyskanie Jędrzejczyka, legendy warszawskiej Legii, byłoby kolejnym spektakularnym ruchem marketingowo-sportowym Mazura. 38-latek rozstał się z zawodowym futbolem w sierpniu, schodząc symbolicznie z boiska w szóstej kolejce PKO Ekstraklasy.

Choć planował odpoczynek, koledzy z boiska kuszą go nie tylko luźniejszą atmosferą, ale również… zmianą pozycji na murawie.

– Artur ma już chyba tyle pieniędzy, że nie byłby drogi. Może nawet na „dyszce” zagrać. Jakby chciał, to ja pójdę na skrzydło i on tam zagra – zadeklarował Makuszewski.