— Lech w tym sezonie miał uzasadnione apetyty na awans do Ligi Mistrzów. Przegrał, jak się okazuje, z przeciętną drużyną Aarhus, która — jeśli się nie mylę — teraz broni się przed spadkiem. W tych decydujących, dużych meczach Lech często zawodził — z Górnikiem czy w Lidze Europy. Te duże mecze czasami Lechowi nie wychodzą. Liczę na to, że i teraz tak będzie — powiedział Papszun na konferencji prasowej.
Spotkania tych zespołów od lat są solą krajowej rywalizacji, ale w minionych sezonach obie drużyny rzadko bezpośrednio walczyły o czołowe lokaty. Dwa sezony temu „Kolejorz” sięgnął po tytuł, a stołeczna drużyna odstawała od najlepszych, natomiast przed rokiem wręcz broniła się przed spadkiem.
Po raz ostatni zmierzyły się 26 kwietnia. Lech zwyciężył u siebie 4:0. Ten mecz jest często przywoływany, ponieważ była to ostatnia ligowa porażka ekipy trenera Papszuna.
— To było specyficzne spotkanie przez nieuzasadnioną czerwoną kartkę, która później została de facto anulowana. Wynik został wypaczony, a mecz wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby nie ta sytuacja. Wynik 0:4 zupełnie mnie nie rusza i nie siedzi mi w głowie, bo okoliczności były bardzo specyficzne — podkreślił były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa.
— Mam za sobą wiele spotkań z Lechem i poza jedną połową meczu w Rakowie, kiedy rywale nas zdominowali, nie przypominam sobie sytuacji, w której mieliby dużą przewagę. Nawet w pierwszym sezonie, w którym Lech chyba dwukrotnie z nami wygrał, spotkania były wyrównane. Zawsze dobrze rywalizuje mi się z Lechem jako trenerowi, dlatego cieszę się na to spotkanie — dodaje Papszun.
W tym sezonie Legia jako jedyna nie przegrała meczu w ekstraklasie, choć zdążyła już odpaść z Pucharu Polski. Sześć ligowych zwycięstw i pięć remisów daje jej 23 punkty i trzecią lokatę w tabeli, ze stratą dwóch punktów do zespołu z Poznania, który — choć ma na koncie porażkę — nadrabia wygranymi; ma ich osiem, a w zanadrzu ma jeszcze mecz zaległy. Liderem jest Górnik Zabrze — 26 pkt.
Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 17.30. Sędzią głównym będzie Szymon Marciniak.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa