- Kryzys paliwowy w Federacji Rosyjskiej dotyka szczególnie region Dalekiego Wschodu, gdzie odnotowuje się poważne niedobory paliw. Ograniczenia dostaw wpływają na cywilów, armię i służby graniczne.
- Wicepremier Aleksandr Nowak przyznaje, że wschodnie regiony doświadczają trudności z dostawami, pomimo zapewnień o normalnym funkcjonowaniu sektora. Prowadzone są rozmowy z Chinami mające na celu zwiększenie importu paliwowego.
- Braki paliwowe zmuszają rosyjską armię do zmniejszenia liczby ćwiczeń wojskowych w regionach takich jak Kraj Amurski, co wpływa na zdolność bojową. Rosyjska logistyka staje się słabym punktem w obliczu priorytetowego zaopatrzenia frontu w Ukrainie.
Kryzys paliwowy w Federacji Rosyjskiej
Najtrudniejsza sytuacja panuje na Dalekim Wschodzie, gdzie
paliwo od lat jest towarem deficytowym. Obecnie problemy z jego dostawą dotykają nie tylko cywilów, ale także armię i służby graniczne.
Wicepremier Aleksandr Nowak, odpowiedzialny za sektor energetyczny, zapewniał, że dostawy paliw „odbywają się normalnie”, choć przyznał, że „pewne trudności” dotyczą wschodnich obwodów i Dalekiego Wschodu. To określenie stało się eufemizmem dla faktycznych braków paliwa na stacjach benzynowych.
W Kraju Primorskim i Zabajkalskim stacje ograniczają zakupy do 20-30 litrów na osobę. Jak informują „Washington Post” i „AP News”, niektóre regiony Federacji „jadą już na oparach”. W sierpniu i wrześniu 2025 roku ograniczono produkcję w kilku rafineriach w europejskiej części kraju, a przeciążony transport kolejowy nie był w stanie zrekompensować strat.
Daleki Wschód od lat zużywa rocznie około sześciu milionów ton paliw, przy lokalnej produkcji na poziomie zaledwie czterech milionów. Brakujące dwa miliony ton muszą być dostarczane z zachodu lub Syberii, co wymaga ogromnych nakładów logistycznych.
W czasie wojny priorytetem Kremla pozostaje zaopatrzenie frontu w Ukrainie. Regiony graniczące z Chinami, Mongolią czy Koreą Północną schodzą na drugi plan. Dla armii i służb oznacza to mniejsze dostawy, wyższe koszty i opóźnienia.
Ćwiczenia wojskowe ograniczane przez brak paliwa
Z informacji rosyjskich portali branżowych i niezależnych źródeł wojskowych wynika, że część jednostek Floty Oceanu Spokojnego oraz wojsk lądowych w Kraju Amurskim musiała ograniczyć liczbę ćwiczeń. Z podobnym problemem boryka się straż graniczna FSB, odpowiedzialna za tysiące kilometrów granicy z Chinami, Koreą Północną i Mongolią.
Według relacji wojskowych część pojazdów stoi w bazach, bo ich uruchomienie uznano za nieuzasadnione logistycznie. W efekcie spada liczba patroli i ćwiczeń manewrowych, a sprzęt wojskowy coraz częściej pozostaje nieużywany.
Aby złagodzić skutki kryzysu, Moskwa rozpoczęła rozmowy z Chinami o zwiększeniu dostaw paliw. Import z Azji jest jednak logistycznie skomplikowany i znacznie podnosi koszty. Transport morski wymaga długich tras i przeładunków, a ceny rosną nawet o 30-40 procent.
Zachodnie sankcje uniemożliwiają Rosji zakup komponentów i katalizatorów, potrzebnych do przerobu ropy. Część rafinerii musi ograniczać produkcję lub wytwarzać paliwo o niższej jakości, co wpływa na eksploatację wojskowego sprzętu.
Logistyka jako słaby punkt Kremla
Rosyjska logistyka jest dziś najbardziej obciążonym elementem systemu militarnego. Front w Ukrainie ma pierwszeństwo w dostawach, ale regiony zaplecza cierpią na chroniczne niedobory.
Każdy kilometr transportu paliwa przez Syberię oznacza rosnące koszty i straty. Dla rosyjskiego resortu obrony to konieczność ograniczania innych wydatków, w tym na szkolenia i manewry. Coraz częściej zamiast ćwiczeń poligonowych organizowane są symulacje dowódczo-sztabowe.
Kreml oficjalnie zaprzecza istnieniu problemu, ale paliwo stało się towarem strategicznym. Każda tona decyduje nie tylko o zdolności armii do działania, lecz także o stabilności państwa w długotrwałej wojnie.
Źródło: Radio ZET/WP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET