Po losowaniu rundy zasadniczej Ligi Europy wydawało się, że Jagiellonia do Sofii uda się w roli faworyta. Jednak po trzech kolejkach to Lewski ma o punkt więcej od Żółto-Czerwonych. Ostatnio Bułgarzy pokonali na wyjeździe Viktorię Pilzno 2:1.

Zwycięstwo w Czechach nie było tak wielką sensacją, bo tydzień wcześniej Lewski wywiózł punkt z Nijmegen. Piłkarze Julio Velazqueza prowadzili z NEC — trzecią siłą Eredivisie, która w kwalifikacjach LM pokonała Olympiakos Pireus — 1:0, ale ostatecznie nie wytrzymali naporu gospodarzy. Na inaugurację LE niewiele zabrakło, by podzielili się punktami z RB Salzburg. Austriacy w składzie z byłym piłkarzem Jagi Bartoszem Mazurkiem wygrali 1:0.

— Po latach wielu problemów władze klubu potrafią docenić miejsce, w którym teraz jest Lewski. Do gry w fazie zasadniczej, a wcześniej grupowej europejskich pucharów zespół wrócił po 15 latach. Remis z NEC i wygrana z Viktorią spowodowały, że ambicje wzrosły i nieśmiało Lewski zaczyna spoglądać na możliwość gry w Europie wiosną — mówi nam Sławomir Słowik, współautor portalu Piłkarskie Bałkany i ekspert od bułgarskiej piłki.

Spotkanie Lewski — Jagiellonia może być kluczowym dla obu drużyn w kontekście walki o fazę pucharową.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— W Bułgarii doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego meczu i Jaga nie może zlekceważyć Lewskiego. To nie jest drużyna, która będzie się rozpaczliwie bronić, powinniśmy spodziewać się otwartego meczu — przewiduje Słowik.

Zapytany, którzy piłkarze Lewskiego będą największym zagrożeniem, odpowiada: — Ofensywa opiera się na Reinaldo, Evertonie Bali oraz Armstrongu Oko-Fleksie. To piłkarze uniwersalni, często wymieniający się pozycjami i grający kombinacyjnie. Charakterystyczne jest to, że bardzo wysoko pressują rywali, próbując zmusić ich do wykonania błędów. Warto zwrócić uwagę też na bramkarza Swetosława Wucowa. Świetnie czuje się na linii, charakteryzuje się dobrym refleksem. Jest silnie związany z Lewskim jako kibic oraz przez względy rodzinne. Jego dziadek i ojciec byli zarówno piłkarzami, jak i trenerami Lewskiego.

Niebiescy, bo taki przydomek ma drużyna, w czerwcu odzyskali mistrzostwo kraju po 17 latach, detronizując Łudogorca Razgrad, który sięgał po tytuł 14 razy z rzędu.

Trudne lata za Lewskim

— Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz byłby nie do pomyślenia. Ekipa z Razgradu stała się niekwestionowanym hegemonem ligi, a żadne inne kluby w Bułgarii nie mogły konkurować z Łudogorcem pod względem finansowym, organizacyjnym i jakości piłkarskiej. Dla nich momentem ostrzegawczym był sezon 2022/23, kiedy tylko jednym punktem wyprzedzili CSKA Sofia. Tymczasem po latach zawirowań Lewski w końcu ustabilizował się organizacyjnie i sportowo. Zaczęła procentować ciągłość pracy trenera Velazqueza, a zespół nabrał automatyzmów. Poprzednie rozgrywki były tymi, w których Łudogorec zaliczał potknięcia w lidze, próbując jednocześnie dobrze prezentować się w Europie. Lewski nie spuścił z tonu i wykorzystał wpadki konkurenta, dzięki czemu wywalczył tytuł, mając aż 14 punktów więcej niż ówczesny obrońca tytułu — tłumaczy Słowik.

Kibice Lewskiego Sofia

Kibice Lewskiego Sofia

FOT. SIPAUSA/NEWSPIX.PL / newspix.pl

Powrót na tron należy docenić tym bardziej, że jeszcze sześć lat temu Lewski mierzył się z olbrzymimi kłopotami finansowymi. Sezon 2020/21 zakończył na ósmym miejscu, co było najsłabszym wynikiem w XXI wieku.

— Klub tonął w długach, a ówczesny właściciel był oskarżany o kierowanie grupą przestępczą. Nasko Sirakow, legenda Lewskiego, który w tak nieciekawym momencie przejął większościowy pakiet akcji oraz objął kierownictwo w klubie, wykonał tytaniczną pracę, aby utrzymać klub na powierzchni i zapewnić mu ciągłość finansowania. Jego misja zakończyła się sukcesem w kwietniu tego roku, gdy znalazł nowego, poważnego właściciela dla Niebieskich. Akcje nabył biznesmen, właściciel funduszu inwestycyjnego, Atanas Bostandżijew — mówi Słowik. — Wartość majątku biznesmena nie jest znana, ale szacuje się, że jest jednym z najbogatszych Bułgarów. Mimo zmiany właściciela Sirakow zostaje w klubie jako prezes, aby móc kontynuować dotychczasową pracę — dodaje.

Grają podobnie do Jagiellonii

Od stycznia 2025 r. drużynę prowadzi Velazquez, który wcześniej był trenerem Realu Saragossa. Lewski jest jego pierwszym klubem, z którym osiąga średnią powyżej 2,00 punktu na mecz (dokładnie 2,03).

Julio Velazquez, trener Lewskiego Sofia

Julio Velazquez, trener Lewskiego Sofia

FOT. SIPAUSA/NEWSPIX.PL / newspix.pl

— Oprócz stabilizacji wniósł do Lewskiego dużo pozytywnej energii. Mocno wszystko przeżywa przy linii bocznej. Jest żywiołowy, zależy mu na każdym poszczególnym spotkaniu i zawsze dąży do zwycięstwa. Niebiescy pod wodzą Hiszpana lubią być przy piłce i kreować grę. Cierpliwie budują akcje, wymieniając serie krótkich podań, zaczynając już od bramkarza, który bardzo często wznawia grę podaniem do jednego z obrońców. Na długie przerzuty piłkarze decydują się dopiero, gdy zauważą, że jeden ze skrzydłowych lub napastnik ma przed sobą odrobinę więcej przestrzeni, którą może wykorzystać na rajd lub drybling — opisuje współtwórca Piłkarskich Bałkanów.

Słowik uzupełnia, że 45-letni trener stał się wyjątkiem na tle swoich zagranicznych poprzedników. — Rozmowy pomiędzy klubem a Velazquezem trwały cztery tygodnie. Świadczy to o tym, że decyzja Sirakowa o powierzeniu klubu w ręce Hiszpana była przemyślana. Velazquez na tle ligi jest fenomenem. To pierwszy od lat zagraniczny szkoleniowiec Lewskiego, który wytrwał w klubie pełny rok, a w styczniu wybiją dwa lata. Co więcej, dostał propozycję przedłużenia wygasającego kontraktu. Ponadto Hiszpan jest obecnie najdłużej nieprzerwanie pracującym zagranicznym trenerem w historii ligi bułgarskiej — dodaje nasz rozmówca Słowik.