Chcąc zapełnić budżet wojskowy, Kreml drugi rok z rzędu podniósł podatki. Z tego powodu gospodarka, która i tak „nie jest w fantastycznej formie, znajdzie się w jeszcze gorszej kondycji, zmuszając władze do ponownego podniesienia podatków” — ostrzega Sofia Donec, główna ekonomistka T-Investments.

Rosyjski przemysł balansuje między wzrostem a upadkiem. Choć w sierpniu odrobił lipcowy spadek, we wrześniu produkcja ponownie spadła — o 1 proc. po wyeliminowaniu czynników sezonowych i kalendarzowych, poinformował Rosstat. Według jego danych w tym roku produkcja przemysłowa w Rosji spadała przez pięć z dziewięciu miesięcy.

To jednak nie wszystko.

CMAKP zauważa, od początku roku spada produkcja w cywilnych sektorach przetwórczych (z wyłączeniem branż z dominującą obecnością produkcji obronnej). Według wyliczeń ośrodka w sierpniu spadła ona o 4,4 proc. w ujęciu rocznym (2,3 proc. w lipcu), a w ciągu ośmiu miesięcy zmniejszyła się już o 5,4 proc.

— Wydaje się, że władze ostatecznie nadały gospodarce cywilnej status dojnej krowy, która jest potrzebna do zaspokojenia potrzeb geopolitycznych — mówi ekonomista Jegienij Nadorszyn cytowany Agencję Reutera. Przywołuje anegdotę o farmerze, który wchodzi do obory z dużym nożem i pyta: co dzisiaj mamy: mleko czy mięso?. Profesor Uniwersytetu Moskiewskiego Natalia Zubarewicz również nazwała rosyjski biznes dojną krową dla państwa.

Kolejnym niepokojącym sygnałem dla rosyjskich ekonomistów jest gwałtowne spowolnienie inwestycji. Po wzroście w pierwszym kwartale o 2,5 proc., w drugim znacznie one spadły — o 1,4 proc. po wyeliminowaniu sezonowości. „Teraz można raczej mówić o ich stagnacji” —konkluduje CMAKP, dodając, że sytuacja szybko się pogarsza.

Spada również aktywność inwestycyjna w Rosji. W 2022 r. zmniejszyła się ona mniej więcej do tych samych wartości co w pandemicznym 2020 r. „Jeśli obecna tendencja się utrzyma, za kilka miesięcy zostanie pobity antyrekord ostatnich lat” — ostrzega CMAKP.

Różnica, jego zdaniem, polega na tym, że tym razem szokiem nie były nałożone sankcje, ale „nadmiernie restrykcyjna — i długotrwała w swojej restrykcyjności — polityka pieniężna” rządu. Ośrodek analityczny bliski władzom od dawna zwraca uwagę na to, że wysokie stopy procentowe sprawiają, że inwestycje są pozbawione sensu — bardziej opłacalne i pozbawione ryzyka jest lokowanie środków w obligacjach skarbowych lub na depozytach. German Gref i Boris Listow — prezesi Sbierbanku i Rosyjskiego Banku Rolnego — zauważyli latem, że firmy przestały zwracać się do ich banków o finansowanie nowych projektów inwestycyjnych, a banki państwowe tylko „dofinansowują stare”.

Spadek rentowności i zysków przedsiębiorstw uderza w inwestycje, z których ponad połowa jest realizowana ze środków własnych przedsiębiorstw. Według CMAKP problem polega również na tym, że „utrwalenie negatywnego nastawienia »rekinów biznesu« do sytuacji w rosyjskiej gospodarce” może zatrzymać wzrost lub spadek prywatnych inwestycji, co samo w sobie utrwali stagnację. „Zaczyna się ona tylko w głowach, ale potem utrwala się w życiu” — stwierdzają analitycy.

Ponad 10 tys. przedsiębiorców ankietowanych przez rosyjski bank centralny za jeden z głównych czynników hamujących ich aktywność inwestycyjną uznało niepewność sytuacji gospodarczej w kraju. Częściej wskazywali jedynie na brak środków finansowych.

Spadek rentowności biznesu może uderzyć również w główny motor utrzymującego się jeszcze wzrostu gospodarczego. Według CMAKP jest nim obecnie konsumpcja. Zyski przedsiębiorstw spadają nawet w ujęciu nominalnym przy wzroście realnych wynagrodzeń i dochodów rozporządzalnych ludności.

Bank centralny nieustannie podkreśla, że płace rosną szybciej niż wydajność pracy. „Przepływowi” dochodów z biznesu do ludności sprzyjają również wysokie stopy procentowe. Jak opisał to profesor Wyższej Szkoły Ekonomicznej Oleg Wjugi, zyski są redystrybuowane z przedsiębiorstw do banków, a stamtąd — do deponentów dzięki wysokim odsetkom.

Potencjał takiego „przenoszenia” jest jednak ograniczony. Przeprowadzone przez bank centralny ankiety wśród ponad 10 tys. przedsiębiorców pokazują, że są oni coraz mniej skłonni do podwyższania wynagrodzeń, a ci, którzy planują to zrobić, zmniejszają wysokość podwyżek. Firmy zaczynają wycofywać się z „wyścigu płacowego” — zauważa bank centralny.

Eksperci spodziewają się, że wzrost realnych wynagrodzeń będzie nadal spowalniał. 33 analityków ankietowanych przez bank centralny zakłada, że na koniec tego roku wyniesie on 4 proc. (po 8,2 proc. i 9,1 proc. w latach 2023-2024), a w następnym roku — 2,7 proc.

CMAKP nie przewiduje załamania gospodarczego. Prognozy pogarszają się wraz ze spowolnieniem gospodarczym, ale na razie są optymistyczne. Analitycy zakładają wzrost PKB Rosji o 1 proc. w tym roku i o 1,2 proc. w przyszłym. Doniec niedawno zmieniła swoją prognozę — jej zdaniem w tym roku wzrost gospodarczy w Rosji wyniesie 0,6 proc., a w przyszłym 0,9 proc. (wcześniej mówiła o wartości 1,6 proc.). MFW i Bank Światowy również niedawno pogorszyły prognozy dla Rosji.

CMAKP uważa, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy w tym kraju uplasuje się w przedziale 1,4-1,7 proc., ale jednocześnie wskazuje na ryzyko recesji. Jego zdaniem jest ona bardzo prawdopodobna.

Jednym z tych, którzy przewidują załamanie gospodarcze w Rosji, jest Nadorzyn. Uważa on, że władze same uruchamiają negatywne procesy w gospodarce, podejmując inicjatywy, które powodują dużą niepewność i negatywnie wpływają na inwestycje i podaż. Spodziewa się w przyszłym roku spadku rosyjskiego PKB o 2 proc.