Przed kilkunastoma laty starcia bełchatowsko-częstochowskie były klasykami polskiej ligi. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Skra nie zdobywa już seryjnie mistrzostw kraju, a AZS zniknął z siatkarskiej mapy Polski. W Częstochowie PlusLiga wróciła za sprawą Norwida, a to sprawia, że znów możemy oglądać pojedynki ekip z tych miast.

Na początku sezonu zdecydowanie lepsze nastroje panuję w Bełchatowie. Zespół ten wygrał cztery z dotychczasowych pięciu meczów i jest w czołówce tabeli. Z kolei Norwid tylko raz zwyciężył, jest w ogonie tabeli i pożegnał się już z trenerem Guillermo Falascą. Ze Skrą zespół prowadził dotychczasowy asystent, Roberto Cocconi.

ZOBACZ WIDEO: Polak zdecydowany na wielki transfer. „Określiłem cele”

Pierwszego seta jednak lepiej rozpoczęli goście. Prowadzili niemal przez całego seta. Dobrze układała się współpraca Luciano De Cecco z pozostałymi zawodnikami i wydawało się, że siatkarze Steam Hemarpol Politechniki rozstrzygną inauguracyjną partię na swoją korzyść. Częstochowianie prowadzili do stanu 23:22, ale wtedy dwa błędy popełnił Jakub Kiedos i zrobiło się 25:23 dla Skry.

Częstochowianie mogli czuć rozczarowanie porażką w pierwszej odsłonie. Drugą rozpoczęli najlepiej jak mogli. W polu serwisowym brylował Kiedos i dał swojej drużynie prowadzenie 4:0. Jednak po kilku minutach było już 11:10 dla Skry, która szybko wróciła do gry. Przyjezdni jednak nie zamierzali się poddawać i po serii udanych zagrywek Milada Ebadipoura odzyskali cztery „oczka” zaliczki (19:15). Tym razem nie dali jej sobie odebrać i po ataku Patrika Indry wygrali 25:21.

Początek trzeciej odsłony był wyrównany i początkowo żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać bezpiecznej przewagi. To zmieniło się, gdy w pole zagrywki wszedł Bartłomiej Lemański i dał swojej drużynie prowadzenie 18:14. To był kluczowy moment i zawodnik tego seta. Gdy Norwid starał się odrobić straty, to rosły środkowy zablokował atak rozpędzonego Indry i było 22:17. Ostatecznie Skra wygrała do 25:19, a seta atakiem ze środka zakończył właśnie Lemański.

Częstochowianie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by z Bełchatowa wywieźć choćby punkt. Ambicji nie można im było odmówić, ale w końcówce znów to goście zachowali zimną krew i przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Pomogły w tym błędy w przyjęciu i serwisie rywali. Skra wygrała 26:24 i cały mecz 3:1.

PGE GiEK Skra Bełchatów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa : (25:23, 21:25, 25:19, 26:24)

Skra: Lemański, Łomacz, Pothron, Szalacha, Żakieta, Chitigoi, Szymura (libero), Kędzierski (libero) oraz Krzysiek, Kubicki, Szymendera

Norwid: Kiedos, Nowak, Indra, Ebadipour, Popiela, De Cecco, Makoś (libero) oraz Lipiński, Jeanlys.

MVP: Antoine Pothron (PGE GiEK Skra Bełchatów).