Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w czwartek podjął istotną decyzję dotyczącą konsumentów posiadających kredyty we frankach szwajcarskich. Orzekł, że banki nie mają prawa obciążać klientów kosztami procesów sądowych, które same wytaczają w związku z unieważnieniem umów kredytowych. Pytanie w tej sprawie skierował do TSUE Sąd Okręgowy w Warszawie.

Nawrocki blokuje awanse 46 sędziów. „Tkwimy w bagnie”

W 2022 r. bank w Polsce zażądał od konsumenta zwrotu kapitału z kredytu na 640 tys. zł oraz spłaty odsetek za opóźnienia. Dodatkowo bank chciał, by konsument pokrył koszty sądowe, w tym opłatę od pozwu wynoszącą 5 proc. od wartości kredytu, co daje 32 tys. zł, oraz wynagrodzenie adwokata.

TSUE stwierdził, że nakładanie na konsumentów obowiązku pokrywania takich kosztów jest sprzeczne z prawem unijnym. Uzasadnił, że byłby to nieproporcjonalny ciężar finansowy, co naruszałoby interesy konsumentów.

Sprawy frankowe w sądach. Jest wyraźna zmiana

Dziennikarze „Rz” ocenili, że rozpatrywanie tzw. spraw frankowych we wszystkich instancjach znacząco przyspieszyło w tym roku, na wyrok czeka się obecnie niemal o połowę krócej niż w 2023 r., czyli 487 dni.

Jak podała, banki raportują wyraźny spadek napływających pozwów, np. Millennium w III kwartale miał 904 sprawy, które wpłynęły do sądu (1029 w II kwartale br). Z kolei mBank – 613.