Murat Gassijew (33-2, 26 KO) wrócił na salony wagi ciężkiej w najbardziej efektowny sposób, jaki da się sobie wyobrazić. Były mistrz świata IBF w kategorii cruiser brutalnie uciął dyskusje o swojej pozycji w „królewskiej” dywizji, nokautując Kubrata Pulewa (32-4, 14 KO) potężnym lewym hakiem w 6. rundzie i zdobywając tytuł WBA Regular podczas gali w Dubaju.
Szokująca walka Polaka. Trener o mało nie dostał zawału
Początek walki był ostrożny, momentami wręcz szachowy. Pulew czuł się dobrze w boksie na dystans, próbował zatrzymać napierającego Rosjanina prostymi i wybierał momenty na swoje kombinacje. Gassijew naciskał, ale długo wyglądał na zbyt oszczędnego – bił mało, za to szukał czystych trafień na tułów i głowę, cierpliwie skracając ring.
Kiedy część obserwatorów zaczęła wytykać Gassijewowi niską aktywność, pojedynek zaczął się rozkręcać. W 6. rundzie Rosjanin w końcu odpalił to, na co wyglądało, że czekał od pierwszego gongu: lewy hak, którego Pulew nie zdążył przeczytać. Bułgar runął na deski, a sędzia Rafael Ramos bez wahania przerwał walkę, widząc, że obrońca tytułu nie jest w stanie świadomie kontynuować.
Dla Gassijewa to zwycięstwo ma podwójny ciężar. Od przejścia do wagi ciężkiej próbował ustawić się w kolejce do największych walk, ale porażka z Otto Wallinem w 2023 roku sprawiła, że zaczęły pojawiać się pytania o jego przyszłość wśród najmocniejszych pięściarzy dywizji. Teraz odpowiedział w najbardziej jednoznaczny sposób – nokautem i pasem mistrzowskim. Co więcej, dzięki posiadaniu pasa WBA Regular w 2026 roku może liczyć na walkę z topowym przedstawicielem wagi ciężkiej.