Marcin Gortat był gościem programu Hejt Park w Kanale Sportowym, gdzie wspominał swoją koszykarską karierę i wiele lat spędzonych w lidze NBA. Tam grał m.in. dla Orlando Magic, Los Angeles Clippers czy Washington Wizards.
Gortat opisał dwa włamania do swojego domu w USA. Pierwsze zakończyło się ucieczką sprawców po włączeniu alarmu. Podczas tej wizyty mieli jednak zobaczyć dwa sejfy, co – jak mówi – stało się kluczowe dla późniejszych wydarzeń.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Były reprezentant Polski dodał, że po dwóch latach doszło do kolejnego wtargnięcia, tym razem z wyniesieniem sejfów. – Pierwszy zostawili po dziesięciu metrach, drugi 150 m od domu – mówił. W drugim sejfie trzymał karabiny i wojskowy ekwipunek, który określił jako wartościowy.
– Cieszę się, że mnie nie było w domu. Biorąc pod uwagę, jak się szkolę i na co jestem gotowy, mogłoby dojść do tragedii. Nie zawahałbym się na 99 proc. – stwierdził koszykarz. Podkreślił, że regularnie trenuje na strzelnicy i ma rozbudowany sprzęt.
Gortat przekazał, że nagrania z monitoringu trafiły na komisariat. – Zaniosłem pendrive na komisariat i mówię policjantowi, że mam takie myśli, co by się stało, jakbym był w domu. A on do mnie „to upewnij się, że wszyscy nie żyją, żeby nikt nie mógł cię pozwać” – relacjonował.
Na koniec dodał, że wraz z żoną planuje przeprowadzkę do Polski. Wątek pojawił się jako konsekwencja opisanych zdarzeń i jego oceny ryzyka życia w USA, o co pytano go w programie.